30 grudnia w piwnicy jednego z domów jednorodzinnych w Krośnie Odrzańskim dwaj znajomi spożywali alkohol. Towarzyszył im pies zięcia jednego z nich - siedmioletni amstaff.
W pewnym momencie teść właściciela zwierzęcia opuścił dom i pojechał z innymi osobami sprzedać złom. Gdy wrócił, zobaczył leżącego na ziemi kolegę, gryzionego przez psa. Zszokowany mężczyzna odgonił zwierzę i wezwał pogotowie.
Zarzut jest, prawdopodobnie się zmieni
Obrażenia okazały się tak poważne, że pogryziony głównie w okolice głowy mężczyzna zmarł 31 grudnia. Jeszcze przed jego śmiercią, właściciel psa usłyszał zarzut "nieumyślnego naruszenia reguł ostrożności w ten sposób, że nienależycie sprawował opiekę nad psem i nienależycie zabezpieczył psa, co doprowadziło do pogryzienia pokrzywdzonego, który doznał ciężkich obrażeń ciała, tj. choroby realnie zagrażającej życiu, rozległych obrażeń ciała i ran kąsanych".
Po śmierci poszkodowanego ten zarzut prawdopodobnie ulegnie zmianie. Decyzja w tej sprawie ma zapaść po przeprowadzeniu sekcji zwłok, która została zaplanowana na 5 stycznia.
Jak poinformował w piątek prokurator Łukasz Wojtasik z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, podejrzany nie przyznał się do zarzutu. "W wyjaśnieniach podał, że o zdarzeniu nic nie wiedział do momentu przyjazdu karetki pogotowia, przebywał w tym czasie na innej kondygnacji domu. Opisał, że pies dobrze znał pokrzywdzonego i nie był wobec niego agresywny" - przekazał Wojtasik.
Podejrzany otrzymał policyjny dozór i zakaz opuszczania kraju.
Pies jest na obserwacji
Spytaliśmy, co stanie się z psem, który śmiertelnie pogryzł mężczyznę. - Nie jest to przesądzone. Aktualnie zwierzę przebywa na obserwacji. Na pewno nie zostanie ono uśpione przed opinią biegłej, która bada jego behawior - powiedział nam prokurator Łukasz Wojtasik.
Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Krośnie Odrzańskim. Ze względu na wagę zdarzenia, sprawę objęto zwierzchnim nadzorem służbowym Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.
Autorka/Autor: bp/gp
Źródło: Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock