Niemieckie patrioty, dyplomatyczne noty i wyimaginowana federacja

Autor:
Jacek
Stawiski,
prowadzący
program "Horyzont"
Źródło:
tvn24.pl
Negocjacje w sprawie systemu obrony powietrznej od Niemiec
Negocjacje w sprawie systemu obrony powietrznej od NiemiecTVN24
wideo 2/14
TVN24Negocjacje w sprawie systemu obrony powietrznej od Niemiec

Faktyczna odmowa przyjęcia przez rząd PiS sojuszniczego wsparcia militarnego z Niemiec stanowi na tyle istotny moment, że warto na chwilę zastanowić się nad szerszym kontekstem politycznym i historycznym tej sprawy. Waga tego momentu polega na tym, że właściwie po raz pierwszy w relacjach Polski i Niemiec w czasie trwania największej wojny w Europie od 1945 roku pojawiła się dyskusja o zastosowaniu przepisów o wspólnej obronie polskiego i niemieckiego terytorium. Komentarz Jacka Stawiskiego, prowadzącego program "Horyzont".

Ta wspólna obrona, nawet w niewielkim zakresie, mogła być prowadzona przez siły zbrojne Niemiec i Polski, bez innych partnerów, ale w ramach Przymierza Atlantyckiego. Odcinanie się od takiej współpracy albo nawet od perspektywy takiej współpracy szkodzi polskiemu bezpieczeństwu i może także w przyszłości paraliżować decyzje całego zachodniego przymierza.

Ostatnią decyzję rządu trzeba widzieć w pełnym kontekście. Ten kontekst to skierowanie głównego propagandowego ostrza w polityce zagranicznej na Niemcy. Niechęć, nawet nierzadko wrogość do Niemiec, jest centralnym elementem opowieści partii rządzącej i jej szerokiego zaplecza propagandowego na temat polityki zagranicznej i wewnętrznej. Opiera się ona ostatnio na porównywaniu czasów sowieckich do obecnej pozycji Niemiec w ramach Unii Europejskiej. Trudno w ogóle polemizować z taką opowieścią. Najdelikatniej mówiąc, jest to dowód wyjałowienia ideologicznego partii rządzącej i jej medialnego zaplecza. Antyniemiecka opowieść jako pomysł na Polskę w Europie to pokaz słabości, a nie pokaz siły. Można też dodać, że porównanie współczesnych Niemiec do Sowietów jest obraźliwe dla milionów ofiar sowieckiego reżimu.

Jarosław Kaczyński o stosunku poprzedników u władzy do Niemiec
Jarosław Kaczyński o stosunku poprzedników u władzy do Niemiec

Okresy i porządki w stosunkach polsko-niemieckich

A teraz po kolei. W stosunkach polsko-niemieckich od końca II wojny światowej można wyróżnić kilka zasadniczych porządków i okresów, które warto rozumieć i przywołać, aby nie wprowadzać zamieszania i aby lepiej zarządzać polsko-niemieckim sąsiedztwem.

Pierwszy porządek to porządek pamięci i historii. Niemiecka agresja na Polskę i zbrodnie niemieckiej Trzeciej Rzeszy w Polsce nigdy nie zostaną przez nas zapomniane. Rany ludzkie, materialne i kulturowe tych zbrodni nie zostaną nigdy zaleczone i zatarte. II Rzeczpospolita, wymarzone państwo polskie, ledwo co odzyskane po rozbiorach, zostało przez Trzecią Rzeszę – wespół ze stalinowską Rosją – bezpowrotnie zniszczone. Polska jako naród i państwo poniosła kolosalne straty, a wyjątkowa, wielowiekowa cywilizacja polskich Żydów została przez nazistowskie Niemcy unicestwiona w sposób nieodwracalny.

Drugi porządek to okres powojenny, do lat 1965-1970. Niemcy zostały pokonane przez mocarstwa alianckie, które decydowały o losach Niemiec i Polski. Na żądanie Stalina, za zgodą Zachodu, Polska została zmieniona w sensie terytorialnym. Utrata wschodniej połowy Rzeczypospolitej została "zrekompensowana" kosztem Niemiec przyznaniem Polsce Ziem Zachodnich i Północnych. Nie był to wybór Polski, ale ziemie te stały się szybko organiczną częścią polskiej rzeczywistości.

