TVN24 | Kultura i styl

Tokarczuk: majaczy zmierzch czytania, z każdym kolejnym pokoleniem będzie to bardziej oczywiste

TVN24 | Kultura i styl

Autor:
asty/kab
Źródło:
PAP
"Ewidentnie tekst się wycofuje, wchodzi w to obraz"Archiwum Fundacji Olgi Tokarczuk
wideo 2/4
Archiwum Fundacji Olgi Tokarczuk"Ewidentnie tekst się wycofuje, wchodzi w to obraz"

Tekst się wycofa, pojawią się obrazy, wszystko przejdzie do kolejnego etapu, ale nadal będziemy to nazywali czytaniem - mówiła Olga Tokarczuk podczas spotkania online z czytelnikami, które odbyło się rok po odebraniu przez nią literackiego Nobla. Pisarka zaprezentowała swoją najnowszą książkę "Czułego narratora" i zdradziła, że chciałaby napisać powieść science-fiction.

Ryszard Koziołek na początku spotkania zademonstrował najnowszą książkę Tokarczuk "Czułego narratora", pogryzioną przez psa sąsiadów. Noblistka zgodziła się, że lektura jest czymś charakterystycznym dla człowieka. - To jest proces ewolucyjny, biologiczny, który sprawił, że ludzkie mózgi przystosowały się do bardzo detalicznego czytania znaków pozostawionych przez inne istoty. Pewnie to się wzięło z tropienia, rozpoznawania, kto w danym miejscu szedł i co przeżył po drodze – powiedziała Olga Tokarczuk.

- Człowiek udoskonalił ten rodzaj znaków, zamienił je w pismo. Stał się posiadaczem niezwykle mocnego narzędzia do przekazywania swoich myśli, informacji o świecie, ale przede wszystkim doświadczenia – stwierdziła pisarka.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

"Człowiek stał się posiadaczem niezwykle mocnego narzędzia do przekazywania doświadczenia"Archiwum Fundacji Olgi Tokarczuk

"Ludzie czytając teksty, są w stanie wejść ze sobą w bliższą relację niż w realnym życiu"

- Gdy te znaki przeszły z informowania o tym, gdzie jest coś dobrego do jedzenia, gdzie woda, a gdzie niebezpieczeństwo, do pokazywania całości ludzkiego doświadczenia, wtedy pojawiła się literatura – dodała. Olga Tokarczuk powiedziała, że "literatura jest zdobyczą ewolucyjną gatunku człowieka i polega na tym, że przekazuje najgłębsze indywidualne doświadczenie jednej istoty drugiej istocie".

- Ludzie czytając teksty, listy, to, co jesteśmy w stanie zamienić w znaki i przesłać drugiemu człowiekowi, bardzo często są w stanie wejść ze sobą w bliższą relację niż w realnym życiu, może wykluczywszy miłość – zwróciła uwagę. Noblistka stwierdziła, że "to jest tajemnica, której należałoby się przyjrzeć z punktu widzenia socjologicznego, kulturowego, ale przede wszystkim psychologicznego".

"Ludzie czytając teksty, są w stanie wejść ze sobą w bliższą relację, niż w realnym życiu"Archiwum Fundacji Olgi Tokarczuk

"Na każdą napisaną stronę tekstu powinno przypadać 10 tysięcy stron przeczytanych"

Ryszard Koziołek stwierdził, że wśród młodych pisarzy powtarzany jest przesąd, że nie powinno się za dużo czytać, bo to może zepsuć oryginalność stylu. - Ja rozumiem ten lęk, sama go miałam. Ale to dotyczy momentu, gdy się już jest w procesie pisania, kiedy umysł zaczyna tworzyć swoją frazę, swój sposób funkcjonowania. Wtedy wdarcie się w tę przestrzeń jakiegoś Sebalda czy Kundery niszczy ten kruchy porządek umysłowy – powiedziała Olga Tokarczuk.

- Nie wyobrażam sobie jednak, żeby można było pisać, nie znając literatury. Wydaje mi się, że na każdą napisaną stronę tekstu powinno przypadać 10 tysięcy stron przeczytanych - oceniła. - Najlepszym sposobem na naukę pisania jest czytanie, wejście w tryb patrzenia na świat z literackiego punktu widzenia, patrzenia poprzez narratorów, poprzez czas, który funkcjonuje w opowiadaniu, różne punkty widzenia - mówiła pisarka.

