Do zabójstwa doszło w styczniu 2024 roku w mieszkaniu przy ul. Krańcowej w Lublinie.
O zabójstwo 22-latka został oskarżony 23-letni wówczas Eryk W. Mężczyźni znali się od gimnazjum. Z ustaleń śledczych wynikało, że dzień wcześniej wieczorem między kolegami doszło do kłótni, podczas której oskarżony kilka razy ugodził nożem pokrzywdzonego w szyję, okolice podobojczykowe i w brzuch. Potem umieścił ciało w dwóch workach foliowych, szczelnie je okrywając.
Sąsiedzi usłyszeli odgłosy kłótni
Sąd Okręgowy w Lublinie skazał w piątek Eryka W. na 17 lat więzienia. O warunkowe zwolnienie będzie mógł się starać po 12 latach. Ma też zapłacić po 100 tys. zł nawiązki dla rodziców zmarłego chłopaka.
Sędzia Adam Daniel opisał, że w przeddzień tragedii oskarżony spędzał czas ze znajomym w Lublinie, m.in. jeździli samochodem, pili alkohol i grali na konsoli. Około godz. 21.20 sąsiedzi usłyszeli odgłosy kłótni i uderzeń o drzwi lub szafę. Sąd ustalił, że pokrzywdzony, znajdując się pod wpływem narkotyków, zarzucił koledze, że ma romans z jego dziewczyną i ruszył w jego kierunku z metalowymi nożyczkami.
- Eryk W. chwycił za nóż leżący w pobliżu i zaczął zadawać mu ciosy. Zdarzenie przeniosło się do korytarza, a następnie do sypialni, gdzie najprawdopodobniej zadany został ostatni cios - powiedział sędzia.
Według ustaleń oskarżony zadawał ciosy jeszcze wtedy, gdy ofiara już nie atakowała. Po czym na górną i dolną część ciała ofiary nałożył worki na śmieci. Po zabójstwie posprzątał mieszkanie ze śladów krwi i wyniósł w worku m.in. nożyczki i wentylator do pobliskiego kontenera na odzież używaną. Nad ranem wrócił pociągiem do rodzinnego Chełma, a potem ukrywał się w jednej z piwnic.
W ocenie sądu Eryk W. działał w obronie koniecznej, ale przekroczył jej granice i "atakował pokrzywdzonego, gdy tamten przestał go atakować".
Wyrok za utrudnianie śledztwa
Drugim oskarżonym w sprawie był 23-letni Grzegorz G., który odpowiadał przed sądem za utrudnianie śledztwa. Według aktu oskarżenia pomagał Erykowi W. w zatarciu śladów przestępstwa - miał ukryć narzędzie zbrodni i uprzedzić podejrzanego o poszukiwaniach. Sąd skazał go w piątek na rok więzienia.
Główny oskarżony podczas procesu nie przyznawał się do winy. Był wielokrotnie karany.
Wyrok jest nieprawomocny.