Polska została podporządkowana w każdej dziedzinie Moskwie, także za zgodą mocarstw zachodnich. To było także przyczyną tego, że powojenne decyzje o reparacjach wojennych dla Polski zostały oddane w gestię Związku Sowieckiego. Nie dość, że te reparacje wojenne były formalnie niewielkie, to jeszcze o ich formule miała za Polskę decydować Moskwa. Zgodziły się na to Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, które nie widziały już w Polsce państwa suwerennego, lecz wasala stalinowskiego ZSRS. Zemściło się to na Polsce, gdy bierutowska ekipa w porozumieniu z Moskwą rezygnowała z domagania się reparacji.

Oświadczenie rządu B. Bieruta w sprawie reparacji od Niemiec Trybuna Ludu 24 sierpnia 1953 roku

Zmiany dokonały się z winy Niemiec

Polska straciła po wojnie suwerenność, tracąc także wielką cześć swojego terytorium i ogromną część swojego dziedzictwa kulturalnego. Niemcy utraciły dużą część suwerenności i dużą część terytorium i dziedzictwa kulturalnego – te ostatnie głównie na rzecz Polski. Ale tu nie ma równoległości i symetrii. Te zmiany dokonały się z winy Niemiec, jako jeden z finalnych skutków II wojny światowej i polityki Trzeciej Rzeszy Niemieckiej. W Niemczech Zachodnich Niemcy mogli bez ograniczeń rozwijać pamięć o wysiedleniu z Polski czy Czechosłowacji. Dyskusja o powojennym wysiedleniu Polaków z Polski Wschodniej była przez prawie pięć dekad zakneblowana przez komunistyczne władze.

Naród niemiecki utracił dodatkowo swoją państwową jedność po wojnie, ponieważ mocarstwa zadecydowały o powołaniu dwóch państw – demokratycznej RFN i komunistycznej NRD. Amerykanie i zachodni sojusznicy, nie bez początkowych wahań, zdecydowali o daleko idącym włączeniu prozachodniej RFN do zachodnich struktur wojskowych, gospodarczych i politycznych. Integracja Niemiec z Zachodem jest jednym z naczelnych osiągnięć świata zachodniego w XX wieku i jednym z naczelnych osiągnięć Niemiec, faktycznie przekreślającym II wojnę światową. To włączenie do zachodnich sojuszy było na tyle głębokie, że Niemcy nie przyjęli sowieckich propozycji zjednoczenia państwa w zamian za odwrócenie się od Zachodu, szczególnie od Stanów Zjednoczonych. Kierownictwo polityczne zachodnioniemieckiego państwa nie wybrało drogi Austrii, która odzyskała państwową jedność po okupacji powojennej, ale za cenę nieuczestniczenia w zachodnich sojuszach. Ten stan trwał w przypadku Austrii aż do połowy lat 90-tych, do wejścia do Unii Europejskiej. Niemcy Zachodnie w NATO są od połowy lat 50., i są także jednym z państw założycielskich Wspólnoty Europejskiej.

Wrogość polsko-niemiecka i próby jej przełamania

Czas powojenny to moment, gdy wrogość Niemców i Polaków wydawała się być niemożliwa do przełamania. Ogrom zbrodni niemieckich, popełnionych na Żydach i Polakach, był przytłaczający.

