Kuwejtczyk usłyszał zarzuty za awanturę w Holiday Inn

 
Kuwejtczyk w policyjnym radiowozie
Źródło: policja
Mohammed A., 23-letni Kuwejtczyk, który w poniedziałek w warszawskim hotelu groził śmiercią trójce brazylijskich Żydów, usłyszał od prokuratora zarzuty. Prokuratura jednak uznała, że jego występek nie był aktem islamskiego terroryzmu.

- Za "bezprawne pozbawienie wolności" trzech obywateli Brazylii grozi mu kara od trzech do pięciu lat więzienia - poinformowała tvn24.pl rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Warszawie Katarzyna Szeska.

Co stało się w hotelu?

Mohammed A. zabarykadował się w poniedziałkowy ranek w jednym z pokojów warszawskiego hotelu "Holiday Inn". Jako zakładników wziął trzech Żydów z Brazylii, twierdząc, że ich zabije przy pomocy ładunku wybuchowego, który ma przy sobie.

Gdy do hotelu przyjechali policjanci, nie mieli problemu z obezwładnieniem napastnika. Półnagi Kuwejtczyk nie stawiał oporu. Jak się okazało - był pijany. Policyjni pirotechnicy ewakuowali cały budynek, ale nie znaleźli bomby.

To nie był terrorysta

- Ze wstępnych informacji uzyskanych od poszkodowanych wynika, że Mohammed A. nie uciekał się do gróźb ani obelg na tle narodowościowym, nie stosował też wobec nich rękoczynów – mówił portalowi tvn24.pl rzecznik stołecznej policji Marcin Szyndler.

- Zdaniem warszawskiej policji sprawa wygląda na chuligański wybryk pod wpływem alkoholu a nie akt terroryzmu, czy przestępstwo na tle etnicznym – dodał Szyndler.

Syn ambasadora

Portalowi tvn24.pl udało się ustalić, że Mohamad A. jest synem ambasadora Kuwejtu, lecz przebywa w Polsce nielegalnie. W sierpniu zeszłego roku skończyła się ważność wydanej mu wizy.

Ponieważ w kraju przebywa nielegalnie, nie może być objęty immunitetem. Pośrednio potwierdza to rzecznik komendanta stołecznego policji Marcin Szyndler. - Czy jest krewnym jakiegoś dyplomaty? To nas nie interesuje – dodaje Szyndler.

Źródło: tvn24.pl

Czytaj także: