W południe sytuacji na placu zabaw przy kościele pw. Matki Bożej Królowej Aniołów przyglądał się Mateusz Mżyk, reporter tvnwarszawa.pl.
- Na placu zabaw przy parafii przebywał dorosły dzik. Na miejsce przyjechali policjanci, którzy zabezpieczyli plac zabaw. W momencie gdy przyjechali na miejsce, dzik spał w liściach, nie zachowywał się agresywnie, nie był pobudzony. Plac zabaw był zamknięty, więc dzik nie mógł go opuścić - relacjonował reporter. Potem zwierzę spało w piaskownicy.
Na miejscu pojawili się też aktywiści prozwierzęcy. - Dwie panie próbowały otworzyć plac zabaw, żeby dzika wypuścić. Kłóciły się o to z policją, która nie pozwalała na wypuszczenie zwierzęcia. Aktywistki argumentowały, że dzik nie jest agresywny - dodał Mżyk.
Policja pilnowała bezpieczeństwa
O przebieg działań prowadzonych przez policję zapytaliśmy w Komendzie Stołecznej Policji. - Do zadań policjantów należało zapewnienie bezpieczeństwa osobom postronnym na czas działania pracowników Lasów Miejskich - poinformował Bartłomiej Śniadała z Komendy Stołecznej Policji.
Około godziny 16.30 na miejscu działali już pracownicy Lasów Miejskich.
- Z naszej strony działania polegały wyłącznie na zapewnieniu bezpieczeństwa i udostępnieniu miejsca na wykonywanie czynności pracownikom Lasów Miejskich - podkreślił Śniadała.
"Gazeta Stołeczna" poinformowała, że dzik przebywający na placu zabaw został uśpiony przez pracowników Lasów Miejskich. "Zwierzę wyniesiono do samochodu na noszach, przykryte czerwoną tkaniną" - podała redakcja.
120 niebezpiecznych zdarzeń
Według danych leśników, w Warszawie mieszkają trzy tysiące dzików. W tym roku w mieście zgłoszono ponad 120 niebezpiecznych zdarzeń związanych z dzikami.
Warszawa wchodzi w skład obszarów objętych ograniczeniami afrykańskiego pomoru świń i w związku z tym nie ma możliwości odłowu i wywiezienia zwierząt, tak jak było to możliwe w stolicy przed pojawieniem się ASF.
Sposób traktowania dzikiej zwierzyny w mieście od dawna budzi skrajne emocje. Doświadczenia z ubiegłych miesięcy, gdy uśmiercanie dzików odbywało się w biały dzień, sprawiły, że każda kolejna interwencja - taka jak ta na Bemowie - budzi czujność aktywistów. Szerokim echem odbiło się kilka sytuacji, gdzie dziki były usypiane na oczach mieszkańców. Tak było m.in. na Bemowie czy w Wielkanoc na Mokotowie. Lasy Miejskie przeprosiły, a prezydent Warszawy zapewnił, że wydał stosowne decyzje, by uśmiercanie dzików nie odbywało się na oczach mieszkańców.
Od początku roku do marca uśmiercono 75 dzików. Przez cały 2025 rok - 464. Dyrektor Lasów Miejskich Warszawa Karol Podgórski przekazał, że w 2025 roku najwięcej dzików zredukowano w dzielnicach Wawer i Białołęka - odpowiednio 177 i 162 osobniki.