Życie jednak zaczęło toczyć się dalej. Dwadzieścia lat po wojnie, gdy szczególnie Niemcy Zachodnie zaczęły już otrząsać się z wojny, w Polsce biskupi Kościoła Katolickiego podjęli pierwszą próbę odbudowy relacji polsko-niemieckich. Atak na Kościół ze strony komunistycznej partii i propagandy komunistycznej był potężny. Biskupów nazywano zdrajcami, propaganda antyniemiecka padała na podatny grunt w społeczeństwie, które nadal odczuwało straty wojenne. Kilka lat po antyniemieckiej i antykościelnej furii, komunistyczne władze zawarły z Niemcami Zachodnimi układ o uznaniu przez RFN granicy na Odrze i Nysie. W społeczeństwie przyjęto to z ogromną ulgą. Widmo utraty Ziem Zachodnich przestało ciążyć nad losami milionów Polaków. Znam ludzi, którzy mówili mi, że dopiero po układzie PRL-RFN z grudnia 1970 r. poczuli się na Ziemiach Zachodnich i Północnych na trwale u siebie.

Żeby zrozumieć kontekst potępianej dzisiaj tradycji niemieckiej "polityki wschodniej" czyli "Ostpolitik", nie można zapominać, że to właśnie owa "Ostpolitik" otwarła drogę do kontaktów polsko-niemieckich. Bez "Ostpolitik" RFN nie uznałaby granicy polskiej na Odrze i Nysie. Takie były realia geopolityki i kto o tym zapomina, fałszuje historię.

Faza wzajemnego poznawania się. Ciekawość i propaganda

Nadchodzi kolejny moment polsko-niemieckiego sąsiedztwa, to lata 70. i 80. Polacy i Niemcy zaczynają się poznawać nawzajem. Łatwiej jest wyjechać na Zachód, bardzo, bardzo często Polacy wyjeżdżają do RFN. Dodatkowo zbliża Polaków i Niemców z NRD otwarcie granicy w początku lat 70., takie małe "socjalistyczne Schengen". To otwarcie trwa do powstania Solidarności.

W obawie przez antysocjalistyczną rewoltą, ortodoksyjnie komunistyczne władze we Wschodnim Berlinie zamykają się na kontakty z Polską. W NRD budzi się demon antypolskiej propagandy. Odmiennie jest w Niemczech Zachodnich. Polska budzi ciekawość, a w czasach Solidarności i stanu wojennego autentyczny zachwyt. Polacy są pokazywani jako ci, którzy mogą przełamać podział Europy. Nie ma rozumnego środowiska w Niemczech współczesnych, które kwestionowałoby fakty historyczne, że to polski ruch Solidarności był jednym z głównych czynników otwierających drogę do przełamania podziału Europy i odzyskania państwowej jedności Niemiec. Ale dużą rolę Niemcy przypisują także odwilży w Związku Sowieckim i polityce Gorbaczowa.

Upadek Muru BerlińskiegoDepartament Obrony USA

Kolejny porządek to lata 90. Niemcy jednoczą się na fundamentalnej zasadzie, że nowe państwo jest nadal członkiem najważniejszych instytucji zachodnich. Pierwszym mocarstwem, które dąży do zjednoczenia Niemiec i ustanowienia nowego powojennego porządku są nie kto inny jak Stany Zjednoczone. Zastrzeżenia mają początkowo Londyn i Paryż, ale Waszyngton ma zdanie decydujące i z dwóch państw niemieckich powstaje jedno, a Berlin odzyskuje w pełni rolę stolicy.

Niemcy popierają powiększenie UE i NATO jeszcze zanim zrobią to inne państwa zachodnie

Traktat graniczny między zjednoczonymi Niemcami i niepodległą Polską zamyka wreszcie trwale, faktycznie i formalnie, problem wspólnej granicy. Polska mozolnie wychodzi z bloku wschodniego i zdąża na Zachód. Zjednoczone Niemcy popierają powiększenie Unii Europejskiej i NATO jeszcze zanim zrobią to inne państwa zachodnie, na czele ze Stanami Zjednoczonymi. Narodowe interesy Polski i Niemiec są zgodne.

