Międzynarodowej matury w tym roku nie będzie

Najnowsze

Autor:
Justyna Suchecka

Uczniowie, którzy wiosną mieli zdawać międzynarodową maturę w systemie IB, na swoich dyplomach znajdą oceny wystawione przez nauczycieli. Egzaminy odwołano z powodu pandemii koronawirusa.

"Nasi uczniowie, ich samopoczucie oraz ich rozwój na kolejnych etapach życia, są dla nas pierwszoplanowe w myśleniu o tej niezwykłej pandemii" – piszą organizatorzy matury międzynarodowej.

W komunikacie, który został przekazany do szkół w poniedziałek 23 marca, informują, że w tym roku egzaminy nie odbędą się. Miały trwać od 30 kwietnia do 22 maja. Zamiast świadectw matury międzynarodowej uczniowie otrzymają dyplomy i certyfikaty ukończenia kursu IB. Oceny na nich będą oparte nie na wynikach testu, a na opiniach nauczycieli.

Szczegółowe rozwiązania mają zostać przekazane do szkół 27 marca.

Matura międzynarodowa przeprowadzana jest od 1968 roku, obecnie w ponad 150 krajach. Co roku podchodzi do niej ponad 50 tys. uczniów, w tym kilkuset młodych Polaków z około 30 szkół, pracujących w tym programie.

Program przygotowujący do matury międzynarodowej prowadzony jest w Polsce od 1993 roku. Dyplom IB jest honorowany i uznawany za prestiżowy w wielu uczelniach na całym świecie. Matura IB jest traktowana jako równorzędny egzamin z angielskim A-level (m.in. w Oxfordzie, Cambridge) lub amerykańskim SAT (m.in. MIT - Massachusetts Institute of Technology). Na świecie program IB prowadzony jest przez ok. 2,5 tys. szkół.

Czy jest sens, żeby przygotowywać się do matury? Odpowiada "Koronawirus. Raport"TVN24

Oceny wystawili nauczyciele

- Jeszcze trzy tygodnie temu dostaliśmy zapewnienie, że matury się odbędą, ale sytuacja na świecie bardzo się w tym czasie zmieniła – mówi Małgorzata Dembska, dyrektorka II LO w Poznaniu, gdzie do matury międzynarodowej miało podejść w tym roku 39 uczniów. – Rozumiemy tę decyzję i myślę, że uczniowie też podejdą do niej ze zrozumieniem. Ich zdrowie i bezpieczeństwo są najważniejsze.

I dodaje: - Wszystkie inne komponenty ocen są już gotowe, nauczyciele, którzy im te oceny wystawiali, to przeszkoleni specjaliści, mamy do nich olbrzymie zaufanie.

To oznacza, że uczniów z programu IB nie czekają już żadne egzaminy. Oni nie podchodzą też do polskiej matury – realizują inną podstawę programową, mają inne przedmioty, na przykład ekonomię, i mogą się ich uczyć na kilku poziomach – polski egzamin nie sprawdzałby obiektywnie ich umiejętności.

Z dyplomami, które otrzymają, będą mogli brać normalnie udział w rekrutacji na uczelnie wyższe, bo stopnie nauczycieli zastąpią u nich wyniki odwołanych egzaminów.

W Polsce to nie przejdzie

Dembska nie wyobraża sobie jednak podobnego rozwiązania na polskiej maturze, która powinna rozpocząć się 4 maja.

– Oceny w systemie międzynarodowym są standaryzowane, ich wartość jest porównywalna, w polskich szkołach tego nie ma, piątki w różnych szkołach oznaczają coś zupełnie innego – mówi dyrektorka.

Według niej polska matura może zostać ze względu na koronawirusa przesunięta. - To byłoby pewnie kłopotliwe, ale nie jest niemożliwe - mówi.

W piątek premier Mateusz Morawiecki podjął decyzję o wydłużeniu przerwy w normalnym funkcjonowaniu placówek oświatowych aż do Wielkanocy. Równocześnie minister edukacji Dariusz Piontkowski zapewnił, że harmonogram roku szkolnego na razie nie ulega zmianie. Jeśli uczniowie wrócą do szkół zaraz po Wielkanocy, już 21 kwietnia rozpocznie się egzamin ósmoklasisty, a następnie matury.

Czy to możliwe, by egzaminy zewnętrzne w ogóle się w tym roku nie odbyły? 

- Na razie nie bierzemy takiej możliwości poważnie pod uwagę i robimy wszystko, by egzaminy odbyły się zgodnie z harmonogramem, ale trzeba pamiętać, że sytuacja jest wyjątkowa – mówi dr Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej w rozmowie z tvn24.pl.

Wielka Brytania też rezygnuje z egzaminów

Rozwiązanie, na które zdecydowali się organizatorzy matury IB, przypomina to, na które stawia Wielka Brytania.

Od poniedziałku 23 marca do odwołania zostały zamknięte szkoły w Anglii, Walii i Szkocji. Szkoły w Irlandii Północnej zostały zamknięte już 18 marca. I zdecydowano, że egzaminy kończące różne etapy edukacji (A-Level, GCSE), które miały odbyć się w maju i czerwcu 2020 roku – nie odbędą się.

Ofqual, brytyjski organ nadzorujący egzaminy i tamtejsze komisje egzaminacyjne, ma współpracować z nauczycielami, aby wystawić uczniom oceny, które zastąpią wyniki odwołanych egzaminów. Uczelnie mają dopasować do tego zasady tegorocznej rekrutacji.

- Anulowanie egzaminów jest czymś, czego żaden minister edukacji nie chciałby robić, jednak są to niezwykłe czasy, a ten środek zapobiegawczy jest ważnym krokiem w wysiłkach tego kraju na rzecz powstrzymania rozprzestrzeniania się koronawirusa – mówi brytyjski minister edukacji Gavin Williamson. – Poprosiłem komisje egzaminacyjne o ścisłą współpracę z nauczycielami, którzy najlepiej znają swoich uczniów. Chcemy, by ich ciężka praca i zaangażowanie zostały uczciwie nagrodzone – dodaje.

W Polsce taki scenariusz na razie nie jest brany pod uwagę, choć specustawa w sprawie koronawirusa daje taką możliwość. Premier może zdecydować zarówno o zmianie harmonogramu roku szkolnego, jak i odwołaniu egzaminów, a to wymusiłoby zmianę systemu rekrutacji. Z informacji tvn24.pl wynika jednak, że rządzący są zdeterminowani, by egzaminy się odbyły, co najwyżej w innym niż planowano terminie.

Autor:Justyna Suchecka