NASA wyłączyła kolejny instrument Voyagera 1. "To najlepsza dostępna opcja"

Sonda Voyager 1
NASA nawiązała kontakt z sondą Voyager 1
Źródło wideo: 2024 Cable News Network All Rights Reserved
Źródło zdj. gł.: NASA/JPL-Caltech
Voyager 1 ciągle działa, ale ma coraz mniej energii. W ostatnich dniach NASA wyłączyła kolejny instrument, aby przedłużyć funkcjonowanie sondy. Jednocześnie inżynierowie pracują nad poprawką, która pozwoli urządzeniu działać dłużej.

Wystrzelona w 1977 roku sonda Voyager 1 od niemal 50 lat dostarcza nam dane na temat przestrzeni kosmicznej. Jest najdalej znajdującym się od Ziemi obiektem stworzonym przez człowieka. Obecnie dzieli ją od nas zawrotna odległość 25 miliardów kilometrów.

Kolejny instrument Voyagera 1 wyłączony

Voyager 1 jest zasilany za pomocą radioizotopowych generatorów termoelektrycznych (RTG), pozyskując prąd z izotopu plutonu-238. Choć to źródło energii o stosunkowo wysokiej wydajności, to mimo wszystko cały czas się wyczerpuje, dlatego NASA jest zmuszona do wyłączania kolejnych instrumentów sondy.

17 kwietnia amerykańska agencja kosmiczna poinformowała, że jej centrum badawcze - Laboratorium Napędu Odrzutowego (JPL), odpowiadające za prowadzenie lotów bezzałogowych, wysłało do Voyagera 1 sygnał nakazujący wyłączenie instrumentu Low-Energy Charged Particle Subsystem (LECP). To detektor cząstek naładowanych o niskiej energii, przeznaczony do pomiaru galaktycznych promieni kosmicznych, takich jak jony i elektrony, a także promieni kosmicznych. Działał niemal nieprzerwanie od momentu wysłania sondy w kosmos.

Problemy podczas rutynowego manewru

NASA podjęła decyzję o wyłączeniu instrumentu LECP w dużej mierze po problemach zaobserwowanych podczas rutynowego, zaplanowanego manewru obrotu sondy, do którego doszło 27 lutego. Poziom energii Voyagera 1 drastycznie wówczas spadł, a inżynierowie misji zdali sobie sprawę, że każdy kolejny spadek mocy mógłby uruchomić system zabezpieczający sondę przed zbyt niskim poziomem napięcia. To doprowadziłoby do automatycznego wyłączenia podzespołów, co miałoby zabezpieczyć urządzenie. Wymagałoby to przywrócenia działania przez zespół pokładowy, a to długotrwały i ryzykowny proces.

- Chociaż wyłączenie instrumentów naukowych nigdy nie jest preferowaną opcją, to jest to jednak najlepsza dostępna opcja - powiedział Kareem Badaruddin, menedżer misji Voyager w JPL. Inżynier dodał, że Voyager 1 ma jeszcze dwa działające instrumenty: jeden odbiera fale plazmowe, a drugi mierzy pole magnetyczne. Wysyłają one dane z obszaru kosmosu, w którym nigdy nie było innego urządzenia zbudowanego przez człowieka.

NASA wyjaśniła, że kolejność wyłączania instrumentów Voyagera 1 ustalono lata temu, tak aby zmaksymalizować czas jego działania. Spośród 10 instrumentów zainstalowanych w urządzeniu wcześniej wyłączono siedem. W bliźniaczej sondzie Voyager 2 NASA wyłączyła instrument LECP w marcu 2025 roku.

Sonda Voyager 1
Sonda Voyager 1
Źródło zdjęcia: NASA/JPL-Caltech

Próbują poprawić energooszczędność sondy

Z racji tego, że Voyager 1 znajduje się ponad 25 miliardów kilometrów od Ziemi, od momentu wysłania sygnału do jego dotarcia do sondy mija około 23 godzin. Sama sekwencja wyłączenia instrumentu trwała około trzech godzin i 15 minut. Inżynierowie pozostawili jednak jeden z elementów LECP włączonym - to mały silniczek, który obraca czujnik. Utrzymanie go w ruchu pozwoli zespołowi na uruchomienie instrumentu w przyszłości, jeśli uda mu się znaleźć dodatkowe źródło energii.

Inżynierowie JLP oceniają, że wyłączenie LECP da Voyagerowi 1 kolejny rok "spokoju". W tym czasie planują sfinalizować poprawkę o nazwie "the Big Bang" (pol. wielki wybuch), która poprawi energooszczędność sondy i pozwoli jej działać dłużej. Najpierw przetestują to rozwiązanie w Voyagerze 2, który znajduje się bliżej Ziemi i ma więcej energii, więc jest uważany za lepszy obiekt do testów.

Źródło: NASA
Czytaj także: