"Te sekundy czy minuty decydowały o życiu naszych dzieci". Rodzice apelują do świadków pożaru w escape roomie

Źródło:
TVN24
Rodzice badają okoliczności śmierci córek
Rodzice badają okoliczności śmierci córekTVN
wideo 2/4
Rodzice badają okoliczności śmierci córekTVN

Rodzice nastolatek, które zginęły w koszalińskim escape roomie, próbują wyjaśnić okoliczności śmierci dzieci. Ich zdaniem na miejscu pożaru śledczy nie zabezpieczyli istotnych dowodów. Nie wierzą też w wersję wydarzeń przedstawioną przez jedynego świadka. Prokuratura po 10 miesiącach badania sprawy postawiła mężczyźnie zarzuty, rodzice zwracają się z apelem do osób, które widziały pożar i akcję gaśniczą. Materiał programu "Uwaga!" TVN.

Do tragedii doszło 4 stycznia ubiegłego roku. Pięć nastolatek brało udział w grze polegającej na znalezieniu wyjścia z zamkniętego pokoju. W budynku doszło do pożaru. Pomoc nadeszła zbyt późno, wszystkie dziewczynki zginęły. Rodzice tragicznie zmarłych 15-latek doszli do wniosku, że akcja ratownicza nie była prowadzona fachowo, a uwięzione w budynku dzieci można było wydostać z pożaru szybciej.

NASTOLATKI ZGINĘŁY W ESCAPE ROOMIE, RODZICE PRZERYWAJĄ MILCZENIE >>>

- Moim zdaniem była niewystarczająca ilość środków do tego, aby skutecznie przeprowadzić działania ratowniczo-gaśnicze, chyba że chodziło o ugaszenie pożaru, a nie uratowanie osób, które się tam znajdowały - mówi Adam Pietras, ojciec Wiktorii. - Mimo butli z tlenem i masek oddymiali pomieszczenie około 80 minut - dodaje Jarosław Pawlak, ojciec Julii. - Te sekundy czy minuty decydowały o życiu naszych dzieci - zaznacza Anna Barabas, matka Karoliny.

Prokuratura nadal prowadzi śledztwo ws. pożaru w escape roomieTVN24

Jedyny świadek

Rodzice nie uwierzyli też w wersję wydarzeń przedstawioną przez jedynego świadka, 26-letniego pracownika escape roomu, któremu udało się uciec z pożaru. - Niezrozumiałym jest dla nas, dlaczego ten pracownik od samego początku nie był traktowany jako podejrzany w jakiś sposób czy odpowiedzialny za to, co się wydarzyło - mówi Pietras.

Radosław D. miał opiekować się dziewczynkami podczas zabawy. Jego zadaniem była obserwacja przy pomocy kamer, co robią uczestniczki gry i podpowiadanie im przez krótkofalówkę, jak rozwiązać zagadkę. Według jego zeznań, do których udało się dotrzeć reporterom programu "Uwaga!", pożar zaczął się od nieszczelnej instalacji gazowego piecyka, a wszystko działo się tak szybko, że Radosław D. - jak mówił - nie mógł opanować ognia ani ostrzec dziewczynek.

Klamka (do ich pokoju) była tylko po mojej stronie drzwi, a dziewczynki (w trakcie gry) musiały znaleźć (ukrytą) swoją część klamki. Obserwowałem grę dziewczynek na monitorze. Po chwili usłyszałem syczenie z piecyka gazowego (…) w poczekalni. Odwróciłem się i widziałem już ogień, który zionął w stronę kanapy i kurtek. Chwyciłem klucz, który leżał na stoliku i usiłowałem zakręcić gaz w butli. Najpierw próbowałem ten kurek zakręcić ręką, ale buchnął mi gaz w twarz. Próbowałem ręką chwycić klamkę do drzwi do pokoju, w którym były dziewczyny, lecz skóra na twarzy i rękach zaczęła mnie parzyć, więc wybiegłem na zewnątrz. Biegałem po sąsiadach i wzywałem pomocy.

