Kaczyński o "regule norymberskiej". Giertych: idzie w niepoczytalność 

25403310
Kaczyński: sądzę, że Roman Giertych znajdzie się tam, gdzie powinien
Źródło: TVN24

Prezes PiS Jarosław Kaczyński stawił się w czwartek rano w warszawskiej prokuraturze, gdzie został przesłuchany w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym śmierci Barbary Skrzypek. Przed przesłuchaniem mówił dziennikarzom między innymi, że ma nadzieję, iż Roman Giertych "resztę życia spędzi w więzieniu". Z kolei zdaniem Giertycha to, co mówił prezes PiS, "wskazuje na to, że u niego została podjęta decyzja, aby iść w niepoczytalność".

Jarosław Kaczyński stawił się w czwartek około godziny 9.30 w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga. Po godzinie 13 wyszedł z prokuratury i rozmawiał z dziennikarzami.

Do prokuratury wezwani są również wszyscy ci, którzy mieli kontakt z Barbarą Skrzypek po przesłuchaniu i w jego trakcie, w tym prokurator Ewa Wrzosek, która to przesłuchanie prowadziła, austriacki przedsiębiorca Gerald Birgfellner, a także syn oraz mąż Barbary Skrzypek - zaznaczyła reporterka Maja Wójcikowska.

"Mieliśmy do czynienia z sytuacją skandaliczną, kryminalną"

- Uważam, że tutaj doszło do poważnego przestępstwa, ale o tym już będę mówił z prokuratorem - powiedział Kaczyński przed wejściem do prokuratury, przeciskając się przez tłum dziennikarzy. Według prezesa PiS, brak obecności pełnomocnika Skrzypek podczas jej przesłuchania wynikał "ze złej woli" i "złych zamiarów wykraczających poza Kodeks postępowania karnego". - Ponieważ oni wiedzieli, że stan zdrowia pani Barbary Skrzypek jest zły, to musieli brać pod uwagę konsekwencje. A tu już wchodzą w grę bardzo ciężkie paragrafy - ocenił.

- Mieliśmy tutaj do czynienia z sytuacją skandaliczną, kryminalną i mam nadzieję, że przyjdzie czas, że tak to zostanie ocenione i zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski - powiedział Kaczyński.

Dopytywany, o czym rozmawiał z Barbarą Skrzypek po jej przesłuchaniu, odparł: - Że po tym (przesłuchaniu - red.) padła, przez cztery godziny spała, nawet nie zdjęła z siebie marynarki. To, znając jej bardzo uporządkowany styl życia, oznaczało, że musi być potwornie wyczerpana. No i że się źle czuje. Zaproponowałem jej lekarza, niestety nie przyjęła tej propozycji.

Kaczyński o Giertychu: dożywocie albo wyższa kara

Reporterka TVN24 Maja Wójcikowska zapytała Kaczyńskiego o słowa Romana Giertycha, który stwierdził, że tej sprawie towarzyszą takie emocje, ponieważ politycy PiS obawiają się sprawy "dwóch wież".

- Giertych to jest człowiek, który - mam nadzieję - resztę życia spędzi w więzieniu. Według mnie uczestniczył w tym przedsięwzięciu i powinien uzyskać, choćby ze względu na tę śmierć (Barbary Skrzypek - red.), najwyższy wymiar kary, czyli dożywotnie więzienie - odpowiedział Kaczyński.

- O ile oczywiście nie będzie to sądzone w zupełnie innej sytuacji prawnej, na tak zwanej zasadzie norymberskiej, wtedy ten wymiar kary może być jeszcze wyższy - dodał.

Kaczyński po wyjściu z prokuratury był dopytywany przez Maję Wójcikowską o słowa, których użył w stosunku do Giertycha. Zarzekł się, że "na pewno" nie będzie przepraszać posła KO. - Sądzę, że Roman Giertych znajdzie się tam, gdzie powinien - dodał. Zaznaczył przy tym, że "to nie dotyczyło tematu przesłuchania".

Stwierdził, że "te sprawy, które dzieją się w ostatnich kilkunastu miesiącach, muszą być przez głęboko zrekonstruowany wymiar sprawiedliwości osądzone". - Przy czym są dwie możliwości: osądzone na zasadach normalnych. To byłoby najlepsze, to znaczy zgodnie z prawem obowiązującym w trakcie tych wszystkich wydarzeń i tym, które teraz obowiązuje. (...) Ale jest jeszcze ta tak zwana reguła norymberska, gdzie konstruuje się prawo, które nie obowiązywało w momencie, kiedy dokonywano różnych aktów, a mimo wszystko jest stosowane - mówił.

Kaczyński o Giertychu: mam nadzieję, że resztę życia spędzi w więzieniu
Kaczyński o Giertychu: mam nadzieję, że resztę życia spędzi w więzieniu
Źródło: TVN24

Kaczyński: mam nadzieję, że Wrzosek trafi do więzienia na bardzo długie lata

- W tej chwili żałoba polega na tym, żeby ta sprawa nie została zapomniana i żeby wszyscy wiedzieli, co się wydarzyło. A wydarzyło się po prostu ciężkie przestępstwo - ocenił Kaczyński jeszcze przed przesłuchaniem.