"Na każdą napisaną stronę tekstu powinno przypadać 10 tysięcy stron przeczytanych"Archiwum Fundacji Olgi Tokarczuk

"Ewidentnie tekst się wycofuje, wchodzi w to obraz"

- Nigdy mi nikt nic nie kazał. To przerażające, że tak łatwo możemy wystraszyć nasze dzieci, każąc im coś czytać - mówiła noblistka. Zastanawiając się nad przypadkami ludzi, którzy żyją czytaniem, Tokarczuk zauważyła, że czytanie może być też "eskapistyczne", że "świat może być tak nudny, beznadziejny, groźny, że uciekamy w to czytanie. - Trzeba pozwolić wybierać dziecku lektury - stwierdziła.

- W psychologii czytelnictwa są etapy, które są podobne u wszystkich dzieci, potem drogi dziewczynek i chłopców rozchodzą się, żeby znów się spotkać w lekturach na progu dorosłości. To proces, który buduje nasze mózgi. Jak człowiek nie nauczy się czytać i nie złapie tego trybu czytania w odpowiednim momencie życia, to nigdy już tego nie nadrobi. Tak jest też z językiem - mówiła Tokarczuk.

Wiele wskazuje na to, że czytanie jako umiejętność znika. - Majaczy zmierzch czytania, z każdym kolejnym pokoleniem będzie to bardziej oczywiste, chyba, że jakaś katastrofa zlikwiduje nośniki elektroniczne i nie będzie można już wejść do gry. Ewidentnie tekst się wycofuje, wchodzi w to obraz - mówiła pisarka. Tokarczuk chciałaby rozszerzenia definicji czytania na inne sposoby przekazywania opowieści i doświadczenia - takie, jakie stosowano tysiące lat temu w kulturach oralnych. Jej zdaniem można uznać, że literatura w tradycyjnym rozumieniu jest tylko pewnym etapem rozwoju. - Tekst się wycofa, pojawią się obrazy, wszystko przejdzie do kolejnego etapu, ale nadal będziemy to nazywali czytaniem, ponieważ funkcja tego procesu będzie ta sama, dzielenie się opowieścią, doświadczeniem jednostek - powiedziała.

Olga TokarczukArchiwum Fundacji Olgi Tokarczuk

"Młode pokolenie, które obecnie wchodzi w życie, bardzo różni się od poprzednich"

Zapytana o motywy swojego pisania, Tokarczuk pominęła cztery powody pisania sformułowane przez Orwella (entuzjazm estetyczny, relacjonowanie, polityka oraz egoizm), które przywołuje w "Czułym narratorze" i nazwała swoją motywację "wampiryczną". - Nic innego nie umiem robić niż pisanie, a trzeba wykonywać w życiu jakąś pracę - przyznała.

Tokarczuk zauważyła, że "młode pokolenie, które obecnie wchodzi w życie, bardzo różni się od poprzednich”. Ważną zmianą jest zerwanie z modelem konsumpcji prezentowanym przez poprzednie generacje, młodzi są bardziej powściągliwi, mniej zachłanni, potrafią odmawiać. Obserwując przetaczające się przez kraj demonstracje Strajku Kobiet Tokarczuk czuje pewnego rodzaju zazdrość: o brak lęku, poczucie humoru i ironię młodego pokolenia.

- Niedawno zobaczyłam na manifestacji kobiet transparent: na czarnym tle białe litery napisu "czułość". Nawet gdyby to jedno słowo zostało wzięte z tego, co piszę, to warto było - mówiła Olga Tokarczuk.

- W gruncie rzeczy myślę, że to się wszystko dobrze skończy - mówiła pisarka, pytana, jaka może być przyszłość. - Świat będzie wkrótce zupełnie inny. Już jest inny. Pamiętam, jak rok temu w Sztokholmie rzucaliśmy się sobie na szyje z radości. Teraz siedzimy w sterylnym otoczeniu. Przed chwilą zdjęliśmy maseczki. Inne jest teraz nauczanie, inna komunikacja. Będzie się działo dużo więcej, ale nie wierzę w apokalipsę. Wierzę w dobre zakończenie - powiedziała noblistka.

Pisarka zdradziła też podczas czwartkowego spotkania, że pociąga ją coraz bardziej science-fiction, chciałaby "zakończyć wszystkie projekty, jakimi się teraz zajmuję i wziąć się za wielką powieść, która bezczelnie mówi o przyszłości".

Autor:asty/kab

Źródło: PAP