W czwartek do Sejmu wpłynęły dwa pisma od posła PiS Łukasza Mejzy, oba o zrzeczeniu się immunitetu w związku z dwiema sprawami - dowiedziała się Polska Agencja Prasowa w kancelarii Sejmu. Po wpłynięciu pism od Mejzy, musi się zebrać sejmowa komisja regulaminowa, by stwierdzić, czy poseł prawidłowo zrzekł się immunitetu.
Mejza zatrzymany na ekspresówce
13 października ubiegłego roku Mejza został zatrzymany na trasie ekspresowej S3 koło Polkowic na Dolnym Śląsku za prawie dwukrotne przekroczenie dozwolonej prędkości - jechał z prędkością 200 km/h przy dozwolonej prędkości 120 km/h.
Policja chciała go ukarać mandatem w wysokości 2,5 tysiąca złotych i 15 punktami karnymi, jednak poseł zasłonił się immunitetem i nie przyjął mandatu. W związku z tym policja zawnioskowała o uchylenie posłowi immunitetu - wniosek z dolnośląskiej komendy trafił do KGP. Następnie Biuro Prewencji KGP przekazało wniosek do marszałka Sejmu za pośrednictwem Prokuratora Generalnego.
RMF FM, które jako pierwsze poinformowało w piątek o zrzeczeniu się przez Mejzę immunitetu, przekazało, że policja chce ukarać posła w sumie za 10 przypadków przekroczenia prędkości. Według radia, drugi z policyjnych wniosków dotyczy dziewięciu wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary.
W połowie października ubiegłego roku Mejza zapowiedział, że zrzeknie się immunitetu w sprawie dotyczącej przekroczenia dozwolonej prędkości na S3. Poseł oprócz opłacenia wynoszącego 2,5 tysiąca złotych mandatu zobowiązał się także do wpłaty jego równowartości na cel związany z pomocą ofiarom wypadków drogowych.
"Tak, jak obiecałem, natychmiast zrzekam się immunitetu w sprawie przekroczenia prędkości na S3. Żałuję tego, co zrobiłem, i taka sytuacja nie powtórzy się więcej. Jeszcze raz przepraszam" - przekonywał wówczas Mejza.
Kancelaria Sejmu wyjaśniła wówczas, że poseł "nie może w sposób skuteczny samodzielnie powiadomić marszałka Sejmu o zrzeczeniu się immunitetu", zanim wniosek w tej sprawie formalnie nie wpłynie do marszałka Sejmu.
W swoim pierwszym oświadczeniu - z października ubiegłego roku - Mejza tłumaczył, że mandatu policji nie przyjął tylko dlatego, że spieszył się na lotnisko i czas potrzebny na jego wypisanie sprawiłby, że na pewno spóźniłby się na samolot.
Sejm wyraża zgodę na pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej bezwzględną większością głosów ustawowej liczby posłów. Nieuzyskanie wymaganej większości głosów oznacza podjęcie uchwały o niewyrażeniu zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej.
W październiku 2025 roku Mejza został ukarany za swoje zachowanie względem senatora Wadima Tyszkiewicza i jego żony. - Bardzo wulgarnie odnosił się poseł zarówno do pana senatora, jak i do jego małżonki - relacjonowała posłanka Ewa Scheadler z sejmowej komisji etyki.
Opracował Kuba Koprzywa /akw
Źródło: PAP, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak