"Oddaliśmy wszystko, co najlepsze: rodzinę, młodość, bo dzieciństwa nie było"

TVN24 | Polska

Autor:
Karolina Bałuc
Źródło:
TVN24
Dzieci w Powstaniu Warszawskim TVN24
wideo 2/4
3107N323XR PIS DNZ BALUC POWSTANCY

Uroczyste obchody 76. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Prezydent, przedstawiciele rządu oraz samorządowcy złożyli przed Pomnikiem Powstania Warszawskiego wieńce. Wydarzenie to wielu najmłodszym przerwało dzieciństwo. Zamiast grać w piłkę, bawić się, zakładali za duże hełmy, brali do rąk za duże karabiny i stawiali czoła oprawcom. Bronili się, jak umieli. Wielu z nich zginęło. Na ich cześć odsłonięto pomnik powstańca niosącego nieżyjące dziecko. Materiał magazynu "Polska i Świat".

- W naszym ugrupowaniu był taki mały chłopiec. On wszędzie był pierwszy, wszędzie załatwiał – wspomina uczestniczka Powstania Warszawskiego Ludwika Pyrkosz-Mendelska. - Kiedy chłopcy brali karabiny, on biegał od karabinu do karabinu i pytał, "kiedy będę dorosły? Kiedy będę mógł brać karabin?" Pewnego dnia patrzę, idzie kolega i niesie go na rękach, myślałam, że jest ranny, że potrzebuje pomocy – dodaje.

Chłopiec umarł na oczach pani Ludwiki. Takich dzieci było znacznie więcej. Dlatego w piątek, 12-letnia wówczas uczestniczka powstania, na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach oddaje hołd najmłodszym ofiarom walk.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

- Przenosili informacje, ratowali ludzi, była to ogromna rzesza młodych ludzi, o których właściwie się nie mówi – zwraca uwagę varsavianista i fotograf Zygmunt Walkowski. Pamięć dzieciom powstania warszawskiego przywracają organizatorzy akcji "Nie Zapomnij o Nas". - Odsłoniliśmy groby trzech sióstr Buchowskich: Marysi, Jadzi i Oli. One miały siedem, dziesięć i trzynaście lat, i kiedy w ostatnich dniach powstania zaczął się szturm na Żoliborz, jedna z bomb trafiła w budynek i dziewczynki zginęły pod gruzami – mówi Patryk Markuszewski, organizator akcji "Nie Zapomnij o Nas".

Były pochowane w zniszczonej, bezimiennej i zapomnianej mogile. - Była tylko karteczka przyczepiona przez społeczników – podkreśla Patryk Markuszewski. Ciała matki dziewczynek, pielęgniarki zamordowanej w pierwszych dniach powstania, nigdy nie odnaleziono.

Dziecko pośród powstańcówR.Banach – BIP AK/Muzeum Powstania Warszawskiego

Symboliczny pomnik na część Wojtusia

Podobnie jak ciała Wojtusia Zalewskiego, pseudonim Orzeł Biały, który poległ od kuli snajpera. - Na tej klatce jest mój dziadek, który wynosi nieżyjącego już prawdopodobnie łącznika Wojtka Zalewskiego – pokazuje zdjęcie Karolina Buczek, wnuczka powstańca Mieczysława "Błyskawicy" Mireckiego. Jej dziadek przez lata nie wspominał o tym dniu. – Wiadomo, o czymś traumatycznym nie wspomina się zbyt często w szczegółach – przyznaje Karolina Buczek.

Przez lata nikt nie wiedział też, kim był mały chłopiec na jego rękach. - Zaczęło się od pracy nad rekonstrukcją kronik, gdzie wśród zdjęć zobaczyłem kilka fotografii, które rejestrują moment wyciągania spod ostrzału i pogrzebu Wojtusia – opowiada Zygmunt Walkowski.

Po wielu miesiącach poszukiwań Zygmunt Walkowski zidentyfikował chłopca i niosącego go żołnierza. W 76. rocznicę wybuchu powstania na Powązkach, w kwaterze a25 stanął jego symboliczny pomnik i każdy może uczcić pamięć Wojtusia i innych małych ofiar 1944 roku.

Fotografia powstańca Mieczysława „Błyskawicy” Mireckiego niosącego Wojtusia ZalewskiegoTVN24

"Oddaliśmy wszystko, co najlepsze: rodzinę, młodość, bo dzieciństwa nie było"

- Historia 11-letniego Zdzisia, pseudonim Tor. On zawsze miał przewieszony chlebaczek przez ramię. On się nigdy z nim nie rozstawał. Starsi koledzy zapytali podczas kolacji: co on ma w tym chlebaczku, że nigdy się z nim nie rozstaje? On tak spojrzał na nich i powiedział: wszystko – opowiada Patryk Markuszewski.

Chłopiec trzymał w chlebaczku fotografię ojca, który zginął w 1939 roku, różaniec matki, która została rozstrzelana podczas masowych egzekucji i lalkę siostry, która zginęła w pierwszych dniach powstania. - Dzięki upamiętnieniom dzieci dzisiejsze młode pokolenie zrozumie, jakie ma szczęście, że żyje w wolnej Polsce – uważa Patryk Markuszewski.

Bo jak mówią sami powstańcy: w 1944 roku, w Warszawie nie było dzieci. - Oddaliśmy wszystko, co najlepsze: rodzinę, młodość, bo dzieciństwa nie było – mówi Ludwika Pyrkosz-Mendelska. "Były tylko za duże hełmy na za małe główki, za duże karabiny na za małe rączki i nikt nie grał w chowanego ani w berka. Oni grali w taką smutną grę: życie albo śmierć" – czyta fragment wiersza Zygmunt Walkowski.

Autor: Karolina Bałuc

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: R.Banach – BIP AK/Muzeum Powstania Warszawskiego