Aktorów ponad 20 i coś w rodzaju tragikomedii. Obsada? Burmistrzyni i radni. W niebiletowany spektakl zamieniła się 24. sesja Rady Miejskiej Białogardu. Radni zastanawiali się, czy przy okazji remontu placu zabaw zrobić porządek w okolicy. Obrady jednak szybko stały się burzliwe.
- Tak, będziemy na siebie krzyczeć. To jest właśnie moment, że trzeba na was krzyczeć - mówiła burmistrzyni Białogardu Emilia Bury do radnych miasta.
- Proszę o obniżenie temperatury dyskusji - zwrócił się do niej przewodniczący Rady Miasta Karol Pietrzak.
- Niech pan w domu obniża temperaturę. Właśnie mam temperaturę i zamierzam ją tutaj wam wywalić - odparowała Bury.
- A ja nie życzę sobie takich tekstów. To, co w domu mam robić, szanowna pani burmistrz, to jest moja sprawa - odpowiedział jej Pietrzak.
O zarobkach i braku zaangażowaniu
Burmistrzyni poruszyła również wątek finansowy. - 3200 złotych miesięcznie radny bierze, zero odpowiedzialności. A ja biorę 14 tysięcy miesięcznie, panie radny, żeby pana głupot wysłuchiwać teraz - zwróciła się do jednego z radnych. - Niech się pan zamknie - dodała.
Na pytanie reportera TVN24, czy powtórzyłaby swoje słowa, Bury odpowiada twierdząco. - Oczywiście. Tak, jak powiedziałam, to i tak jest lekko. Powinni usłyszeć jeszcze ostrzej, ale faktycznie na debatę polityczną to się nie nadaje - powiedziała burmistrzyni.
- Niedobrze się poczułem, powiem szczerze. Nigdy nie usłyszałem wcześniej takich słów od kogoś - mówi radny miejski Andrzej Milczarek, który dopytywał o remont placu zabaw.
Podczas posiedzenia burmistrzyni Białogardu mówiła również o kwestii braku zaangażowania radnych i hejcie wobec niej. - Właśnie musi być żywiołowo, żebyście wiedzieli, że tutaj się pracuje. Nie, że przyjdzie się raz w miesiącu i po prostu możecie uderzać w burmistrza - powiedziała.
Na słowa Bury zareagował Milczarek. - Nie było bynajmniej moim zamiarem, żeby tutaj ktoś panią burmistrz hejtował - powiedział.
- Chcieliby, żebym nie przychodziła na te sesje - kontynuuje Bury w rozmowie z TVN24. - Niestety muszę ich rozczarować. Będę pojawiała się na sesjach - zapowiada.
"Gdyby to powiedział mężczyzna, dostałby brawa"
- Czy zamierza pani w dalszym ciągu na nas radnych, na naszej sesji Rady Miejskiej krzyczeć? To chyba nie udzielimy tego głosu, bo jednak obowiązuje jakaś kultura wypowiedzi - mówił do burmistrzyni przewodniczący rady miasta
Do ostrych słów Bury odniósł się podczas posiedzenia inny radny, Piotr Pakuszto.- Jestem tego zdania, że jak się coś powie, to już się tego nie da usunąć, więc starałbym się trochę bardziej ograniczać te emocje, pani burmistrz. W mojej ocenie, z całym szacunkiem do pani, pani po prostu nie wypada - powiedział.
Co na to pani burmistrz? - Być może od kobiet się więcej w polityce oczekuje. Gdyby to powiedział mężczyzna, to by dostał brawa - oceniła.
"Kiedyś muzyka poważna, dzisiaj disco polo"
Mimo wszystko w Białogardzie, z dala od wielkiej polityki, radni o różnych poglądach politycznych to często bliscy współpracownicy. - Dzisiaj urodziny ma nasz radny. Też jesteś, młodzież, ja też. Andrzej, słuchaj mnie, bo do ciebie mówię, później będziesz jeszcze raz pytał - mówiła burmistrzyni do jednego z radnych.
- Jeden mój kolega zawsze mówił, że jak zaczynaliśmy życie publiczne, to stykaliśmy się z piękną muzyką poważną. A dzisiaj mamy w życiu publicznym disco polo - skwitował Artur Nowicki, przewodniczący pierwszej kadencji Rady Miejskiej w Białogardzie.