Wyraził wówczas nadzieję, że prokurator Ewa Wrzosek "skończy tam, gdzie powinna skończyć, to znaczy w Państwowych Zakładach Karnych i na to bardzo, bardzo długie lata".

Prezes PiS uznał, że "doszło do śmierci człowieka, więc muszą być bardzo ciężkie kary". Powiedział też, że doszło do "zmiany ustroju siłą", nazywając to zamachem stanu. - Ci ludzie w tym uczestniczyli - dodał, odnosząc się do Wrzosek i Giertycha.

Giertych: Kaczyński idzie w niepoczytalność

Do środowej sprzeczki w Sejmie i słów Kaczyńskiego z czwartku odniósł się w Sejmie Roman Giertych w trakcie konferencji prasowej. - Wczoraj zostałem dopuszczony do głosu przez pana marszałka Zgorzelskiego. Dostałem prawo głosu. Nagle pojawia się bez żadnego trybu prezes PiS. Próbuje mnie zepchnąć z mównicy. Wygłasza alternatywne wystąpienie. Jak nie radzi sobie z tym, że ja mu nie ustąpiłem, to nagle dołączają się posłowie PiS-u i wykrzykują do mnie "morderco". Na podstawie tego, że adwokat z mojej kancelarii brał udział w przesłuchaniu miłym, delikatnym pani Barbary Skrzypek, to jest po prostu niebywała bezczelność - relacjonował Giertych.

Poseł KO zapowiedział, że "tego nie daruje". - Uważam, że tego typu rzeczy nie mogą pozostać bez reakcji. Wszystkie osoby za to odpowiedzialne powinny ponieść stanowcze konsekwencje - mówił. Dodał, że domaga się od prezydium Sejmu wyciągnięcia konsekwencji zgodnie z sejmowym regulaminem wobec polityków PiS.

Giertych o Kaczyńskim: moim zdaniem idzie w niepoczytalność
Źródło: TVN24

Według Giertycha prezes Prawa i Sprawiedliwości "idzie w niepoczytalność". - Wszystko na to wskazuje, że pan Kaczyński chce się przedstawić jako po prostu taki wariat, który nie kontroluje już swoich słów - ocenił.

- To, co on dzisiaj powiedział odnośnie Norymbergi, kary śmierci dla mnie, kary więzienia dla pani Wrzosek. To wszystko wskazuje na to, że u niego już w jakiś sposób została podjęta decyzja, aby iść w niepoczytalność ze względu na wiek, stan zdrowia - stwierdził Roman Giertych.

Śmierć Barbary Skrzypek

Barbara Skrzypek zmarła 15 marca w wieku 66 lat - jak wykazała sekcja zwłok - na zawał. Okoliczności jej śmierci bada Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Środowisko PiS wiąże śmierć Skrzypek z jej przesłuchaniem 12 marca.

Skrzypek zeznawała wówczas w charakterze świadka w śledztwie w sprawie spółki Srebrna i "dwóch wież". Przesłuchanie odbyło się bez udziału pełnomocnika Skrzypek, który nie został dopuszczony (na co zezwalają przepisy prawa). Prowadząca przesłuchanie prokurator Ewa Wrzosek tłumaczyła, że nie była to jej "dobra czy zła wola", ale decydowały o tym przepisy, "okoliczności faktyczne", "interes prawny i faktyczny świadka".

CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: Śmierć Barbary Skrzypek. Jak zbudowano przekaz "pierwsza ofiara reżimu"

Prokuratura Okręgowa w Warszawie oświadczyła, że Skrzypek nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń co do formy i długości przesłuchania, a oprócz problemów z czytaniem nie zgłaszała też żadnych dolegliwości zdrowotnych. Minister sprawiedliwości Adam Bodnar zapowiedział dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności śmierci, a także analizę decyzji prokurator Wrzosek o odmowie udziału pełnomocnika w przesłuchaniu.

Prezes PiS po przesłuchaniu rozmawiał ze Skrzypek. O tym, że doszło do tej rozmowy, poinformował już po jej śmierci.

Wieloletnia współpracowniczka Jarosława Kaczyńskiego

Barbara Skrzypek współpracowała z Jarosławem Kaczyńskim ponad 30 lat. Pełniła kluczowe funkcje, w tym m.in. szefowej kancelarii czy dyrektora biura prezydialnego PiS. Odpowiadała za układanie kalendarza prac Jarosława Kaczyńskiego, umawianie spotkań czy pilnowanie istotnych dokumentów. Była także pełnomocniczką Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, głównego udziałowca spółki Srebrna, mającego odpowiadać za budowę wieżowców Srebrna Tower w centrum Warszawy.

We wrześniu 1980 roku, a więc tuż po podpisaniu porozumień sierpniowych, Barbara Skrzypek podjęła pracę w Urzędzie Rady Ministrów PRL. Przez dziewięć kolejnych lat pracowała tam u boku czterech premierów PRL: Józefa Pińkowskiego, Wojciecha Jaruzelskiego, Zbigniewa Messnera i Mieczysława Rakowskiego.

Barbara Skrzypek i Jarosław Kaczyński
Barbara Skrzypek i Jarosław Kaczyński
Źródło: Adam Chełstowski/Forum
TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: