TVN24 | Polska

13-letnia migrantka głoduje na znak protestu przeciwko warunkom w ośrodkach dla uchodźców

TVN24 | Polska

Źródło:
TVN24
13-letnia migrantka głoduje na znak protestu
13-letnia migrantka głoduje na znak protestuTVN24
wideo 2/4
TVN2413-letnia migrantka głoduje na znak protestu

13-letnia migrantka z Iraku głoduje na znak protestu. Chce zwrócić uwagę na warunki w ośrodkach dla uchodźców. Sama przebywa w takiej placówce w Białej Podlaskiej. To więzienie, a nie ośrodek - mówi nie tylko ona. Dziewczynka przeniesiona została do szpitala psychiatrycznego, karmiona jest sondą i pilnowana przez Straż Graniczną. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich kończy przygotowywać raport na temat tych ośrodków. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Straż Graniczna nie pozwoliła dziennikarzom na spotkanie z 13-letnią Tibą z Iraku. Dziewczynki i jej matki pilnuje całą dobę. Wiadomo tylko tyle, że dziecko przebywa na oddziale psychiatrycznym.

- Dziewczynka odmówiła przyjmowania posiłków i płynów, czyli nie przyjmowała nic do ust, co stanowiło zagrożenie dla jej życia – mówi Monika Wanke-Rytt, zastępca dyrektora Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO

13-letnia migrantka z Iraku głoduje na znak protestu

Tiba trafiła do szpitala miesiąc temu. Jej starsza siostra Zainab mówi, że głodówka jest formą protestu przeciwko warunkom w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców w Białej Podlaskiej, w którym Tiba, jej siostra Zainab, dwóch braci i rodzice przebywają od trzech miesięcy.

- To jest więzienie. To nie jest ośrodek, to nie jest zamknięty ośrodek, to jest więzienie. Więzienie dla dzieci, dla rodziców, dla wszystkich ludzi tutaj, wszystkich uchodźców – mówi 17-letnia Zainab.

Migranci z polsko-białoruskiej granicy trafiają do ośmiu takich miejsc w kraju. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich kończy na ich temat przygotowywać raport. - Ogólny obraz, który się wyłania, nie jest obrazem pozytywnym – mówi Przemysław Kazimirski, dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur w biurze RPO.

Trudne warunki w ośrodku w WędrzynieRPO

Najgorzej jest w Wędrzynie, gdzie doszło do buntu. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich ostrzegało, że może do niego dojść. Niedawno odwiedziło ośrodek trzeci raz. - Niestety wnioski są takie, że w ośrodku nie zmieniło się nic – podkreśla Przemysław Kazimierski.

Biuro Rzecznika panujące tam warunki określa jako nieludzkie, a ośrodek w ogóle nie powinien był powstać na czynnym poligonie wojskowym. - Przebywają tam osoby po traumach, doświadczeniach wojennych. Sam pobyt, w którym nie trudno jest usłyszeć jakieś strzały, jakieś huki, może potęgować i degradować zdrowie psychiczne tych osób – zwraca uwagę Przemysław Kazimierski.

Zmienione przez Prawo i Sprawiedliwość prawo pozwala na to, żeby migranci przebywali na przestrzeni 2 metrów kwadratowych na osobę. To o jeden metr mniej niż w więzieniu. Migranci mogą wychodzić na spacer często tylko dwa razy dziennie. Popadają w depresję i podejmują próby samobójcze.

Trudne warunki w ośrodku w WędrzynieRPO

- Dla mnie to było najbardziej wstrząsające, że 9-letnia dziewczynka powiedziała mi na jednym z widzeń, że ona nie chce żyć – mówi Nina Michnik, która z języka arabskiego tłumaczy rozmowy z migrantami. Wolontariuszka Podróżnych Ugościć była w strzeżonym ośrodku. Rozmawiała też z Tibą, która opowiadała o życiu w Iraku. - Ciężko było im żyć. Przeżyła między innymi zamach bombowy w szkole – dodaje.

- To jest dziewczynka, która rzeczywiście miała ciężkie przeżycia. Potem pobyt na granicy i pobyt w ośrodku dalej nie pomogły w tych problemach – tłumaczy Monika Wanke-Rytt.

Organizacje humanitarne chcą pomagać migrantom

Podobnych historii jest więcej. Migrantom można pomóc, przekazując paczkę. - Potrzeby są tak wielkie, że cały czas przygotowujemy paczki. Każdy może przygotować taką paczkę dla konkretnej osoby, począwszy od małego dziecka po starszą osobę – mówi fotograf i wolontariusz Podróżnych Ugościć Antoni Mantorski.

Polski Czerwony Krzyż, który także dostarcza migrantom paczki, chciałby robić więcej - na przykład zapewnić migrantom regularną opiekę medyczną, ale nie dostaje na to zgody. - Nie mówimy: pomóżcie nam pomagać, ale przede wszystkim pozwólcie nam pomagać – podkreśla członek zarządu głównego Polskiego Czerwonego Krzyża Michał Mikołajczyk.

A chcą pomagać osobom, które przez wiele miesięcy czekają na decyzję o swojej przyszłości w miejscu, w którym często nie powinny się znaleźć. - Pozbawienie wolności, czyli umieszczenie w ośrodku strzeżonym dla cudzoziemców, musi być zawsze środkiem ostatecznym – podkreśla Przemysław Kazimierski. W praktyce jest odwrotnie.

Sylwia Piestrzyńska

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: RPO

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości