W południe zakończył się protest maszynistów. Pociągi opóźnione na wszystkich trasach w Polsce
Protest, w ramach którego każdy skład miał przez przejazdy kolejowo-drogowe poruszać się z prędkością nie większą niż 20 kilometrów na godzinę, trwał od północy z czwartku na piątek do piątku do godz. 12. Ograniczenie prędkości oznaczało dodatkowy czas potrzebny na wyhamowanie pociągu i jego ponowne rozpędzenie, dlatego na wielu trasach pojawiły się opóźnienia.
Według wstępnych danych w akcji protestacyjnej brało czynny udział poniżej 20 proc. maszynistów prowadzących w piątek pociągi różnych przewoźników, zarówno dalekodystansowych jak i regionalnych. Od protestu wstrzymali się np. kolejarze z Kolei Dolnośląskich. W związku z akcją odnotowano opóźnienia pociągów o łącznej długości ponad 23 tys. minut. Sam protest wpłynął na punktualność 1 tys. 105 pociągów.
"Dziękujemy za wyrozumiałość"
O godzinie 12 protest maszynistów został zakończony.
- Dziękujemy podróżnym za słowa wsparcia i wyrozumiałość, bo na nic zdadzą się miliardy na kolej, jeśli na torach będą ginąć ludzie. To nie jest olimpiada. Nie ścigaliśmy się w tym, aby opóźniać pociągi. Ta akcja była po to, aby państwo wsiadając do pociągu czuli się bezpieczni i mam nadzieję, że tak będzie - powiedział podczas spotkania z dziennikarzami Leszek Miętek, prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce.
Opóźnienia w całej Polsce
Opóźnienia pociągów odczuli pasażerowie w całej Polsce. Od rana opóźniony był co trzeci pociąg PKP Intercity.
Polskie Linie Kolejowe przekazały, że w piątek do godz. 8 z powodu akcji protestacyjnej maszynistów odwołanych zostało pięć pociągów. "Z kolei suma opóźnień to jest ponad 5 tys. minut, niemal 5,2 tys." - podał zarządca kolejowej infrastruktury. Dodał, że do godz. 8 uruchomiono 1 tys. 760 pociągów, z czego już na starcie 270 było opóźnionych.
PLK zaznaczyły, że na bieżąco pracują ze wszystkimi przewoźnikami i maszynistami na trasie. "Działamy, żeby protest oddziaływał na podróżnych w jak najmniejszym stopniu" - dodały.
PKP Intercity przekazało z kolei na platformie X, że do godz. 8 w piątek uruchomionych zostało 171 pociągów przewoźnika, z czego 86 odnotowało opóźnienia z powodu trwającego protestu. O godz. 8 pociągi PKP Intercity były opóźnione o 2 tys. 188 minut, a średnie opóźnienie pociągu przewoźnika wynosiło 25 minut.
- Ze 160 pociągów, które wyjechały w trasę, 52 są opóźnione - mówił Adam Wawrzyniak z PKP Intercity, który był gościem Agaty Adamek w programie "Jeden na jeden" o godzinie 7.30.
- Monitorujemy sytuację na bieżąco. Od wczoraj powołane są sztaby kryzysowe na terenie wszystkich czterech zakładów PKP Intercity, ale w ogóle cała kolej dzisiaj pracuje w trybie kryzysowym w związku z tą akcją protestacyjną - mówił Adam Wawrzyniak.
Na dworcu Warszawa Centralna przed godziną 7 opóźnienia niektórych pociągów sięgały kilkudziesięciu minut. Pociąg z Terespola do Warszawy, który planowo miał przyjechać o godzinie 6.39, miał opóźnienie 52 minuty.
Na dworcu w Katowicach pociąg do Warszawy Wschodniej o godzinie 8.12 był opóźniony o blisko godzinę.
