Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej sąd krajowy jest zobowiązany uznać za niebyły wyrok sądu wyższej instancji, który nie jest niezawisłym i bezstronnym sądem. Przemysław Rosati (prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, sędzia Trybunału Stanu) w programie "Tak jest" w TVN24 tłumaczył, że zgodnie z tym orzeczeniem Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie może być uznawana za sąd, a sąd, który otrzymuje sprawę do ponownego rozpoznawania od tej izby, może ją traktować tak, jakby tej decyzji nie było. - To pokazuje, jak zepsuto wymiar sprawiedliwości, przeprowadzając te pseudoreformy między 2015 a 2023 rokiem - mówił adwokat. Następnie odniósł się do burzliwego posiedzenia Trybunału Stanu w sprawie uchylenia immunitetu Małgorzacie Manowskiej, gdzie sędzia Piotr Andrzejewski "postanowił wzbudzić awanturę i uciec". Rosati podkreślił, że on i inni wyłączeni sędziowie znaleźli się tam zgodnie z prawem. Tłumaczył, że analogicznie jak w Sejmie nie wyłącza się posłów, "bo kogoś znają" w głosowaniu o uchylenie immunitetu. Oprócz tego Rosati zwrócił uwagę, że jeżeli on i inni sędziowie byliby wyłączeni, to także sędziowie Andrzejewski i Piotr Sak powinni być wyłączeni.