Dla jednych Banksy to wyjątkowy artysta, dla innych - wandal, który ukrywając swoją tożsamość, unika odpowiedzialności karnej za niszczenie cudzej własności, czasem fasad zabytków.
Przez dekady skutecznie chronił swoją twarz i nazwisko przed światem. Choć wielu próbuje odkryć, kim jest.
W 2008 roku tabloid "Mail on Sunday" chciał go zdemaskować, informując, że za jednym z najsłynniejszych pseudonimów kryje się artysta uliczny z Bristolu - Robin Gunningham.
Po latach o nazwisku Gunningham znów stało się głośno. Badacze z londyńskiego Queen Mary University w 2016 roku prześledzili zbieżność miejsc, gdzie pojawiały się prace Banksy'ego z tymi, do których podróżował artysta z Bristolu.
- Czy ujawnienie tożsamości Banksy'ego może wpłynąć na jego dalszą twórczość?
- Jakie konsekwencje prawne grożą artystom street artu po dekonspiracji?
- Czy anonimowość jest niezbędna do odbioru sztuki współczesnej?
- Kto powinien decydować o ujawnieniu tożsamości artysty?
Teraz dziennikarze śledczy agencji Reuters w reportażu "In Search of Banksy" ("W poszukiwaniu Banksy'ego") twierdzą, że zdemaskowali 51-letniego artystę. "Banksy, urodzony jako Robin Gunningham, później przyjął nazwisko David Jones [niejasne jest jednak to, czy nadal używa tych personaliów]" - opisują autorzy tekstu.
Jednak nawet odkrycie "Davida Jonesa" nie wszystko w sprawie tożsamości Banksy'ego wyjaśnia, bo tylko w Wielkiej Brytanii mężczyzn o takim imieniu i nazwisku jest kilkanaście tysięcy.
Eksperci zwracają uwagę, że ewentualne zdemaskowanie artysty może negatywnie wpłynąć na jego dalszą twórczość. Wydaje się więc, że reportaż zrodził więcej pytań niż odpowiedzi.
Zadajemy cztery, naszym zdaniem, najważniejsze.