To na ogół dobrze, gdy minister sprawiedliwości prokurator generalny ogłasza, że państwo na serio zabierze się za sprawców najgroźniejszych drogowych wykroczeń jak osoby siadające za kółko mimo wielokrotnie orzeczonych przez sąd zakazów. Trochę gorzej, a właściwie całkiem niedobrze, gdy ten sam minister popełnia coś, co wygląda na wykroczenie drogowe, osobiście i w oku kamery. Dlatego najnowsze wydanie "Rankingu Mazura" otworzył minister Waldemar Żurek, który, co należy odnotować, zadeklarował, że ewentualny mandat przyjmie. A ten może opiewać nawet na półtora tysiąca złotych. Kolejne miejsce w rankingu przypadło tymczasem Szczecinowi, a właściwie jego heroicznej walce o przywrócenie komunikacji tramwajowej, która przegrała z mrozem. Podium zamknął Szymon Hołownia i jego, choć właściwie już nie całkiem jego, Polska 2050, której heroiczna walka o wybór nowego przewodniczącego mroziła krew w żyłach przez kolejny tydzień. A co ponadto? Ponadto zawrócony do ojczyzny turysta z Kolumbii, któremu zamarzyło się zwiedzanie Sosnowca zimą; sądowy spór o autorstwo kultowego "Białego misia"; perypetie Andrzeja Dudy na międzynarodowym rynku pracy; czytelnicze wyzwanie dla jednoosobowego składu sędziowskiego; wypowiedzi Donalda Trumpa jako wyzwanie dla tłumaczy symultanicznych. A na deser zuchwała kradzież włosów, patohodowla gryzoni i pasiasta kotka, która się kamerom nie kłania.