Informacja o śmierci muzyka została opublikowana na jego oficjalnym koncie w mediach społecznościowych. Rob Base, którego prawdziwe nazwisko brzmiało Robert Ginyard, zmarł w piątek 22 maja. Kilka dni wcześniej obchodził 59. urodziny. Chorował na nowotwór.
"Muzyka, energia i dziedzictwo Roba pomogły ukształtować całe pokolenie i przyniosły radość milionom ludzi na całym świecie" , napisano w pożegnalnym poście.
"Poza sceną był kochającym ojcem, człowiekiem rodzinnym, przyjacielem i siłą twórczą, której wpływ nigdy nie zostanie zapomniany. Dziękujemy za muzykę, wspomnienia i chwile, które stały się ścieżką dźwiękową naszego życia" - dodano.
Kultowy hip-hipowy utwór
Urodzony w Harlemie, Rob Base współtworzył hip-hopowy duet z DJ-em E-Z Rockiem, z którym przyjaźnił się od dzieciństwa. Popularność przyniósł im utwór "It Takes Two", wydany w 1988 roku, który stał się hitem i przyczynił się do popularyzacji muzyki hip-hopowej w klubach i na listach przebojów. W wywiadzie dla "Rolling Stone" Base mówił o zaskoczeniu sukcesem. Opowiadał, że utwór powstał "spontanicznie". Według magazynu, blisko 40 lat później wciąż wpływa na popkulturę, a dwóch artystów, którzy za nim stali, "wprowadził do świata legend hip-hopu".
"It Takes Two" było remiksowane m.in. przez Snoop Dogga i Black Eyed Peas, a także wykorzystane w komedii "Narzeczony mimo woli" z Sandrą Bullock i Ryanem Reynoldsem z 2009 roku i w kultowej serii gier wideo Grand Theft Auto w wersji San Andreas z 2004 roku.
W ostatnim czasie Base kontynuował działalność koncertową w ramach trasy "I Love the 90’s Tour" i miał jeszcze zaplanowane występy na ten rok.
"Był znany na całym świecie i NAPRAWDĘ rządził mikrofonem" - napisał o zmarłym artyście komik Dane Cook w portalu X.