Według niego, komisja potrzebuje jeszcze dwóch miesięcy, "które jej premier Donald Tusk zabrał, uniemożliwiając prace w ciągu minionego pół roku". Wyjaśnia, że w tym czasie dochodziło m.in. do "szarpaniny z rewizjami" czy niedopuszczenia komisji do własnych archiwów.
Macierewicz mówi, że działanie komisji zależy od decyzji szefa rządu, który może wyznaczyć inny termin zakończenia jej prac. "Według ekspertyz prawnych, premier powinien skonsultować zakończenie prac komisji z jej przewodniczącym. Komisja została powołana do wykonania określonej pracy i musi mieć możliwość jej zakończenia" - wyjaśnia.
Źródło: Nasz Dziennik