Pięć osób nie żyje, 41 rannych. Śledztwo w kierunku "katastrofy w ruchu lądowym"

TVN24 | Kraków

Aktualizacja:
Autor:
wini/gp
Źródło:
TVN24 Kraków / PAP
Relacja pasażerów, którzy uczestniczyli w wypadku autokaruTVN24
wideo 2/7
TVN24Relacja pasażerów, którzy uczestniczyli w wypadku autokaru

W wypadku ukraińskiego autokaru zginęło pięć osób (trzy kobiety i dwaj mężczyźni), a 41 zostało rannych. Pasażerowie, którzy nie odnieśli poważniejszych obrażeń, mówią, że "to była masakra". Obecnie w szpitalach przebywa 29 osób. 14 jest w stanie ciężkim.

Jak poinformowała zastępca prokuratora okręgowego w Przemyślu Beata Starzecka, zakończone zostały już oględziny zarówno miejsca wypadku, jak i samego autokaru.

- Pojazd nie był wycieczkowy, ale rejsowy, więc podróżujące nim osoby były przypadkowe – podkreśliła.

W autokarze podróżowało 57 osób, w tym dwóch kierowców. Prokuratura będzie to także weryfikować, bowiem z listy pasażerów wynika, że pasażerów było 54.

Na miejscu wypadku udało się ustalić personalia trzech osób. Miały bowiem przy sobie dokumenty. To jedna kobieta i dwóch mężczyzn. Tożsamość dwóch pozostałych ofiar śmiertelnych będzie ustalana. Wiadomo jedynie, że były to kobiety.

Śledztwo w sprawie katastrofy

- Śledztwo będzie prowadzone w kierunku katastrofy w ruchu lądowym – poinformowała prokurator Beata Starzecka. Wyjaśniła, że za takim kierunkiem przemawia m.in. liczba ofiar. Zaznaczyła, że brane są pod uwagę różne wersje śledcze, w tym umyślnego bądź nieumyślnego spowodowania katastrofy przez kierowcę.

- Mogły to być następstwem na przykład jego nieostrożności, czy też zaśnięcia za kierownicą, podjęcia niewłaściwego, czy spóźnionego manewru skrętu na pobliski MOP – wymieniała prok. Starzecka.

Ponadto prokuratura weryfikuje też, czy może do wypadku doszło z powodu stanu technicznego autokaru.

- Żadnej z tych możliwości na chwilę obecną nie da się wykluczyć, ani też jednoznacznie potwierdzić. Wszystkie weryfikujemy – podkreśliła prokurator.

Z zabezpieczonego do śledztwa tachografu wynika - jak przekazała prokurator - że kierowca autokaru na chwilę przed wypadkiem jechał z prędkością 96-97 km/h, ale tuż przed wypadkiem, przez ostatnie cztery sekundy prędkość pojazdu spadała z 95 do 45 km/h.

Wiadomo też, że uderzył w barierę ochronną, która dostała się pod autokar, a pojazd na niej przewrócił się na prawy bok i stoczył się ze skarpy.

Kierowcy trzeźwi

Obaj kierowcy byli trzeźwi. Pobrano od nich także krew m.in. na obecność narkotyków i innych środków odurzających. Wstępne testy nie wykazały ich obecności.

Ustalono też, że na przestrzeni ostatnich co najmniej dwóch godzin i 45 minut kierowcy się nie zmieniali.

Prokurator zapewniła, że trwają przesłuchania tych świadków, których stan na to pozwala. Dodała, że drugi z kierowców, który w chwili wypadku siedział obok prowadzącego autokar, opuścił już szpital. Prokuratura zaplanowała na najbliższy czas czynności procesowe z jego udziałem.

Na miejscu były też służby konsularne Ukrainy. - Próbujemy odnaleźć poszkodowanych umieszczonych w pięciu szpitalach i poinformować rodziny. Mamy listę osób, które podróżowały – podkreślił konsul dyżurny. Dodał, że w bursie w Jarosławiu "zbierają się osoby, które opuściły szpitale lub nie ucierpiały". - Możliwe, że dzisiaj, po czynnościach policyjnych, będą mogły wyjechać na Ukrainę – zaznaczył.

Firma transportowa, do której należał autokar uczestniczący w wypadku przysłała dodatkowy autobus. Pojazd, który uczestniczył w wypadku był wyprodukowany w 2012 roku. Wykonywał kurs na trasie z Poznania do Chersonia.

"Policja i medycy dobrze pracowali"

- Ze wstępnych ustaleń policjantów pracujących na miejscu zdarzenia wynika, że kierowca autokaru na ukraińskich numerach rejestracyjnych z nieustalonych przyczyn zjechał z drogi, wjechał w barierę zabezpieczającą i pokonał to zabezpieczenie, wjeżdżając do rowu. Pojazd obrócił się na bok – mówi Anna Długosz z policji w Jarosławiu.

Początkowo służby informowały o sześciu śmiertelnych ofiarach wypadku, jednak przed południem Michał Mielniczuk, rzecznik wojewody podkarpackiej poinformował, że ofiar jest pięć. Zaznaczył jednocześnie, że ta liczba może się zwiększyć, ponieważ kilka osób jest w szpitalach w stanie krytycznym. Rannych zostało 41 osób. Niektóre z nich trafiły do szpitali nieco później, ponieważ początkowo, będąc w szoku, nie odczuwały doznanych obrażeń.

- Masakra. Ludzie krzyczeli, wołali o pomoc – wspomina jeden z uczestników wypadku.-  Nie mieliśmy nic, czym moglibyśmy im pomóc.

Wypadek ukraińskiego autokaruTVN24

Drugi z mężczyzn dodaje, że "policja i medycy dobrze pracowali". - Szybko przyjechali – zauważa. W akcji ratunkowej uczestniczyło 30 zastępów straży pożarnej i dwa śmigłowce LPR.

