Donald Tusk pojawił się w piątek o godzinie 13.30 w Pałacu Prezydenckim na spotkanie z Karolem Nawrockim. Dzień wcześniej o terminie spotkania nieoficjalnie informowały TVN24 i "Fakty" TVN.
Jak relacjonowała reporterka TVN24 Katarzyna Gozdawa-Litwińska, ich rozmowa trwała około godziny. Po tym czasie Tusk opuścił siedzibę prezydenta.
Tusk: to musi być absolutnie nasze wspólne działanie
Po rozmowie premier powiedział na konferencji, że mówił prezydentowi o okolicznościach dotyczących rozmów o przyszłym pokoju w Ukrainie i zobowiązań państw koalicji chętnych po zawieszeniu broni. Podkreślił, że bezpieczeństwo Polski w dużej mierze zależy od tego, jak zakończy się wojna i jaka będzie pozycja i sytuacja Ukrainy w czasie negocjacji i po wojnie.
Jak mówił Tusk, "są pewne punkty, które wymagają bardzo solidarnego działania wszystkich polskich instytucji odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo".
Dodał, że obaj z prezydentem zgadzają się z tym, iż kwestie Ukrainy, Rosji i bezpieczeństwa Polski powinny być wyłączone ze sporów politycznych. - To musi być absolutnie nasze wspólne działanie. Zarówno w sprawach, gdzie głos ma prezydent, jak i w tym wszystkim, co robi polski rząd, będziemy starali się z prezydentem Nawrockim kształtować jedną linię całego państwa polskiego w sprawach bezpieczeństwa - zapewnił szef polskiego rządu.
Przekazał, że uzgodnili także z Nawrockim, iż "ewentualne podpisanie dokumentów, takich jak ten dwudziestopunktowy plan pokojowy, plan odbudowy Ukrainy i gwarancje bezpieczeństwa, będą wymagały ratyfikacji, nie tylko w Polsce".
- Będę proponował przeprowadzenie procedury ratyfikacyjnej, a więc także debatę w parlamencie, głosowanie w Sejmie, podpis prezydenta - powiedział. - Zgodziliśmy się także, że to jest ważny element całej tej procedury, żeby zbudować nie tylko pomiędzy rządem a prezydentem, ale szeroki narodowy konsensus wokół spraw bezpieczeństwa - dodał.
Tusk poinformował też, że rozmawiał z Nawrockim o tym, żeby "wspólnie prowadzić akcję promocji obecności Polski w czasie obrad G20".
- Tutaj i prezydent, i rząd mają do odegrania rolę - wskazywał. - Z satysfakcją przyjąłem też gotowość prezydenta, żebyśmy współpracowali również w tej akcji promocyjnej - powiedział.
Premier podsumował, że atmosfera rozmowy była "bardzo dobra".
Rzecznik prezydenta: atmosfera była konstruktywna
Niedługo po zakończeniu spotkania w Pałacu Prezydenckim głos na briefingu prasowym zabrał prezydencki rzecznik Rafał Leśkiewicz. - Prezydent i premier rozmawiali o warunkach pokoju w Ukrainie, ale także o współpracy, co jest rzeczą oczywistą w kwestiach najbardziej istotnych dla Rzeczypospolitej dotyczących bezpieczeństwa - poinformował.
Jak zaznaczył, w tym aspekcie Nawrocki i Tusk mają takie samo zdanie, co potwierdzili również w czasie piątkowych rozmów. Jak mówił, politycy "podkreślili zgodnie, że nic o Ukrainie bez Ukrainy", a pokój musi być zawarty "na takich warunkach, na jakie zgodzi się Ukraina".
- Pan prezydent też zwrócił wyraźnie uwagę, po raz kolejny mówił o tym, że Federacji Rosyjskiej nie należy ufać, że (Władimirowi) Putinowi nie należy wierzyć i w negocjacjach z Putinem, w rozmowach także w ramach "koalicji chętnych" należy zwracać uwagę nie tylko na gesty i słowa Putina, ale także na to, co rzeczywiście Putin i Federacja Rosyjska robią - podkreślił rzecznik.
- To spotkanie przebiegło w konstruktywnej, merytorycznej atmosferze. Obaj panowie określili też swoje zadania w zakresie uczestnictwa w negocjacjach dotyczących pokoju w Ukrainie - mówił.
Leśkiewicz przekazał też, że "format, który obejmuje bezpośrednie rozmowy z (...) prezydentem Donaldem Trumpem to domena działań prezydenta Karola Nawrockiego", a "udział w 'koalicji chętnych', rozmowy na poziomie europejskim to domena premiera Donalda Tuska".
Autorka/Autor: kgr,js/lulu, akr
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Mikołaj Bujak/KPRP