Rodzice ofiar postanowili na własną rękę sprawdzić, czy wersja Radosława D. jest prawdopodobna. Przeprowadzili eksperyment z butlą gazową. - To nie jest proste, aby w takim pomieszczeniu powstał zapłon gazu w wyniku rozszczelnienia instalacji - przekonuje Sławomir Wieczorek, ojciec Amelii.

Pięć ofiar pożaru w escape roomie w Koszalinietvn24

- Przyczyną pożaru na pewno nie była butla, mógł być to inny czynnik, o którym dzisiaj nie wiemy. Braliśmy pod uwagę różne alternatywy. Robiliśmy doświadczenia, mówię między innymi o papierosie zostawionym na kanapie przez pracownika, o świeczkach, bo tam był żywy ogień. Przyczyn mogło być wiele, ale naszym zdaniem absolutnie nie były to butle z gazem - podkreśla Jarosław Pawlak, ojciec Julii.

Radosław D. na początku śledztwa był traktowany, jako jeden z pokrzywdzonych, ale rodzice zastanawiali się, czy w momencie wybuchu pożaru w ogóle był w budynku, czy wrócił do niego dopiero, gdy ogień trawił już wnętrze. Można było to sprawdzić, badając zapis monitoringu w pobliskich budynkach, ale prokuratura wystąpiła o jego zabezpieczenie po wielu dniach od pożaru. Części nagrań nie ma.

Po blisko 10 miesiącach prokuratura uznała, że Radosław D. także odpowiada za tragedię i postawiła mu zarzut między innymi nieumyślnego spowodowania śmierci. Mężczyzna trafił do aresztu. - Radosław D. jako osoba, która wskutek tego, że tam była, również odniosła obrażenia ciała. Początkowo zaliczany był do grona osób pokrzywdzonych i naprawdę potrzeba było czasu i różnych czynności, które doprowadziły do twierdzenia, że mówi w tej kwestii nieprawdę - mówi Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

Dowody i rzeczy osobiste

Aktywnie uczestniczący w śledztwie rodzice wykazali, że na miejscu pożaru śledczy nie zabezpieczyli istotnych dowodów. - 5 kwietnia pojechaliśmy na wysypisko śmieci, tam, gdzie wywiezione zostały wszystkie rzeczy dzieci. Ujawniliśmy mnóstwo przedmiotów, które dzisiaj mają kluczowy wpływ na całą sprawę - mówi Pawlak.

Wśród śmieci i osobistych rzeczy dziewczynek ich rodzice znaleźli między innymi telefon komórkowy Radosława D., jego dokumenty i klucze do auta, część odzieży, a także kasetkę z nadpalonymi pieniędzmi, utargiem z escape roomu. Wszystkie przedmioty przekazali prokuraturze.

- Ojcowie znaleźli części ubrań naszych dzieci. Etui od telefonu naszej córki, klucze, czyli coś, co jest pamiątką po naszych dzieciach i nie tam to powinno się znaleźć. Tym bardziej boli, że ktoś nie pomyślał o naszych uczuciach, zbezcześcił święte dla nas rzeczy - ubolewa Anna Barabas.

- Prokuratura nie uważa, aby utraciła jakikolwiek dowód - twierdzi Ryszard Gąsiorowski z koszalińskiej prokuratury. - Można pomimo wszystko, gdzieś w głębszej warstwie tej spalenizny, w toku pierwszych oględzin, czegoś nie odszukać - dodaje. Wyjaśnia, że w związku ze sprzątaniem gruzów, część znalezionych przez rodziców rzeczy mogło znaleźć się na wysypisku śmieci.

- Tyle ludzi nad tym pracuje, ma się zaufanie do wszystkich służb, a okazuje się, że jeżeli człowiek sam czegoś nie zrobi, to nie może być pewny, że zostało dobrze zrobione - mówi Wieczorek.

W wyniku pożaru w escape roomie w Koszalinie zginęło pięć nastolatekTVN24

Bez próby reanimacji

Wątpliwości rodziców od początku budził jeszcze jeden fakt. Kiedy strażacy po około 15 minutach od przyjazdu dotarli do nastolatek i wynieśli je na zewnątrz, przybyłe na miejsce załogi karetek nie próbowały reanimować żadnej z ofiar. Lekarz kolejno stwierdził zgon wszystkich dziewczynek.

