W niedzielę odbyło się spotkanie przywódców państw wchodzących w skład "koalicji chętnych" przed wylotem prezydenta Wołodymyra Zełenskiego do USA. Jego celem było omówienie kolejnych etapów rozmów pokojowych w sprawie wojny w Ukrainie. - Ukraina jest gotowa rozmawiać o rozejmie po tej linii, która jest teraz i nie więcej. Liczymy na to, że państwa Unii Europejskie będą wspierać Ukrainę - mówił Mykoła Kniażycki dziennikarz, deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy w programie "Fakty po Faktach" w TVN24. - Putin nie rozumie siły argumentu. Putin rozumie argument siły. Dlatego dobrze, że jest "koalicja chętnych" i ta da Ukrainie ewentualnie gwarancję - ocenił wiceszef MON Paweł Bejda. Zapewnił przy tym, że "nie ma mowy o wysyłaniu polskiego wojska na Ukrainę". - My jako Polska, jako też Ministerstwo Obrony Narodowej pomogliśmy już naprawdę w tylu rzeczach, w donacjach - podkreślił.
W drugiej części programu Artur Balazs ocenił, że "sprawa Ukrainy jest dla Polski sprawą zasadniczą" Przegrana Ukrainy w tej wojnie rodzi niewyobrażalne konsekwencje również dla Polski - mówił były minister rolnictwa. Przyznał, że "liczy na to, że Trump zrozumie, że żaden układ z Putinem, który byłby elementem pewnego wiarygodnego paktu, nie może być zawarty". - To jest to doświadczenie, które osobiście musiał przeżyć, bo według mnie on został przez Putina ośmieszony - ocenił.