- Autobus bardzo szybko upadł na prawą stronę, rozbiło się szkło – relacjonuje jedna z przebywających w szpitalu pasażerek.

- Pamiętam, że ludzie zaczęli krzyczeć, a potem leżałam na ziemi – wspomina inna.

- Duże siły zadziałały na pasażerów, którzy nie byli zapięci pasami bezpieczeństwa. W momencie kiedy autobus gwałtownie wyhamował, uderzając w bariery energochłonne, pasażerowie zaczęli się bezwładnie przemieszczać w autokarze, uderzając o siebie, o fotele, o wnętrze pojazdu. To spowodowało mnogie obrażenia głowy, kręgosłupa, jamy brzusznej i kończyn – powiedział rzecznik przemyskiego pogotowia ratunkowego Marek Janowski.

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO

Wojewoda i prezydent składają kondolencje

Ewa Leniart, wojewoda podkarpacka, mówiła, że nawiązano kontakt ze służbami konsularnymi Ukrainy, przybył na miejsce także konsul z Lublina. - Ustaliliśmy, że osoby, które w tej chwili są zaopiekowanie w bursie w Jarosławiu, gdzie mają podany ciepły posiłek, serwowane ciepłe napoje i pozostają pod opieką psychologów, w momencie kiedy zostanie podjęta decyzja, że będą mogły kontynuować podróż i sami taką wolę też będą wyrażać, zostaną przetransportowane do przejścia drogowego w Korczowej i tam z kolei będzie czekał na nich autokar ukraiński, który zawiezie ich do miejsc docelowych – dodała.

Wojewoda przekazała, że osoby podróżujące autokarem nie były zorganizowaną grupą. Dodała, że to był autokar kursowy, który zabierał kolejne osoby z przystanków na trasie. - Te osoby się nie znały – mówiła.

Leniart przekazała już kondolencje dla rodzin ofiar wypadku. - Jednocześnie pani wojewoda zapewnia o wsparciu ze strony państwa polskiego osób, które zostały ranne w wypadku – podkreślił rzecznik wojewody Michał Mielniczuk.

Przypomniał, że wojewoda "na miejscu zdarzenia koordynowała akcję służb". - Wojewoda Ewa Leniart składa również podziękowania dla wszystkich służb pracujących na miejscu zdarzenia. Ratownicy przystąpili do niesienia pomocy kilka minut po otrzymaniu zgłoszenia. Akcja została przeprowadzona wzorowo, ranni zostali przetransportowani do szpitali w Przemyślu, Jarosławiu, Lubaczowie, Rzeszowie i Rudnej Małej – podkreślił rzecznik.

- W porozumieniu z konsulem generalnym Ukrainy w Lublinie wojewoda zapewniła, że osobom przebywającym obecnie w ośrodku w Jarosławiu zostanie zapewniony transport, aby mogły niezwłocznie powrócić do domów na Ukrainie – podkreślił Mielniczuk.

Wyrazy współczucia przekazał też w mediach społecznościowych prezydent Andrzej Duda.

"Składam najszczersze kondolencje rodzinom sześciu ofiar wypadku z autokarem w pobliżu Kaszyc" – napisał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński na Twitterze, dziękując polskim służbom i dyplomatom ukraińskim za podjęte działania.

Zamieszczony wpis Zełeńskiego jest opublikowany w języku polskim i ukraińskim.

Premier Mateusz Morawiecki napisał z kolei, że z "ogromnym żalem" przyjął wiadomość o wypadku. Złożył wyrazy współczucia rodzinom ofiar i wyraził nadzieję, że osoby ranne jak najszybciej odzyskają pełnię zdrowia.

29 osób w szpitalu, 14 w stanie ciężkim

O godzinie 12.30 odbyła się konferencja prasowa, podczas której wojewoda oraz przedstawiciele służb przekazali aktualne informacje. Wojewoda podziękowała straży pożarnej, policji i medykom za przeprowadzenie akcji ratunkowej oraz starostwu powiatowemu w Jarosławiu za pomoc w rozlokowaniu poszkodowanych. Poinformowała także, że wsparcie zadeklarowali między innymi ministrowie spraw wewnętrznych i administracji, infrastruktury i zdrowia, jednak nie było konieczności korzystania z niego.

- Mimo sytuacji epidemicznej znaleźliśmy miejsca dla potrzebujących w szpitalach w regionie – powiedziała Leniart. Dodała też, że dziewięć osób zostało już wypisanych ze szpitali.

Jak powiedział Zbigniew Sowa, zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Rzeszowie, jest zbyt wcześnie, by mówić o przyczynach wypadku. Zostanie powołany biegły z zakresu wypadków drogowych. - W działaniach brało udział około 50 policjantów, byli bezpośrednio zaangażowani w akcję ratowniczą – poinformował Sowa.

Według informacji przekazanych przez Daniela Dryniaka z rzeszowskiej straży pożarnej, czterem osobom udało się o własnych siłach opuścić autobus, do innych strażacy dostali się za pomocą specjalnego sprzętu. - Chciałbym podkreślić doskonałą współpracą z ratownictwem medycznym – dodał Dryniak.

Podczas konferencji przekazano także, że obecnie w szpitalach przebywa 29 osób, 14 z nich jest w stanie ciężkim. Hospitalizowani są między innymi kierowcy autokaru.

Około godziny 17 Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przekazała, że zakończyły się utrudnienia na odcinku autostrady A4 na odcinku Jarosław – Korczowa. Bartosz Wilk z zespołu prasowego podkarpackiej policji poinformował, że wrak autokaru został odholowany.

Autor:wini/gp

Źródło: TVN24 Kraków / PAP