Polska chce być objęta sojuszami zachodnimi, a Niemcom potrzebne jest rozszerzenie zachodniej strefy na Polskę. 70 km od stolicy Niemiec ma rozciągać się strefa stabilności – mówią elity niemieckie. Rozszerzenie UE i NATO jest w narodowym interesie Niemiec, co sprawia, że popierają je rządy centroprawicowe i centrolewicowe. Ratyfikacja wejścia Polski do Niemiec zostanie zadecydowana przez Bundestag, gdy rządy sprawuje koalicja SPD – Zieloni. Na jej czele stoi Gerhard Schröder. Rokowania o wejściu Polski do UE kończą się, gdy nadal rządzi ta sama koalicja. Schröder w 2004 r. odcina się zdecydowanie od roszczeń wobec Polski odnośnie do majątków na Ziemiach Zachodnich i Północnych, które próbowały obudzić niektóre skrajne środowiska w Niemczech. Korzystne dla Polski decyzje Niemiec, podjęte przez rząd SPD-Zieloni dzisiaj są zapomniane w świetle późniejszych, kompromitujących i szkodliwych powiązań Schrödera z Putinem.

Partnerstwo polsko-niemieckie. Ale pojawiły się rysy i problemy

 I wreszcie porządek współczesny, po wejściu Polski do NATO i UE. Można wspomnieć o setkach powiązań polsko-niemieckich, w gospodarce, życiu społecznym i politycznym. O intensywnych kontaktach dwustronnych na najprzeróżniejszych szczeblach. O zniknięciu kontroli granicznych, co dzisiaj jest oczywistością, a jeszcze niedawno była to granica podziału, wrogości i nieufności. Polska wraz z resztą Europy Środkowej to najważniejszy partner gospodarczy Niemiec, co sprawiło, że obawa z lat 90., że granica niemiecko-polska może być jak granica Stanów Zjednoczonych z Meksykiem, nie sprawdziły się.

Zasada sojuszniczości w ramach UE została po raz pierwszy zastosowana w 2006-2007 r., gdy Unia i przewodniczące wtedy pracom UE Niemcy nie zgodziły się na rosyjskie żądania, aby po powiększeniu Unii obszar Polski i innych krajów dawnego bloku wschodniego miał gorszy status handlowy. Wydawało się, że stosunki mogą być właściwie idealne. Ale tu pojawiły się poważne rysy i problemy.

Europejski kryzys finansowy nie zagroził polsko-niemieckiemu partnerstwu, ponieważ Polska już na tyle była stabilna finansowo i gospodarczo, że nie potrzebowała nadzwyczajnego wsparcia, jak Grecja, Hiszpania czy Irlandia. Ale zaufanie między Warszawą i Berlinem podważył kryzys migracyjny, gdy także samodzielna decyzja rządu niemieckiego spowodowała, że do Niemiec i Europy napłynęła duża fala imigrantów z Bliskiego Wschodu. Niemcy zaczęto krytykować w Polsce jako kraj, który nie konsultował swojej decyzji z innymi oraz jako ten kraj, który spowodował zagrożenie dla "chrześcijańskiego" dziedzictwa Europy na skutek otwarcia się na imigrację z krajów muzułmańskich. Wtedy to w propagandowym przekazie środowisk, określających się mianem "prawicowych" czy "konserwatywnych" na trwale pojawił się element zagrożenia kulturowego z Zachodu dla Polski. Unia, Bruksela, Paryż, i szczególnie Berlin miały do Polski eksportować laickość i wielokulturowość. Ten nurt propagandowy uruchamiany jest ciągle dzisiaj.

Niemcy otrząsnęły się z zachwytu wobec putinowskiej Rosji

Decyzje Niemiec, aby zbudować szczególne relacje z Rosją w obszarze energetyki, podważyły intensywne relacje Berlina z Warszawą. Tłumaczenia Niemców, że Rosję lepiej wciągać do współpracy z Europą niż ją izolować nie znalazły zrozumienia w Polsce, gdzie spodziewano się, że rosyjskie agresje w Gruzji, na Krymie oraz Donbasie to wstęp do kolejnych agresywnych akcji rosyjskich nie tylko przeciwko Ukrainie, ale reszcie Europy Środkowej i Wschodniej.