- Na przesłuchaniu, kiedy zapytałem lekarza, czy był w stanie stwierdzić śmierć mózgu na tym etapie, powiedział, że nie. Zapytałem, dlaczego nie reanimował naszych dzieci. Powiedział: "Bo taką podjąłem decyzję". Po prostu zabawił się w Boga i nie podjął kompletnie żadnych prób, żeby uratować życie - uważa Pawlak.

Podobnego zdania jest Sławomir Wieczorek. - Wiadomo było, że dziewczynki, jeszcze 15 minut wcześniej, dawały znaki życia i nikt nawet nie spróbował ich reanimować. Uważam, że to był błąd - twierdzi.

- Nie wiemy, czy byłoby to skuteczne. Może nie, a może chociaż jedna by przeżyła - zastanawia się Artur Barabas, ojciec Karoliny. - Nie wiem, jakby to wyglądało, czy by się udało, czy nie, ale wtedy nie zadawałbym sobie tego pytania - podsumowuje Wieczorek.

W akcji brało udział kilku ratowników medycznych, ale decyzję o odstąpieniu od reanimacji podjął kierownik zespołu, jedyny lekarz na miejscu pożaru. - Co miałem do powiedzenia, powiedziałem w prokuraturze. Dla mnie ta sprawa jest zamknięta, wymazana z pamięci - oświadczył lekarz w rozmowie z reporterem. - Nie mam żadnych wątpliwości. Zrobiłem to, co można było zrobić i sprawa zamknięta. To były ciała bez oznak życia. Normalnie parowały ciała, z tej gorączki wyniesione, ewidentny zgon - zapewnia.

- Bezwzględnie podejmujemy czynności resuscytacyjne - mówi Adam Stępka, specjalista do spraw ratownictwa medycznego z Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi. - Natomiast możliwe jest odstąpienie od uciśnięć klatki piersiowej oraz oddechów ratowniczych w przypadku całkowitego zwęglenia ciała - dodaje.

Jak zwraca uwagę, "w takich sytuacjach [jak w przypadku pożaru, w którym zginęły nastolatki - przyp. red.] najczęściej do zatrzymania krążenia dochodzi nie z powodu oparzeń, a z powodów zatrucia gazami pożarowymi. Tutaj konieczne jest wdrożenie czynności resuscytacyjnych z tlenoterapią, która pomaga usunąć potencjalnie odwracalną przyczynę zatrzymania krążenia, jaką jest hipoksja, czyli zmniejszenie poziomu tlenu w organizmie" - wyjaśnia.

W pożarze escape roomu w Koszalinie zginęło pięć nastolatek tvn24

Rodzice nie odpuszczają

Rodzice zmarłych dziewczynek wciąż przyglądają się działaniom prokuratury i składają kolejne wnioski, które ich zdaniem mogą pomóc w dotarciu do prawdy. Niedawno złożyli też skargę na sposób prowadzenia śledztwa w Prokuraturze Krajowej. Jak mówią, w odpowiedzi usłyszeli, że postępowanie prowadzone jest prawidłowo, ale na żaden z konkretnych zarzutów odpowiedzi nie dostali.

- Rodzice zadają bardzo merytoryczne i trafne pytania. To są często bardzo trudne pytania. To nie jest krzyczenie o zemstę, o to, żeby - mówiąc kolokwialnie - ukamienować osoby, które miały bezpośrednio czy pośrednio związek z tą straszną tragedią. To są pytania, które będą w stanie dać odpowiedź na to, czy można było coś zrobić, co by wykluczyło czy chociaż zminimalizowało, ten dramat. Bardzo istotne dla rodziców jest to, aby z tego dramatu wypłynęły jakieś wnioski na przyszłość - tłumaczy Krzysztof Kaszubski, adwokat, pełnomocnik Jarosława Pawlaka.

Śmierć córek zdominowała życie rodziców. - Dla mnie w tej chwili kwintesencją życia jest to, aby każdego z tych ludzi, którzy przyczynili się do śmierci córki i jej przyjaciółek, po prostu ocenić. Uważam, że jesteśmy to winni naszym dzieciom - tłumaczy Pietras.