O godzinie 9.30 największe opóźnienie miał pociąg "Podhalanin" z Zakopanego do Świnoujścia - 205 minut. Ponad 200 minut opóźnienia miał "Przemyślanin" z Poznania do Ustki. "Ślązak" ze Szczecina do Przemyśla jechał z ponad trzygodzinnym opóźnieniem. Bieżące informacje na temat opóźnień publikuje Portal Pasażera.
O godzinie 11.00 opóźnienia w rozkładach jazdy znacznie się zwiększyły. "Ślązak" ze Szczecina do Przemyśla miał prawie pięć godzin - 285 minut - opóźnienia. Ponad 230 minut, czyli prawie cztery godziny opóźnienia, miał "Przemyślanin" z Poznania do Ustki. Pociąg "Podhalanin" z Zakopanego do Świnoujścia jedzie z opóźnieniem 216 minut - ponad trzy i pół godziny.
Nie każdy protestował
Nie wszyscy maszyniści brali udział w proteście. Maszynista jednego z pociągów Kolei Dolnośląskich przejechał przez przejazd kolejowy ze standardową prędkością. O godzinie 7.20 przejechał przez przejazd na ul. Bardzkiej we Wrocławiu. Krótko po nim z obniżoną prędkością przejechał uczestnik protestu kolejarzy. Zarejestrowały to kamery TVN24.
W Częstochowie kamery TVN nagrały trzy pociągi przejeżdżające przez przejazd kolejowy ze standardową prędkością.
Koleje Śląskie poinformowały, że w ogólnopolskiej akcji protestacyjnej wzięło udział 30 procent ich maszynistów. Co trzeci zdecydował, że w ramach protestu będzie zwalniał na przejazdach kolejowych do 20 km/h. Pasażerowie czekają i komentują.
- Ja popieram ten protest. Jeżeli mam być szczera, to wolę, aby mój pociąg dotarł opóźniony do Warszawy, ale żeby dotarł bezpiecznie - powiedziała jedna z pasażerek na dworcu kolejowym w Katowicach. - Moim zdaniem, mogli w trochę inny sposób protestować, a nie taki - ocenił niezadowolony mężczyzna.
Pasażerowie pociągu ze Świnoujścia do Zakopanego dojechali rano do stolicy Tatr z dwugodzinnym opóźnieniem.
- O proteście dowiedziałyśmy się wczoraj wieczorem, już stojąc na peronie, że ma to związek z tymi wypadkami na przejazdach. Czy jest to słuszne? Nie mnie to oceniać. Myślę, że każdy ma tutaj swoje racje. Zawsze jest tak, że najbardziej cierpią pasażerowie, jeżeli chodzi o te opóźnienia pociągów. Natomiast biorąc pod uwagę kwestie bezpieczeństwa pasażerów i maszynistów, na których spoczywa odpowiedzialność za to, by dowieźć nas bezpiecznie na miejsce, myślę, że jest to jak najbardziej zrozumiały protest - powiedziała pasażerka.
Pasażerowie na dworcu kolejowym Szczecin Główny również komentowali akcję maszynistów. - Niech protestują. Może to coś zmieni. Ten ostatni wypadek był bardzo dramatyczny. Jak trzeba protestować, to trzeba - mówili oczekujący na opóźnione pociągi.
Protest zakończony - pociągi nadal opóźnione
O godzinie 12, gdy formalnie zakończył się protest i maszyniści zaczęli przez przejazdy jechać ze standardową prędkością, na trasach było 290 pociągów PKP Intercity. Według danych przewoźnika opóźnione były 203. Łączny czas opóźnień sięgnął 7502 minuty - 125 godzin. Mimo utrudnień żaden pociąg nie został odwołany.
O godzinie 13 pociągi na trasach dalekobieżnych nadal miały wielogodzinne opóźnienia. "Ślązak" ze Szczecina do Przemyśla był najbardziej opóźnionym składem w Polsce - wynika z danych Portalu Pasażera. Opóźnienie wynosiło 333 minuty - ponad pięć i pół godziny.