Polskie przewidywania okazały się słuszne, a fakt, że Niemcy nie uznawały aneksji Krymu czy ataku na Gruzję za dalekosiężne zagrożenie, był w Polsce traktowany z rosnącą irytacją. Polska liczyła na Amerykę w powstrzymaniu Nord Stream2, ale Niemcy parły do budowy rurociągu. Sprzeczny z polskimi oraz europejskimi interesami gazociąg został wstrzymany dopiero na godziny przed rosyjską inwazją na Ukrainę. Niemcy otrząsnęły się z zachwytu wobec putinowskiej Rosji, choć z wahaniem i wątpliwościami włączyły się do wsparcia wojskowego Ukrainy. Eskalacja wojny przez dyktatora z Kremla przekonały Niemców, że Rosja jest trwałym zagrożeniem i że powrotu do relacji z Moskwą długo nie będzie.

Systemy Patriot z Niemiec dla Polski

I to jest kontekst i porządek, w jakim trzeba ocenić ocenę kwestii niemieckich systemów Patriot. Właśnie na tym polega sens inwestycji w polskie bezpieczeństwo, jakim było przyjęcie Polski do NATO i również do UE, że terytoria Polski i Niemiec są jednością w sensie militarnym. W razie zagrożenia Polski, zagrożenie odczuwają w stopniu identycznym Niemcy i co więcej, włączają się w jego ochronę. W Niemczech dodatkowo stacjonują główne siły amerykańskie, które swobodnie mogą wchodzić do Polski na wypadek zagrożenia.

A co do żołnierzy niemieckich? Tak, Polska będzie w pełni bezpieczna, jeśli naszego terytorium będą bronić najważniejsi sojusznicy, w tym Niemcy. Na współpracy wojskowej Polski i Niemiec skorzystają oba państwa i całe NATO. Udział wojsk niemieckich w obronie Polski jest nie tylko wyobrażalny, ale pożądany. Teraz i w przyszłości.

System PatriotMARTIN DIVISEK/PAP/EPA

Czy to możliwe ? Tak, chociaż o dzisiejszym stanie relacji z Niemcami decydują, jak to mówiono kiedyś, czynniki wewnętrzne. Kiedy dyskutowano o systemach Patriot z Niemiec, polski rząd deklarował, że poskarżył się na Niemcy w kilkudziesięciu państwach, a chodziło o niezapłacone reparacje. Na nikim w Europie ani w Ameryce te dyplomatyczne noty nie robią wrażenia. Rząd PiS musiałby także poskarżyć się na Waszyngton i Londyn, które w 1945 r. zgodziły się, że o reparacjach będzie decydować za nas Związek Sowiecki.

Federalizacja Europy?

I ostatnia sprawa. Niemcy mają jakoby dążyć do "federalnej", czyli "niemieckiej" Europy, ponieważ taki cel stawia sobie koalicja rządowa w Niemczech. Nie ma tu miejsca na tłumaczenie, że federalizm w Niemczech inaczej rozumiany jest niż w Polsce. Wiadomo nie od dzisiaj, że Unia Europejska jest czymś pomiędzy związkiem suwerennych państw a federacją. I z tego wynikają jej największe plusy i także jej słabości. Ale to się długo, jeśli w ogóle, nie zmieni.

Największymi przeciwnikami budowy federalnej Europy wcale nie są kraje tzw. Trójmorza, na czele z Węgrami, z których szereg ma szczególne i ścisłe relacje z Niemcami. Największym przeciwnikiem federalizacji Europy jest Francja, która ma kompletnie odmienną tradycję państwową i gospodarczą od Niemiec. Gdyby na serio chciano zwalczać "federalizację Europy". to najważniejsze byłyby dla rządu relacje z Paryżem. Ale tak nie jest.

A może po prostu chodzi o "wyimaginowaną federację", "wyimaginowane zagrożenie"? Szkoda tylko, że w sytuacji realnego rosyjskiego zagrożenia dla Polski i NATO, kończy się to na niezrozumiałej odmowie przyjęcia przez obecny rząd niemieckiego uzbrojenia i obsługującej to uzbrojenie niemieckiej załogi wojskowej.

Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:Jacek Stawiski, prowadzący program "Horyzont"

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Lance Cpl. Alyssa Chuluda/dvidshub.net

Pozostałe wiadomości