Atak nożownika w klasztorze. "Od młodzieży słyszałam, że to jakiś szaleniec"

Atak nożownika w klasztorze w Jarosławiu
przełożona benedyktynek
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Wspólnota benedyktynek w Jarosławiu jest wstrząśnięta po czwartkowym ataku nożownika na terenie opactwa. Chociaż do tragedii doszło w Ośrodku Formacji Kultury Chrześcijańskiej, a nie w części zajmowanej przez zakonnice, siostry podkreślają, że wydarzenie dotknęło całą wspólnotę.

Przełożona benedyktynek, siostra Barbara Dendor nie ukrywa, że atak wstrząsnął całą wspólnotą.

- To, co się dzisiaj wydarzyło, nie mieści się w naszych głowach. To miejsce, które uważałam, że było miejscem bezpiecznym. Dzisiaj to jest atak na naszą tożsamość, na to dobro, które się tutaj dzieje - mówi siostra Barbara Dendor.

Jak podkreśla, choć siostry nie były bezpośrednimi ofiarami ataku, przeżywają tragedię razem z poszkodowanymi i ich bliskimi.

Atak w Ośrodku Formacji Kultury Chrześcijańskiej

- To zdarzenie miało miejsce w Ośrodku Formacji Kultury Chrześcijańskiej i bezpośrednio sióstr nie dotyczyło, ale jesteśmy jak jedna rodzina i nas to bardzo boli. Nie widziałam tego zdarzenia, ale z relacji wiem, co się stało. Z ust młodzieży słyszałam, że "to jakiś szaleniec!" - mówi siostra Barbara.

Przełożona klasztoru zwraca uwagę, że wśród poszkodowanych znajdują się nie tylko duchowni. - Wśród poszkodowanych są osoby świeckie i chciałam dodać, że jesteśmy solidarni z rodzinami, które dotknęła ta sytuacja - dodaje.

Do ataku doszło w czwartek rano na terenie opactwa w Jarosławiu. Według informacji przekazanych przez policję, 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował nożem pięć osób. W wyniku ataku jedna osoba zginęła, a cztery kolejne zostały ranne. Wśród rannych są duchowni związani z Ośrodkiem Formacji Kultury Chrześcijańskiej. Sprawca został zatrzymany, a śledczy wyjaśniają okoliczności i motywy jego działania.

Źródło: TVN24
Czytaj także: