Nie ma lepszej ochrony dla obywatela niż niezawisły sąd - to są słowa profesora Adama Strzembosza. Słowa, które powtarzał przez całe swoje zawodowe życie. I w PRL-u, gdy był działaczem solidarnościowej opozycji w sądownictwie. I po upadku komunizmu, gdy jako pierwszy prezes Sądu Najwyższego współtworzył podstawy wolnych sądów. I wreszcie także wtedy, gdy za rządów PiS te podstawy konstytucyjnego trójpodziału były niszczone. O tej niezwykłej konsekwencji profesora w walce o wolne sądy i o cenie, jaką za to osobiście płacił, opowiadają reporterowi "Czarno na białym" Dariuszowi Kubikowi ludzie, którzy poznali Adama Strzembosza na różnych etapach jego sędziowskiej drogi.