- My nie potrafimy przejść przez tę żałobę łagodniej, może spróbować żyć normalnie i nie wracać już do pewnych rzeczy. Właściwie, to, co wydarzyło się 4 stycznia, odgrzebywane jest codziennie. Co dzień musimy do tego wracać, co dzień musimy to na nowo przeżywać - mówi Anna Barabas. - Nie zależy mi na tym, żeby ktoś niewinny poszedł do więzienia, tylko zależy mi na tym, żeby wyjaśnić jak to się stało, że moja córka nie żyje - kwituje Wieczorek.

Śledczy ogłosili, że niebawem zamierzają zakończyć postępowanie i złożyć do sądu akt oskarżenia przeciwko organizatorowi, dwóm właścicielkom escape roomu oraz pracownikowi, który miał opiekować się gośćmi. Rodzice ofiar apelują do wszystkich świadków dysponujących nagraniami z akcji gaśniczej o kontakt.

Szanowni Państwo, jesteśmy rodzicami dziewczynek, które tragicznie zginęły podczas pożaru w dniu 4 stycznia 2019 roku. Bardzo prosimy o udostępnienie nagrań i zdjęć z miejsca zdarzenia, które pomogą w ustaleniu przebiegu wydarzeń. Prosimy o kontakt tel. 731 298 346 lub 693 343 227 oraz mailowo: rodzice.dziewczynek@gmail.com. Gwarantowana anonimowość.

Autorka/Autor:asty//now

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty:
Pozostałe wiadomości

Do PSL-u poszło w sumie 33 tysiące maili z prośbą o łaskawe spotkanie z tęczowymi rodzinami. To jest polityków psi obowiązek, żeby zapewnić im bezpieczeństwo. 33 tysiące maili, okrągłe zero odpowiedzi - powiedział w "Faktach po "Faktach" w TVN24 Hubert Sobecki ze Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza. W ocenie Mirosławy Makuchowskiej z Kampanii Przeciw Homofobii, odpowiedzialnym za sytuację par homoseksualnych w Polsce jest premier Donald Tusk.

"33 tysiące maili na skrzynki PSL-u. Okrągłe zero odpowiedzi"

"33 tysiące maili na skrzynki PSL-u. Okrągłe zero odpowiedzi"

Źródło:
TVN24

Rosyjskie systemy obrony powietrznej S-300 i S-400 okazały się nieskuteczne w walce z atakami sił ukraińskich na zaanektowany Krym - pisze ukraiński portal wojskowy Defense Express. Półwyspu ma chronić Prometeusz.

"Eksperyment" Rosjan. Wysłali Prometeusza

"Eksperyment" Rosjan. Wysłali Prometeusza

Źródło:
Defense Express, Kyiv Post

Siłom ukraińskim udało się zatrzymać ofensywę armii rosyjskiej pod Charkowem. W obwodzie donieckim Rosjanie przedarli się przez obronę i ruszyli w stronę granic administracyjnych regionu - ocenia sytuację na froncie ukraińska sekcja BBC. Urzędnik NATO, cytowany przez portal Ukraińska Prawda, ujawnił, że straty Rosji podczas ofensywy w obwodzie charkowskim były "astronomiczne". Podsumowujemy miniony tydzień w Ukrainie.  

"Astronomiczne" straty Rosji. Azow dziękuje Bidenowi

"Astronomiczne" straty Rosji. Azow dziękuje Bidenowi

Źródło:
BBC, Ukraińska Prawda, NV, PAP, tvn24.pl

Uczestnicy i uczestniczki Parady Równości przeszli w kolorowym pochodzie przez centrum Warszawy. Wydarzenie rozpoczęło się w pobliżu Pałacu Kultury i Nauki od krótkiego przywitania prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego, który objął patronat nad imprezą. Według szacunków ratusza w paradzie przeszło około 20 tysięcy osób. Po raz pierwszy w historii warszawskiej parady wziął w niej udział TVN Warner Bros. Discovery ze swoją platformą.

