Po awanturze na mównicy sejmowej z udziałem Jarosława Kaczyńskiego i Romana Giertycha postawę prezesa PiS oraz polityków tej formacji oceniali politycy koalicji rządowej. Minister Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że jest mu "po prostu smutno" po tym, co się wydarzyło, biorąc pod uwagę dzisiejszą rocznicę śmierci Jana Pawła II. Według wiceministry Aleksandry Gajewskiej politycy PiS "przekraczają wszelkie granice". Posłowie Zbigniew Konwiński i Paweł Śliz mówili o ewentualnych konsekwencjach wydarzeń w Sejmie.
Podczas środowych obrad Sejmu doszło do słownego starcia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz posła KO Romana Giertycha. Kaczyński mówił między innymi o śmierci jego współpracowniczki Barbary Skrzypek, którą politycy PiS starają się wykorzystać w politycznej walce, uznając kobietę za "ofiarę reżimu". Skrzypek zmarła trzy dni po przesłuchaniu w prokuraturze, w którym brał udział między innymi przedstawiciel kancelarii Giertycha. Ani ona, ani jej pełnomocnik nie złożyli żadnego zażalenia w sprawie trybu i sposobu jego przeprowadzenia.
CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: Śmierć Barbary Skrzypek. Jak zbudowano przekaz "pierwsza ofiara reżimu"
Podczas swojego przemówienia Kaczyński nazwał posła KO "głównym sadystą" w kraju. Po chwili - gdy Giertych stanął przy mównicy - prezes PiS wrócił, stanął koło niego i nazwał między innymi "łobuzem". Giertych zaś przekonywał Kaczyńskiego, aby mówił do niego "wuju". Z sali dało się słyszeć krzyki: "złaź morderco" kierowane do Giertycha.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
O te wydarzenia pytała polityków przy Wiejskiej reporterka TVN24 Agata Adamek.
Trela: Kaczyński przesuwa mur
Poseł Lewicy Tomasz Trela ocenił, że Jarosław Kaczyński "przesuwa mur" swoim postępowaniem. - Ten mur co posiedzenie Sejmu, jest coraz bardziej przesuwany. Niestety, ale mam obawy, że jak tak dalej pójdzie, to ktoś z PiS-owców nie wytrzyma albo dostanie polecenie i będzie do nas leciał z rękoma i dojdzie do rękoczynów, bo to, co oni wyrabiają, to jest naprawdę nieprawdopodobne - mówił.
Trela powiedział także, że poseł Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Gosek tego dnia podszedł do niego i mówił, że służby specjalne się nim i jego rodziną "zajmą".
- To jest grożenie, bo jeżeli ktoś mówi do mnie i moich najbliższych, że "przyjdą po ciebie służby" i ja przy tym będę, to znaczy, że tam naprawdę jest źle. Ja się tego nie boję, ale podnoszenie ręki na rodzinę, najbliższych to już jest najbardziej obrzydliwe, co może Prawo i Sprawiedliwość wymyślać - podkreślił.
Kosiniak-Kamysz: smutno mi z tego powodu
Z kolei wicepremier, szef MON i prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz przypomniał, że sejmowa "mównica to jest miejsce wystąpień politycznych". - I ono jest wykorzystywane po raz kolejny do budowy narracji, która kiedyś się PiS-owi przysłużyła, związanej wtedy z katastrofą smoleńską - wskazał.
Dodał, że dzisiaj jest to "szukanie na siłę jakiegoś innego tematu, w którym oni (politycy PiS) czują się komfortowo". Kosiniak-Kamysz ocenił, że "jest to bardzo przykre, szczególnie w ten dzień", czyli rocznicę śmierci Jana Pawła II. - Powiem szczerze, że po prostu smutno mi z tego powodu. To już nie chodzi o emocje polityczne, o to, po której stronie jesteśmy, tylko mi jest po prostu smutno, że w taki dzień doszło do takiej awantury - podsumował.
Gajewska: to jest przekraczanie wszelkich granic
Posłanka KO i wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej Aleksandra Gajewska oceniła natomiast, że "to jest przekraczanie wszelkich granic". - To jest zastanawiające, bo ludzie, którzy próbują odwoływać się do tych wysokich ideałów, powołują się na swoją wiarę, potem wychodzą i w miejscu, w którym ustanawia się w Polsce prawo, w którym powinno się zachowywać bardzo poważnie, robią takie rzeczy. Zamiast w świetle prawa, jeżeli uważają, że tak powinno się wydarzyć, rozliczać niektóre osoby, to po prostu próbują dokonywać samosądów - mówiła.
Jak dodała, "na szczęście Roman Giertych jest doświadczonym, spokojnym, kulturalnym człowiekiem, który nie daje się sprowokować". - Natomiast ta atmosfera była tak napięta i tak gorąca, że wystarczyłaby iskierka, żeby rozpalić emocje posłów PiS-u - dodała.
- Wiedzą, że za chwilę są wybory prezydenckie, że za chwilę zakończy się ich wszelka perspektywa powrotu do władzy. Po prostu się tego boją i boją się do takiego stopnia, że stosują wszelkie metody, żeby jeszcze próbować bardziej polaryzować społeczeństwo. To jest po prostu obrzydliwe, ja się tym brzydzę i tym, co robi prezes Kaczyński od lat, jak próbuje dzielić Polaków, jak ich obraża - stwierdziła Gajewska. Według niej "nie ma miejsca na takie osoby w życiu publicznym".
Konwiński: cyniczna gra
Poseł KO Zbigniew Konwiński nazwał postawę polityków PiS-u "cyniczną grą". - To wykorzystywanie śmierci do celów politycznych. Od lat to robią i nie mają absolutnie żadnych skrupułów - dodał.
Dopytywany o to, co dokładnie posłowie krzyczeli do Romana Giertycha, odpowiedział, że "padły słowa niewątpliwie obraźliwe i będziemy to jeszcze analizować, będziemy to wszystko odsłuchiwać". Potwierdził, że słyszał wykrzykiwane słowa "mordercy" i zapowiedział, że "będzie pozew w tej sprawie".
Śliz: nazywanie kogokolwiek mordercą jest skandaliczne
Poseł Polski 2050 Paweł Śliz podkreślił, że "nazywanie kogokolwiek mordercą jest skandaliczne i nie mieści się w pojmowaniu parlamentaryzmu". - Tak nie powinien mówić poseł i szczególnie jeszcze z mównicy sejmowej. Jest to oburzające - stwierdził.
Pytany o to, jakie konsekwencje powinny zostać wyciągnięte z tych wydarzeń, odpowiedział: - Myślę, że pan Roman Giertych podejmie odpowiednie kroki prawne, czyli prawdopodobnie będzie składał zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, a komisja etyki też jest miejscem, w którym ta sprawa może być rozstrzygana.
Autorka/Autor: sz/akw
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Piotr Nowak