Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że obiekt, który spadł w Osinach w powiecie łukowskim, to rosyjski dron. Podkreślił, że to kolejna rosyjska prowokacja, która ma miejsce w "szczególnym momencie". - Ten dron mógł przylecieć ze strony Białorusi, ale wydaje mi się, że został wystrzelony na terenie Rosji. Rosjanie, atakując Ukrainę, wysyłają drony na Białoruś i one skręcają w stronę Ukrainy. Jeden z nich najwyraźniej nie skręcił - komentował major rezerwy Michał Fiszer (były pilot, Uniwersytet Civitas) w pierwszej części programu "Tak jest" w TVN24. Zaznaczył, że nie wiadomo, czy to, że dron znalazł się na terytorium Polski, było zamierzone. - Być może to była awaria systemu bądź został zakłócony system nawigacyjny drona - wyjaśnił major Fiszer. Zdaniem Roberta Pszczela (Ośrodek Studiów Wschodnich, dyplomata, były dyrektor Biura Informacji NATO w Moskwie) "to jest kolejna poważna sprawa". - Nawet jeśli Rosjanie utracili kontrolę nad dronem, to jednak wiedzieli, że ten dron w jakimś kierunku leci i powinni przekazać nam jakiś sygnał. Drugi wariant jest taki, że to jest jakaś świadoma prowokacja. Być może trzeba będzie reagować jeszcze mocniej - ocenił Pszczel.