W Sejmie w czwartek odbyła się ceremonia ślubowania sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Oprócz dwojga, którzy składali już ślubowanie u prezydenta, zrobiła to też pozostała czwórka wybrana przez Sejm. Czy to nie jest zaskakujące, że dwoje sędziów ślubowało podwójnie? - Myślę, że chcieli w ten sposób podkreślić, że obowiązkiem prezydenta, który nie podlega żadnej dyskusji, było umożliwienie złożenia ślubowania całej szóstce prawidłowo wybranych sędziów - mówił w "Kropce nad i" Bartłomiej Przymusiński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". - Dla mnie w jakimś sensie było to zaskakujące, bo to było wtórne - stwierdził Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej i sędzia Trybunału Stanu. Ocenił, że "teorie, że to miałoby być bezprawne, są z Księżyca". Podkreślał, że to prezydent miał obowiązek przyjąć ślubowanie. Przymusiński dodał, że "uchylanie się przez prezydenta od wypełnienia normy ustawowej nie może blokować podjęcia im [czwórce sędziów, którzy nie ślubowali w Pałacu Prezydenckim - red.] podjęcia obowiązków i tak samo nie będzie mógł blokować im prezes Święczkowski". - Tu niestety będzie pat - przyznał jednak Rosati, komentując całą sytuację. Zamieszanie wokół ślubowania nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego komentował w "Kropce nad i" również Ryszard Kalisz. Członek PKW i adwokat odnosił się do słów szefa Kancelarii Prezydenta, który na konferencji prasowej twierdził, że akt notarialny jest elementem tylko prawa prywatnego. - Panie ministrze drogi, niech pan zajrzy do artykułu 777, paragraf pierwszy, punkt czwarty kodeksu postępowania cywilnego, gdzie mamy zasadę, że akt notarialny zastępuje wyrok organu publicznego, jakim jest sąd powszechny, czyli stanowi tytuł wykonawczy. I pan takie bzdury mówi? - zaapelował do Zbigniewa Boguckiego Kalisz.