O wydaniu listu gończego poinformował tvn24.pl sędzia Sądu Okręgowego w Olsztynie Adam Barczak.
List został opublikowany na stronach łódzkiej policji 30 kwietnia z wizerunkiem poszukiwanego i jego danymi.
Skazany prawomocnym wyrokiem
Paweł Kozanecki został skazany prawomocnym wyrokiem 5 marca. Sąd skazał go na półtora roku bezwzględnego więzienia za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie osoby.
9 marca skazany złożył wniosek o odroczenie kary i wniosek o wstrzymanie wykonania kary.
Dzień później wystawiony został nakaz przyjęcia Kozaneckiego dla Aresztu Śledczego w Łodzi. Jednocześnie policja dostała informacje, że prawnika trzeba zatrzymać i dowieźć do odbycia kary.
13 marca Kozanecki, nieświadomy tego, że policja już chce go zatrzymać, wniósł do sądu o wskazanie terminu stawienia się w zakładzie karnym. Prawnik chciał się tam pojawić 1 maja, argumentuje to koniecznością uporządkowania spraw.
9 kwietnia policja poinformowała olsztyński sąd, że mężczyzna nie został zatrzymany i nie ma go w domu.
17 kwietnia Kozanecki wycofał wniosek o odroczenie wykonania kary. Od tamtej pory nie ma z nim kontaktu.
Tragedia na drodze i szokujące słowa o "trumnie"
Akt oskarżenia przeciwko prawnikowi trafił do sądu we wrześniu 2022 roku. Śledczy oskarżyli mecenasa Pawła Kozaneckiego o to, że 26 września 2021 r. na trasie Barczewo - Jeziorany, kierując pojazdem marki Mercedes, umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, poprzez przekroczenie podwójnej linii ciągłej wyznaczającej oś jezdni, wjeżdżając na pas ruchu przeznaczony do poruszania się pojazdów w kierunku przeciwnym.
- W efekcie nieumyślnie doprowadził do spowodowania wypadku drogowego, zderzając się z jadącym prawidłowo pojazdem marki Audi 80, w wyniku czego kierująca i pasażerka audi poniosły śmierć na miejscu zdarzenia - przekazywał Daniel Brodowski z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Sprawa stała się głośna po tym, jak adwokat zamieścił w internecie film, w którym stwierdził, że kobiety z audi zginęły, bo "jechały trumną na kołach". Adwokat radził, że lepiej jest uzbierać lub zapożyczyć się na lepszy samochód.
"Wszyscy mówią o tym, że nadmierna prędkość, że brawura, że telefony komórkowe, że pijani kierowcy. Ale zapominamy o tym, moi drodzy, że po naszych drogach poruszają się trumny na kółkach. To była konfrontacja bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach. I między innymi dlatego te kobiety zginęły" - mówił Kozanecki w nagraniu.
Emocje w czasie mów końcowych
Prokurator Arkadiusz Szulc z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie w mowie końcowej mówił, że do wypadku doszło, bo oskarżony nie koncentrował uwagi na obserwowaniu drogi. "Można mieć drogi, 'napakowany w elektroniką samochód', ale to nie zwalnia kierowcy od uważnej jazdy" - powiedział. Wskazywał, że oskarżony jest osobą uzależnioną od social mediów i to zachowanie po tym zdarzeniu powinno mieć znaczenie dla wymiaru kary lub środków karnych.
Oskarżyciel publiczny mówił, że pierwszy raz spotkał się z przypadkiem, żeby oskarżony publikował film z tak negatywnym wydźwiękiem.
"Nie interesują go uczucia pokrzywdzonych. Nawet te przeprosiny są influencerskie. Oskarżony jest adwokatem, ojcem, a całe zachowanie po wypadku świadczy, że mamy do czynienia z osobą, która jakby miała 13 lat i nie rozumiała konsekwencji swoich działań" - mówił w mowie końcowej prokurator.
Obrońcy oskarżonego w mowach końcowych zarzucili, że w postępowaniu nie zebrano wystarczającego, wyczerpującego materiału dowodowego a dowody elektroniczne pochodzące z samochodu oskarżonego nie zostały w pełni zbadane.
Autorka/Autor: Piotr Krysztofiak
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Policja Łódzka