- To, co dzisiaj się wydarzyło, pokazuje, że Jarosław Kaczyński i cały obóz PiS jest przerażony sprawą dwóch wież - powiedział w "Kropce nad i" w TVN24 Roman Giertych, komentując swoje spięcie na mównicy sejmowej z Jarosławem Kaczyńskim.
Podczas środowych obrad Sejmu doszło do słownego starcia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz posła Koalicji Obywatelskiej Romana Giertycha. Kaczyński mówił między innymi o śmierci swej współpracowniczki Barbary Skrzypek, którą politycy PiS starają się wykorzystać w politycznej walce, uznając kobietę za "ofiarę reżimu". Skrzypek zmarła trzy dni po przesłuchaniu w prokuraturze, w którym brał udział m.in. przedstawiciel kancelarii Giertycha. Ani ona, ani jej pełnomocnik nie złożyli jednak żadnego zażalenia w sprawie trybu i sposobu jego przeprowadzenia.
W trakcie swojego przemówienia Kaczyński nazwał posła KO "głównym sadystą" w kraju. Po chwili - gdy Giertych stanął przy mównicy - prezes PiS stanął koło niego i zaczął przeszkadzać. Giertych przekonywał Kaczyńskiego, aby ten mówił do niego "wuju". Z sali dało się słyszeć krzyki: "złaź morderco" kierowane do Giertycha.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
"Obóz PiS jest przerażony sprawą dwóch wież"
Więcej o tej sytuacji Giertych mówił w "Kropce nad i" w TVN24. - W tej sprawie klub parlamentarny Koalicji Obywatelskiej składa zawiadomienia. Przemawiałem jako poseł, jako funkcjonariusz publiczny. A tego typu zniewagi są w polskim prawie przestępstwem. Więc te osoby, które w ten sposób się zachowywały w parlamencie, muszą za to ponieść odpowiedzialność - powiedział.
- To, co dzisiaj się wydarzyło, pokazuje, że Jarosław Kaczyński i cały obóz PiS jest przerażony sprawą dwóch wież. I to przerażony znacznie bardziej niż jeszcze trzy tygodnie temu - mówił dalej.
- Dlatego że oprócz wątku oszustwa, który wyszedł już dawno, (...), wyszła bardzo poważna historia, która będzie obciążała Jarosława Kaczyńskiego zarzutami z artykułu 231 paragraf 2, czyli przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Chodzi o kredyt, który Jarosław Kaczyński załatwił spółce swego powinowatego w państwowym banku - stwierdził Giertych.
Odnosząc się ponownie do scysji z prezesem PiS, poseł KO powiedział, że "Kaczyński wyglądał dzisiaj zupełnie nienormalnie, agresywnie". - Ja jeszcze czegoś takiego nie widziałem - przyznał.
Giertych o zachowaniu Kaczyńskiego: nazwał mnie śmierdzielem, kanalią
Giertych został także zapytany o to, co Kaczyński mówił do niego, kiedy stał tuż obok niego na mównicy sejmowej, a kiedy mikrofony były wyłączone. - Wyzywał mnie, nazwał mnie śmierdzielem, kanalią i coś tam jeszcze powiedział - odparł poseł KO.
- Czyli powiedział: ty śmierdzielu, kanalio? - dopytywała prowadząca Monika Olejnik. - Tak, takich słów użył - potwierdził poseł KO.
- Różne rzeczy już widziałem w swoim życiu zawodowym, ale nigdy do głowy nie przyszłoby mi, że były premier, wicepremier, szef partii może podejść do pełnomocnika pokrzywdzonego i wyzywać go od najgorszych - dodał.
"Jarku, jak ojca nie ma, wuja słuchać się będziesz"
Gość "Kropki nad i" został także zapytany o to, czemu zwrócił się do Kaczyńskiego na mównicy sejmowej, aby ten mówił do niego "wuju".
- Jestem daleko spowinowacony z Jarosławem Kaczyńskim - odpowiedział.
Tłumaczył, że jego zwrócenie się w ten sposób do prezesa PiS to była trawestacja "Potopu" Henryka Sienkiewicza i słów Zagłoby do Rocha Kowalskiego. - Ale Zagłoba do Rocha Kowalskiego powiedział jeszcze jedną rzecz. Rzekł: "jak mówi Pismo Święte, jak ojca nie ma, to wuja słuchać się będziesz". Jarku, jak ojca nie ma, wuja słuchać się będziesz. I w tym kontekście na to patrzę - dodał.
Giertych: złożyłem wniosek o to, aby ustalić, gdzie logował się telefon Barbary Skrzypek
Giertych mówił też szerzej o sprawie związanej ze śledztwem w sprawie dwóch wież i o zeznaniach Barbary Skrzypek. - Nie poznałem pani Basi. Jeżeli kiedyś, to może 20 lat temu gdzieś widziałem (ją) na Nowogrodzkiej, ale nie pamiętam - przyznał.
Jak mówił dalej, z protokołu przesłuchania Skrzypek wynika, że mecenas Krystian Lasik, który był obecny na przesłuchaniu, zadał jej jedno pytanie. - Atmosfera tego przesłuchania była dobra. Pani Barbara Skrzypek wyszła, żartując, również z pełnomocnikami pana Birgfellnera. Wydaje mi się, że co innego ją zdenerwowało. Ona musiała się spotkać z Jarosławem Kaczyńskim - stwierdził Giertych.
- Znam Jarosława Kaczyńskiego. Nie mógł z nią rozmawiać o przesłuchaniu przez telefon dlatego, że pewnie obawia się, że jest podsłuchiwany. A tego typu rozmowa mogłaby stanowić dowód jego mataczenia. Więc musiał się z nią spotkać - kontynuował.
Dopytywany, czy ma na to dowody, odparł: - Złożyłem wniosek o to, aby ustalić, gdzie logował się telefon pani Barbary Skrzypek i jeszcze wnioski dowodowe w tym zakresie. Myślę, że to ustalimy.
Giertych: myślę, że Kaczyński ma wyrzuty sumienia za to, co powiedział Skrzypek
- Jarosław Kaczyński publicznie powiedział, że rozmawiał ze świadkiem na temat zeznań. On będzie za chwilę osobą podejrzaną. Wszyscy to wiedzą. Jak może osoba podejrzana publicznie zeznawać, publicznie oświadczać, że rozmawiał ze świadkiem w sprawie jego zeznań? To jest przecież mataczenie - stwierdził Giertych.
Jego zdaniem działania i publiczne wypowiedzi Kaczyńskiego po śmierci Barbary Skrzypek to budowanie narracji po to, żeby przykryć wyrzuty sumienia, jakie prezes PiS ma po tym, co powiedział Skrzypek po przesłuchaniu.
- Mi się wydaje, że on ją ochrzanił za to, co powiedziała. I on ma po prostu wyrzuty sumienia. I, jak to zwykle Kaczyński, jak ma wyrzuty sumienia, to oskarża wszystkich innych o wszystko, żeby przykryć to, że czuje się ze sobą źle - stwierdził.
Giertych był też pytany o słowa posłanki PiS Iwony Arent, która podczas zamieszania na mównicy sejmowej krzyczała w jego stronę "morderco". - Będzie miała okazję porozmawiać na ten temat z prokuratorem. Bo znieważanie funkcjonariusza publicznego w związku i w trakcie wykonywania obowiązków służbowych jest w Polsce przestępstwem i koniec - skwitował.
Autorka/Autor: mjz/akw
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24