Parada Równości przeszła przez Warszawę

Parada Równości przeszła przez Warszawę

Źródło:
tvnwarszawa.pl, PAP

Michał Dąbrowski wie, co to walka, bo z własnymi słabościami walczy na co dzień. Kwalifikację na igrzyska paralimpijskie w szermierce zdobył sam, ale żeby pojechać do Paryża, musi wygrać z rakiem. Leczenie jest drogie i nierefundowane, dlatego potrzebuje pomocy.

Zdobył mistrzostwo świata, potem przyszła diagnoza. Polski paralimpijczyk zbiera na drogi lek

Zdobył mistrzostwo świata, potem przyszła diagnoza. Polski paralimpijczyk zbiera na drogi lek

Źródło:
Fakty TVN

Popularne wśród turystów plaże na singapurskiej wyspie Sentosa zostały zamknięte w sobotę. Na wodzie i piasku unosi się czarna maź. Powodem jest wyciek ropy naftowej z pobliskiego terminalu żeglugowego.

Ostrzeżenie na plażach w turystycznym raju. "Trzymajcie się z dala od wody"

Ostrzeżenie na plażach w turystycznym raju. "Trzymajcie się z dala od wody"

Źródło:
Reuters, tvnmeteo.pl

Prezydent Kolumbii Gustavo Petro odwołał udział w szczycie pokojowym w Szwajcarii, gdzie omawiana jest sprawa Ukrainy. Jak stwierdził, jego "konkluzje są z góry ustalone".

Zbojkotował szczyt dla Ukrainy. "Konkluzje z góry ustalone"

Zbojkotował szczyt dla Ukrainy. "Konkluzje z góry ustalone"

Źródło:
PAP, BBC

Jedno z wiodących szwajcarskich muzeów planuje usunąć z wystawy pięć obrazów, co do których istnieje podejrzenie, że zostały zrabowane przez nazistów. Wśród nich są dzieła Claude'a Moneta i Vincenta van Gogha - donosi BBC.

Nazistowski cień na obrazach. Muzeum wycofuje dzieła

Nazistowski cień na obrazach. Muzeum wycofuje dzieła

Źródło:
BBC

Ta noc w części kraju będzie deszczowa, miejscami opady będą obfite. Jak wynika z ostrzeżeń IMGW pierwszego stopnia, zjawiskom mogą towarzyszyć burze. Lokalnie może spaść nawet do 35 litrów wody na metr kwadratowy. Sprawdź, gdzie należy uważać.

Obfite opady. Tutaj ostrzega IMGW

Obfite opady. Tutaj ostrzega IMGW

Aktualizacja:
Źródło:
IMGW, tvnmeteo.pl

W sobotę na Wrotach Chałubińskiego zginął turysta. Jak przekazał ratownik TOPR Stanisław Krzeptowski-Sabała, mężczyzna najprawdopodobniej poślizgnął się na płacie zmrożonego śniegu i upadł z dużej wysokości, doznając śmiertelnych obrażeń. W wyższych partiach Tatr panują bardzo trudne warunki.

Dziesięć wypadków w Tatrach, w tym jeden śmiertelny

Dziesięć wypadków w Tatrach, w tym jeden śmiertelny

Źródło:
PAP, tvnmeteo.pl

W sobotę około południa ze stawu w parku Szczęśliwickim na Ochocie wyłowiono ciało kobiety. Na miejscu pracuje prokurator.

Zwłoki kobiety wyłowione z parkowego stawu

Zwłoki kobiety wyłowione z parkowego stawu

Źródło:
tvnwarszawa.pl, Kontakt 24

Żołnierze jechali do migrantów, którzy próbowali przekroczyć granicę z Białorusią. Gdy na drodze stanął im żubr, gwałtownie zahamowali. Auto przewróciło się. Wojskowi opuścili już szpital. Żubrowi też nic się nie stało.

Trzej żołnierze trafili do szpitala po spotkaniu z żubrem

Trzej żołnierze trafili do szpitala po spotkaniu z żubrem

Źródło:
tvn24.pl

Marszałek Szymon Hołownia chce ukarać posła Dariusza Mateckiego, który nocą przez okno wyszedł na dach Sejmu. Maksymalna możliwa kara to 18 tysięcy złotych. Poseł Matecki, pytany o tę sytuację przez dziennikarzy, odpowiada, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Większość komentatorów jest jednak zdania, że to najmniejszy z kłopotów posła Suwerennej Polski.

