Do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę. Ogień wybuchł w mieszkaniu na drugim piętrze starej kamienicy. Strażacy musieli ewakuować ok. 20 lokatorów.
Zaczadzone osoby to lokatorzy mieszkań powyżej piętra, na którym wybuchł pożar, które prawdopodobnie zatruły się podczas snu. - Gdy straż pożarna przyjechała na miejsce, pożar był już bardzo rozwinięty - mówi Krzysztof Gielsa, rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu. Jak twierdzą świadkowie straż pożarna nie przyjęła pierwszego zgłoszenia, kiedy przed północą paliło się w mieszkaniu na drugim piętrze. Sąsiadom udało się wspólnie ugasić pożar u – jak twierdzą – pijanej kobiety. Potem ogień pojawił się jeszcze raz.
Alkohol przyczyną tragedii?
Tym razem skutki były tragiczne. Zarzuty o zlekceważeniu wezwania odpiera kapitan Krzysztof Gielsa z Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej we Wrocławiu. - Obecnie prowadzone są czynności zmierzające do wyjaśnienie tego. Przesłuchano taśmy rejestratora rozmów, które są w komendzie miejskiej, gdzie trafiło zgłoszenie. Faktycznie o godzinie 23.48 jest zarejestrowana rozmowa, gdzie jedna z sąsiadek kamienicy zgłasza,, iż ugaszono niewielki pożar wersalki. Kobieta zapytała, co ma zrobić, bo przypuszczalnie lokatorka mieszkania jest w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. W związku z powyższym ta pani została skierowana do policji, gdyż my tutaj nie mamy kompetencji, by reagować w stosunku do osób, które mogą stwarzać zagrożenie - mówi Gielsa.
O pożarze mówi Krzysztof Gielsa ze straży we Wrocławiu
W sumie ogień gasiło siedem zastępów strażaków. Nieznane są na razie przyczyny pożaru. Ewakuowanych mieszkańców umieszczono w autobusie specjalnie podstawionym przez MPK.
Źródło: TVN24, PAP