Polski Instytut Sztuki Filmowej w środę rano ogłosił skład komisji oscarowej, która wyłoni polskiego kandydata do Oscara w kategorii najlepszy film międzynarodowy. Zgodnie z regulaminem amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej (AMPAS, znanej również jako Akademia Filmowa) skład polskiej komisji musiał otrzymać akceptację strony amerykańskiej.
Przewodniczącym tegorocznego grona, które wyłoni polskiego kandydata do Oscara, został Jan Naszewski - założyciel i prezes New Europe Film Sales. To firma ciesząca się ogromnym uznaniem na rynku międzynarodowym jako jedna z czołowych europejskich agencji sprzedaży i dystrybucji kina autorskiego. W swoim katalogu posiadają takie głośne tytuły jak "Boże Ciało" Jana Komasy, "Ostatnia rodzina" Jana P. Matuszyńskiego, "Chłopi" DK Welchman i Hugh Welchmana czy "Barany. Islandzka opowieść" Grimura Hakonarsona. Naszewski jako filmowiec w dorobku ma dwa filmy krótkometrażowe oraz jest producentem kilku pełnometrażowych fabuł.
Razem z nim w komisji oscarowej znaleźli się:
- Kamila Dorbach - dyrektorka Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej,
- Milenia Fiedler - montażystka filmowa i lektorka Szkoły Filmowej w Łodzi, członkini Europejskiej Akademii Filmowej,
- Artur Liebhart - twórca i dyrektor festiwalu Millennium Docs Against Gravity,
- Paweł Łoziński - twórca filmów dokumentalnych, członek AMPAS,
- Tadeusz Łysiak - reżyser filmowy, członek AMPAS,
- Agnieszka Odorowicz - była dyrektorka PISF,
- Małgorzata Szumowska - reżyserka i scenarzystka filmowa, członkini AMPAS,
- Mariusz Włodarski - producent filmowy, współzałożyciel Lava Films, członek AMPAS.
PISF poinformował, że data posiedzenia komisji (która jest też datą ogłoszenia polskiego kandydata do Oscara) zostanie ogłoszona wkrótce. Oficjalne zgłoszenie filmu musi nastąpić do końca września.
Na początku maja Akademia Filmowa wprowadziła szereg istotnych zmian regulaminowych, które dotyczą również kategorii najlepszy film międzynarodowy. Nowe zasady obowiązują od nadchodzącej 99. edycji Oscarów.
Jedną z kluczowych zmian w tej kategorii jest to, że już nie tylko komisje krajowe mogą zgłaszać kandydatów - jak to było dotychczas. Pojawiła się druga możliwość: filmy nagrodzone główną nagrodą najważniejszego konkursu jednego z sześciu światowych festiwali oraz spełniające warunki "filmu międzynarodowego" (przeważający język dialogów inny niż angielski, wyprodukowany w większości przez podmioty spoza USA) automatycznie kwalifikują się do tej kategorii.
Wspomniane nagrody kwalifikujące to: Złota Palma (Festiwal Filmowy w Cannes), Złoty Niedźwiedź (Berlinale), Grand Jury Prize Światowego Konkursu Fabularnego Sundance, Nagroda Platform (MFF w Toronto) Złoty Lew (MFF w Wenecji) oraz Busan Award (MFF w Pusan).
Definiowany jest przez Akademię Filmową jako "film pełnometrażowy (powyżej 40 minut), wyprodukowany poza Stanami Zjednoczonymi i ich terytoriami z przeważającą (ponad 50 procent) ścieżką dialogową w języku innym niż angielski. Dozwolone są pełnometrażowe filmy animowane i dokumentalne".
Główni faworyci do reprezentowania Polski
W ostatnich kilku latach wyścig oscarowy w tej kategorii jest szczególnie mocny. Pojawiają się w nim tytuły, które niejednokrotnie wcześniej ze sobą rywalizowały w różnych konkursach festiwalowych. Dlatego o tym, czy dany tytuł ma oscarowe szanse, nie zawsze decyduje jakość filmu czy nazwisko reżysera. Często wszystko sprowadza się do tego, jak poprowadzona jest kampania promocyjna i do ilu członków AMPAS uda się z filmem dotrzeć.
Wiele wskazuje na to, że komisja oscarowa postawi w tym roku na "Ojczyznę" Pawła Pawlikowskiego. Film miał swoją premierę w ramach Konkursu Głównego w Cannes, gdzie doceniony został za reżyserię (ex aequo z "Czarną kulą" w reżyserii Javiera Calvo oraz Javiera Ambrossiego). Komisja może wziąć pod uwagę również międzynarodową rozpoznawalność samego reżysera, co zawsze ułatwia prowadzenie kampanii oscarowej. Warto dodać, że Pawlikowski jest twórcą jedynego polskiego filmu, który zdobył Oscara w tej kategorii ("Ida", 2015 r.).
Jednak "Ojczyzna" nie jest bezkonkurencyjna. Spore szanse na sukces miałby najnowszy film Jana Holoubka "Dziki, dziki wschód", którego światowa premiera odbędzie się w ramach konkursu Platform w Toronto. Chociaż do premiery jeszcze trzy tygodnie, to już teraz film budzi ogromne zainteresowanie. To nietypowy thriller wojenny, osadzony w realiach północno-wschodniej części Generalnej Guberni lat 40. ubiegłego wieku. Biorąc pod uwagę dotychczasowy język filmowy Holoubka, można spodziewać się filmu wbijającego w fotel, który korzysta z historii po to, żeby przyjrzeć się współczesności, w sposób zrozumiały dla międzynarodowej publiczności.
Wśród najmocniejszych filmów, które realnie mogą rywalizować z "Ojczyzną" o prawo do reprezentowania Polski w Oscarach, są jeszcze "Bez końca" Michała Marczaka oraz "Hot Spot" Agnieszki Smoczyńskiej. W przypadku obu pojawia się pewien problem formalny. To filmy, z którymi związani są członkowie komisji oscarowej. Artur Liebhart pojawia się w napisach końcowych ze "współpracą producencką" przy filmie "Bez końca". Natomiast sam przewodniczący komisji Jan Naszewski jest jednym z producentów wykonawczych najnowszego filmu Smoczyńskiej. Ponadto firma New Europe Film Sales posiada prawa do sprzedaży "Hot Spot" na wszystkie rynki poza USA.