Dariusz Matecki na dachu Sejmu. Politycy PiS bagatelizują, rządzący mówią o "wschodzie głupoty"

Dariusz Matecki na dachu Sejmu. Politycy PiS bagatelizują, rządzący mówią o "wschodzie głupoty"

Źródło:
Fakty po Południu TVN24

Propozycja rządu zakładająca wzrost pensji minimalnej o 7,6 procent w 2025 roku to zła wiadomość - twierdzi Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz. Jak dodaje, szybkie tempo podwyżek przyniesie wiele negatywnych skutków, w tym przerzucenie rosnących kosztów zatrudnienia na ceny produktów. 

"Zła wiadomość" w sprawie pensji minimalnej

"Zła wiadomość" w sprawie pensji minimalnej

Źródło:
PAP

Rzecznik dyscyplinarny Sądu Najwyższego postawił pierwszej prezes SN Małgorzacie Manowskiej zarzuty dyscyplinarne - poświadczenie nieprawdy i działania na szkodę interesu publicznego. W tle sprawy jest spór wewnątrz instytucji. Pojawiają się też pytania, co dalej z ustawą o Krajowej Radzie Sądownictwa.

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego z zarzutami dyscyplinarnymi. W tle spór wewnątrz instytucji

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego z zarzutami dyscyplinarnymi. W tle spór wewnątrz instytucji

Źródło:
Fakty TVN

"A czy państwo otrzymali już powołanie na ćwiczenia wojskowe..." - tego typu komentarze krążą w mediach społecznościowych w reakcji na publikowane w sieci karty powołań do wojska. Według nagłaśnianego przekazu wojsko ma teraz wysyłać więcej takich kart i to do osób "z łapanki". Uspokajamy i wyjaśniamy.

"Zapukało do mnie wojsko". Co wiemy o kartach powołań

"Zapukało do mnie wojsko". Co wiemy o kartach powołań

Źródło:
Konkret24
Cierpią po cichu, giną z rąk najbliższych. A przecież nie tak ich wychowali

Cierpią po cichu, giną z rąk najbliższych. A przecież nie tak ich wychowali

Źródło:
tvn24.pl
Premium

Księżna Kate w sobotę po raz pierwszy pojawiła się publicznie od czasu zdiagnozowania u niej choroby nowotworowej. Okazją jest udział w corocznej paradzie wojskowej odbywającej się w centrum Londynu z okazji urodzin króla Karola III.

Karol III obchodzi urodziny. Kate pojawiła się publicznie

Karol III obchodzi urodziny. Kate pojawiła się publicznie

Źródło:
Reuters, PAP

W sobotę nastąpiło oficjalne otwarcie brakującego fragmentu obwodnicy Koszalina oraz Sianowa w ciągu drogi S6. Ruch jednak odbywa się ze zwężeniem do jednej jezdni na 800-metrowym odcinku, gdzie trwają ostatnie prace, a także trwa procedura uzyskania pozwolenia na użytkowanie obiektu. Procesowi budowy nowej obwodnicy towarzyszyło też wiele komplikacji.

"Trasa szczególnie ważna dla ruchu turystycznego". Otwarto kolejny odcinek

"Trasa szczególnie ważna dla ruchu turystycznego". Otwarto kolejny odcinek

Źródło:
PAP

Strażniczki miejskie z Konstantynowa Łódzkiego znalazły nielegalną hodowlę psów. Warunki, w jakich przebywały zwierzęta, były dramatyczne. Na miejscu pojawili się także policjanci, urzędnicy i Łódzkie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Psy zostały odebrane 63-letnimu mężczyźnie.

Psy przebywały w dramatycznych warunkach. Odebrano 80 zwierząt

Psy przebywały w dramatycznych warunkach. Odebrano 80 zwierząt

Źródło:
tvn24.pl

1344 metry - na taką głębokość zanurkował pewien żółw skórzasty z rejonu Wysp Salomona. Jeśli wynik ten zostanie potwierdzony badaniami naukowymi, zostanie uznany za rekord Guinnessa.

