Pod koniec lutego opisywaliśmy historię pana Tomasza z Łodzi. Mężczyzna został odnaleziony przez ratowników w chwili, gdy jego organizm był wyziębiony do temperatury 26 stopni Celsjusza. To był już stan głębokiej hipotermii. Mózg się wyłączył, serce stanęło na 11 godzin, ale lekarze się nie poddali.
Dla lekarzy ze Szpitala Kopernika w Łodzi był to jeden z najtrudniejszych przypadków w ich pracy. Po wielogodzinnej walce przy użyciu nowoczesnego sprzętu udało się przywrócić pacjenta do żywych.
Najpierw walka o życie, teraz nowy początek
Pobyt na intensywnej terapii dobiegł końca, a pan Tomasz nadal potrzebował czasu, żeby dojść do pełni sił. Pacjent jest osobą w kryzysie bezdomności i nie miał dokąd wrócić. Medycy znów wyciągnęli do niego pomocną dłoń.
- Nie ma oddziałów przygotowanych dla pacjenta, który został prawie że wskrzeszony, bo przez wiele godzin był, można by powiedzieć, nieżywy. Udało nam się znaleźć zakład opiekuńczo-leczniczy, który zgodził się przyjąć pana Tomka, zapewniając mu opiekę medyczną i socjalną - przekazał dr n. med. Bogusław Sobolewski, koordynator Oddziału Intensywnej Terapii i Anestezjologii Szpitala Kopernika w Łodzi.
Pan Tomasz jest w stanie rozmawiać, będzie mógł chodzić i wykonywać podstawowe czynności. Ma też bezpieczne lokum, w którym będzie mógł się zastanowić nad tym, co dalej robić.
- Dla nas najważniejsze jest to, że udało się tego chorego przeprowadzić od momentu zatrzymania krążenia i ciężkiego wychłodzenia do chwili, kiedy mogliśmy się z nim pożegnać i przekazać w bezpieczne miejsce - wskazał dr n. med. Bogusław Sobolewski.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Szpital Kopernika