Duże opóźnienia o godzinie 13 miał też "Przemyślanin" z Poznania do Ustki - 246 minut, pociąg Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej z Radomia do Łodzi Fabrycznej - 209 minut oraz "Chrobry" ze Szczecina do Warszawy Wschodniej - 182 minuty.
Około godz. 15. PKP PLK poinformowała, że 3 na 4 pociągi docierały do stacji docelowych zgodnie z rozkładem jazdy, a średnie opóźnienie jednego pociągu spowodowanego akcją protestacyjną wynosiło 21 minut.
Szef PKP Intercity Janusz Malinowski podał, że z 290 pociągów PKP IC uruchomionych podczas trwania protestu, 203 zostały opóźnione, a ich średnie opóźnienie wyniosło 37 minut. Zapewnił, że w sobotę i niedzielę pociągi powinny kursować normalnie.
Z danych przedstawionych na Portalu Pasażera wynika, że najbardziej opóźnionym pociągiem był skład PKP Intercity "Ślązak", relacji Szczecin Główny - Przemyśl Główny, który około godz. 18. miał 354 min. opóźnienia.
"Pod wieczór sytuacja powinna być już stabilna"
Początkowo organizatorzy planowali prowadzić akcję przez całą dobę. Ostatecznie w czwartek wieczorem poinformowali, że protest zakończy się w piątek w południe.
- Ta akcja protestacyjna pierwotnie miała trwać całą dobę. Kumulacji opóźnień należy się spodziewać do południa, ale później też nie będzie łatwo, bo będziemy te pociągi - mówiąc kolokwialnie - "rozjeżdżać" aż do końca doby. Myślę, że pod wieczór sytuacja powinna być już stabilna - mówił Adam Wawrzyniak z PKP Intercity.
Związkowcy podjęli decyzję o zaostrzeniu działań po kolejnym tragicznym wypadku na przejeździe kolejowym. W środę w Sokolnikach Suchych na Mazowszu pociąg pasażerski zderzył się z ciężarówką. Wypadek zakończył się śmiercią jednej z pasażerek. Ranni zostali także inni podróżni oraz maszynista.
"Została przekroczona czerwona linia"
Leszek Miętek poinformował, że związkowcy zostali zaproszeni przez ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka na spotkanie 2 października. Rozmowa ma dotyczyć m.in. ustawowego ograniczenia czasu pracy maszynistów. - W warunkach polskich, co gorsza zgodnie z prawem, maszynista może być w zatrudnieniu 24 godziny na dobę - zwrócił uwagę Miętek. Podkreślił, że system wymaga uszczelnienia i że we wcześniejszych rozmowach Klimczak wyraził w tej kwestii dobrą wolę. Związkowcy zaznaczyli, że oczekują "konkretnych decyzji i realnych działań, które będą efektem" deklaracji ministra.
Jak podkreślił Miętek, piątkowa akcja maszynistów była "aktem desperacji". - To nie był żaden strajk czy jakaś akcja protestacyjna. To było normalne wykorzystanie zapisów kodeksu pracy, artykułu 210, który mówi, że jeżeli praca zagraża zdrowiu i życiu, to pracownik powinien się powstrzymać od takiej pracy - dodał. Przypomniał, że piątkowe działania maszynistów spowodowane były tragicznym wydarzeniem ze środy. - Musieliśmy zareagować. Została przekroczona czerwona linia - powiedział związkowiec.
Pomoc dla pasażerów
PKP Intercity przygotowało rozwiązania dla pasażerów. Największy przewoźnik dalekobieżny uruchomił specjalne procedury. W piątek pasażerowie mogą korzystać ze wzajemnego honorowania biletów przez przewoźników kolejowych. Wyjątek stanowią składy kategorii EIP.
Intercity deklaruje także gotowość do uruchamiania autobusowej komunikacji zastępczej tam, gdzie sytuacja tego wymaga. Osoby, które zrezygnują z podróży z powodu utrudnień, mają otrzymać zwrot kosztów biletu bez dodatkowych potrąceń. Na największeh dworce przewoźnik skierował również mobilnych informatorów.