Lobbysta stwierdził, że zapłacił Pęczakowi, ponieważ zagrożone były jego ważne interesy, ale według niego do korupcji nie doszło. - Do jakich czynów zabronionych prawem przekonałem Pęczaka? Za co niby ja mu zapłaciłem - pytał retorycznie Dochanl. Dodał, że wnosi o odtajnienie wszystkich materiałów w jego sprawie.
Dochnal przedstawił też swoją wersję na temat tego, dlaczego został zatrzymany. - Interesy, jakie prowadziłem, były wbrew grupie polityków. Chodziło o ropę. W 2004 roku nie dopuściłem do przejęcia polskiego sektora energetycznego przez Łukoil - twierdzi Dochnal.
Wytłumaczył też mechanizm, jaki wobec niego zastosowały służby. - Niedługo po spotkaniu Władimira Ałganowa (rosyjskiego dyplomaty - red.) z Janem Kulczykiem został mi założony podsłuch, ponieważ znałem Ałganowa. Podsłuchy były stosowane w innej sprawie, więc nie mogą zostać użyte jako dowody w obecnie prowadzonych przeciw mnie postępowaniom - dodał. - Jednak podsłuchy nie dawały rezultatów. Generał ABW sporządził więc raport, z którego wynika, że mógłbym coś powiedzieć w jakiejś sprawie - stwierdził Dochnal nie chcąc podawać szczegółów. - Ten raport uczynił ze mnie osobę trędowatą - dodał.
Pęczak został specjalnie wysłany, abym został przyłapany na korumpowaniu posła. On przyszedł i nie prosił, ale żądał trzech milionów dolarów i mercedesa
Emisariusze od Ziobry
Dochnal twierdzi, że do jego rodziny - w imieniu polityków - mieli przychodzić "różni emisariusze". - Jeden z nich proponował, żebym został świadkiem koronnym. Ta propozycja padła w imieniu Zbigniewa Ziobro. Chodzi o pana (Witolda - red.) Gadowskiego z telewizji polskiej w Krakowie. Powiedział, że jest bliskim znajomym Ziobry z jakiegoś stowarzyszenia – zdradził lobbysta.
- To, abym został świadkiem koronnym proponowali też moi niektórzy prawnicy - stwierdził Dochnal. - Jednak żadna ze spraw, do których dostarczyłem dowody nie zostały wykorzystane - stwierdził.
Dochnal: Od Ziobry przyszedł dziennikarz TVP
Dziennikarka pożyczała pieniądze
Lobbysta twierdzi, że "emisariusze od Ziobry" to nie wszystko. Dziennikarka "Wprost" Dorota Kania miała pożyczać pieniądze od jego rodziny w zamian za pomoc
w zorganizowaniu spotkań z prominentnymi politykami PiS, w tym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro.
Początkowo lobbysta nie chciał ujawnić nazwiska dziennikarza. Przekonywał jednak, że ma dowody na to, że niektórzy ludzie chcieli wykorzystać jego rodzinę. Miały one być w teczce, którą przyniósł do programu. - Jest w niej coś, co pozwala zilustrować, jak była traktowana moja rodzina, kiedy byłem w areszcie. Na przykład był dziennikarz, który chciał wziąć pieniądze w zamian za pomoc, rodzina oczywiście w to wierzyła - stwierdził w TVN.
Ani moi obrońcy, ani ja sam nie zlecaliśmy ekspertyz Ćwiąkalskiemu, w mojej sprawie jest sześć ekspertyz kluczowych, żadnej z nich nie sporządził Ćwiąkalski
Dziennikarze "Teraz My" dotarli do umów podpisanych między najbliższa rodziną Aleksandry Dochnal a Kanią. Pierwsza, zawarta 22 grudnia 2005 roku opiewała na 100 tysięcy złotych, druga datowana na 10 czerwca 2006 na 145 tysięcy złotych. Na obu dokumentach widnieje podpis Doroty Kani. Z żoną lobbysty dziennikarka skontaktowała się zimą 2005 roku, kiedy jeszcze pracowała w "Życiu Warszawy" i poprosiła o wywiad. W trakcie sugerowała, że może pomóc Dochnalowi.
Dziennikarka "Wprost" pytana przez reportera "Teraz My", czy pożyczała od Dochnalów pieniądze, i czy obiecywała pomoc Markowi Dochnalowi stwierdziła, że informacje te są "stertą bzdur".