"Spektakularny" wyczyn żółwia może trafić do Księgi rekordów Guinnessa

"Spektakularny" wyczyn żółwia może trafić do Księgi rekordów Guinnessa

Źródło:
livescience.com, tvnmeteo.pl

Za chwilę będzie tak, że dowolny filmik z osobą, która idzie ulicą, będzie mógł być szybko przerobiony tak, że zobaczymy tę samą osobę, te same ruchy, ale nagą - mówi w rozmowie z redakcją biznesową tvn24.pl Michał Koźbiał, badacz sztucznej inteligencji w NASK. Problem dotyczy głównie kobiet, ale narażony jest każdy. - Celem tego typu fejków mogą być szantaże, okupy, wyłudzenia – komentuje Michał Wendt, szef firmy informatycznej Elsii.

Zagrożony jest każdy. "Zobaczymy tę samą osobę, te same ruchy, ale nagą"

Zagrożony jest każdy. "Zobaczymy tę samą osobę, te same ruchy, ale nagą"

Źródło:
tvn24.pl

Uprzedzałem, że będę pisał o książkach, których nikt nie czyta. I właśnie trafiła mi się taka książka.

Żeby się nie pozabijać…

Żeby się nie pozabijać…

Źródło:
tvn24.pl

Prokuratura Okręgowa w Łodzi wszczęła śledztwo w sprawie "willi Kwaśniewskich" - dowiedzieli się dziennikarze "Superwizjera" TVN i tvn24.pl, Maciej Duda i Łukasz Ruciński. Prokuratura podejrzewa, że Tomasz Kaczmarek, znany jako agent Tomek, miał na polecenie ówczesnych szefów CBA, Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, sporządzać fałszywe notatki operacyjne. Te miały później służyć jako rzekome dowody na to, że Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy byli właścicielami willi w Kazimierzu Dolnym.

Wraca sprawa "willi Kwaśniewskich". Śledztwo w sprawie poleceń, jakie agentowi Tomkowi wydawali Kamiński i Wąsik

Wraca sprawa "willi Kwaśniewskich". Śledztwo w sprawie poleceń, jakie agentowi Tomkowi wydawali Kamiński i Wąsik

Źródło:
Superwizjer, tvn24.pl

- Max pozwala nam wypłynąć na szerokie wody międzynarodowe. To jest duże szczęście, to jest prezent - stwierdziła Marta Malikowska, aktorka i jurorka 43. Koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych "Młodzi i Film". W jego ramach odbył się panel dyskusyjny "Max is here. More stories to tell".

Platforma Max w Polsce. "Pozwala wypłynąć na szerokie wody międzynarodowe"

Platforma Max w Polsce. "Pozwala wypłynąć na szerokie wody międzynarodowe"

Źródło:
tvn24.pl

Warszawska Strefa Kibica (WSK) na błoniach Stadionu Narodowego ruszy już w niedzielę. Będzie tam można obejrzeć wszystkie grupowe mecze Polaków. Jak przekazał Bartosz Kusior, członek zarządu spółki PL2012+, która zarządza stadionem, koszt zorganizowania strefy to milion złotych.

Strefa kibica na błoniach Narodowego rusza w niedzielę. Kosztowała milion złotych

Strefa kibica na błoniach Narodowego rusza w niedzielę. Kosztowała milion złotych

Źródło:
PAP

W najnowszym "Kadrze na kino" Ewelina Witenberg opowiadała o premierze drugiego sezonu serialu "Ród smoka", który można będzie oglądać na debiutującej platformie Max. Odcinek poświęcono też między innymi 90. urodzinom Kaczora Donalda oraz powracającej z nowym albumem Ewelinie Flincie.

Co warto obejrzeć. Ewelina Witenberg podsumowuje. "Kadr na kino" w TVN24

Co warto obejrzeć. Ewelina Witenberg podsumowuje. "Kadr na kino" w TVN24

Źródło:
tvn24.pl