Historię pani Walerii opowiedzieliśmy z Rafałem Stangreciakiem w reportażu "Zaufaj mi", w "Czarno na białym", który został pokazany w TVN24 we wtorek wieczorem. 80-latka była przekonana, że rozmawia przez internet ze znanym piosenkarzem Michałem Szpakiem.
Pierwszą sprawę, w której pani Waleria była ofiarą, prokuratura umorzyła, bo policji nie udało się znaleźć oszustów, którzy wyciągnęli od niej pieniądze. Ale to nie był wcale ostatni raz, kiedy dała się oszukać.
Marzec 2024 rok
Zaczepił ją na Facebooku. Dostrzegł jej komentarz na oficjalnym profilu artysty. Był marzec 2024 roku. Napisał tak:
Hej, moja kochana fanko. Trzymaj się z daleka od oszustów podszywających się pode mnie. Oni nie są tymi, za kogo ich uważasz. W końcu otworzyłem prywatną grupę na WhatsAppie dla moich kochanych fanów. Napisz do mnie, odpiszę, kiedy będę mniej zajęty.
Na początku wcale nie chciała odpisywać, a tym bardziej zakładać konta na WhatsApp. Pomyślała: "Po co taki młody chłopak pisze do starszej pani, no durny!". Ale później uznała: "on głupio pisze, to ja głupio odpiszę".
Haczyk połknięty.
Waleria mieszka z niepełnosprawną córką. Niedawno rozwiodła się z mężem. Zdradzał ją. Po 60 latach małżeństwa wyprowadził się z domu.
Z "Michałem Szpakiem" pisała o muzyce, o pogodzie. Było codzienne "dzień dobry" i "dobranoc". "Artysta" podkreślał swoją inność. Mówił o prześladowaniu w szkole, o stracie mamy, o tym, że czuje się "kolorowym ptakiem".