Zobacz umowy pożyczki między rodziną Marka Dochnala a Dorotą Kanią (źródło onet.pl):
"Przed programem dzwonił Wassermann"
Zachęcam media, aby sprawdzały, komu zależy, aby moje procesy się nie rozpoczęły
(NIE MAM NUMERU DO DOCHNALA I JEGO ZNAJOMYCH)
Dochnal: Przed programem dzwoniło sporo polityków i biznesmenów
Tłumaczył, dlaczego nie chce w tej chwili zdradzić wielu szczegółów. - Proszę zrozumieć moją sytuację: mam dwie sprawy przed sądem. Pomimo usiłowań moich obrońców sprawa w Pabianicach jeszcze się nie rozpoczęła, mimo że ja jestem żywotnie zainteresowany, aby ruszyła. Zachęcam media, aby interesowały się, komu zależy, aby te sprawy się nie rozpoczęły - stwierdził lobbysta.
"Nic nie wiem o kontach lewicy"
Dochnal zaprzeczył jakoby od niego pochodziły informacje o rzekomych szwajcarskich kontach polityków lewicy. - To nieporozumienie, że mówiłem o kontach lewicy. Ja nigdy nie pracowałem w sektorze bankowym, nie miałem nigdy do takich informacji dostępu - stwierdził. - Natomiast czy jest to prawda, zweryfikuje, mam nadzieję, sąd - dodał.
- Jednym z powodów mojego długiego zatrzymania była możliwość wypuszczania, niby ode mnie, pewnych informacji. Ponieważ ja nie mogłem niczego zweryfikować - stwierdził biznesmen.
Mój prawnik z ABW
Jednym z powodów mojego długiego zatrzymania była możliwość wypuszczania, niby ode mnie, pewnych informacji. Ponieważ ja nie mogłem niczego zweryfikować
"Nie korumpowałem polityków"
Dochnal: Nie korumpowałem polityków
Lobbysta zaprzeczył też jakoby miał korumpować polityków. Co więcej powiedział, że sam udzielił wszelkich informacji prokuraturze na temat swych zagranicznych kont. - Posiadałem konta, m.in. w Szwajcarii. Prokuratura otrzymała wszelkie informacje na temat tych kont za moją zgodą i z mojej inicjatywy – powiedział Dochnal. Ale zastrzegł, że nie było kont, z których miałby przelewać pieniądze na konta polityków. - Prokuratura sprawdziła moje wydatki, i dzięki temu dobrze wie, że żadnemu z polityków nie zapłaciłem ani grosza z tych kont - stwierdził. Dochnal zaznaczył też, że nigdy nie prał brudnych pieniędzy.
"Ćwiąkalski nie miał nic wspólnego z moją sprawą"
Dochnal powiedział również, że obecny minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski nigdy nie wykonał ekspertyzy na jego zlecenie. - To była nieścisłość. Ani moi obrońcy, ani ja sam nie zlecaliśmy ekspertyz Ćwiąkalskiemu, w mojej sprawie jest sześć ekspertyz kluczowych, żadnej z nich nie sporządził Ćwiąkalski. Wcześniej nie mogłem temu zaprzeczyć, więc teraz to robię - dodał.
Ocenił, że osoba Ćwiąkalskiego na stanowisku ministra sprawiedliwości nic nie zmienia. - W funkcjonowaniu prokuratury nic się nie poprawiło, brak odpowiedzialności i nadzoru - stwierdził.
Dochnal: Nieodpowiedni ludzie wokół fundacji Kwaśniewskiej
Gość jubileuszowego programu odniósł się także do sprawy fundacji Jolanty Kwaśniewskiej. - Tam pojawiali się ludzie, którzy zachowywali się w sposób, do którego ja w sferach biznesowych nie przywykłem, dlatego się wycofałem - powiedział Dochnal. Nie chciał dodać żadnych szczegółów, orzekł tylko, że byli to ludzie w jego opinii "nieodpowiedni".
Ponad trzy lata w areszcie
Pani Dorota Kania z tygodnika "Wprost" pożyczyła kilkaset tysięcy od mojej rodziny obiecując kontakty z politykami Prawa i Sprawiedliwości Marek Dochnal
Pierwsze z nich, prowadzone przez prokuraturę w Pabianicach, zakończyło się już aktem oskarżenia. Ciągle toczy się drugie, nad którym czuwają śledczy z Katowic.
Łapówki, pranie brudnych pieniędzy, handel środkami odurzającymi
Według prokuratury pabianickiej, Dochnal dawał łapówki ówczesnemu posłowi Pęczakowi za informacje dotyczące prywatyzacji niektórych polskich przedsiębiorstw. Chodziło o sprzedaż akcji Polskich Hut Stali koncernowi LNM Holdings oraz prywatyzację Grupy G-8 (skupiającej osiem spółek dystrybucji energii elektrycznej) i Huty Częstochowa.
Katowicka prokuratura podejrzewa lobbystę o pranie brudnych pieniędzy - według nieoficjalnych informacji chodzi o 70 mln zł – a także przestępstwa przeciwko dokumentom i udział w obrocie środkami odurzającymi.
Źródło: TVN, onet.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP