Wjechali nielegalnie do Polski w ciężarówce pełnej arbuzów

Mężczyźni ukryli się między zrbuzami
Mężczyźni ukryli się między zrbuzami
Źródło: Google Earth
W naczepie ciężarówki wiozącej do Polski arbuzy, ukryło się dwóch młodych Afgańczyków. Celem nielegalnych imigrantów miała być Francja.

Podczas kontroli ciężarówki z Czarnogóry, w rejonie byłego przejścia granicznego w Chyżnem w minioną sobotę, wątpliwości funkcjonariuszy wzbudziła linka zabezpieczająca naczepę pojazdu. Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, iż została wcześniej przecięta i ponownie połączona.

Kiedy otwarto naczepę, zobaczono dwóch młodych mężczyzn. Podali się za obywateli Afganistanu, nie mieli przy sobie żadnych dokumentów. Ciężarówkę prowadził obywatel Czarnogóry, który przewoził ładunek z Albanii przez Serbię, Węgry i Słowację do Polski.

Z Afganistanu do Francji

- Z zeznań zatrzymanych osób wynika, iż ich krajem docelowym miała być Francja. Podróż Afgańczyków trwała około roku. Początkowo przedostali się nielegalnie z Afganistanu przez Iran do Turcji, gdzie pracowali, aby zdobyć część środków finansowych na dalszą podróż w głąb Europy. Następnie łodziami pontonowymi dopłynęli do Grecji. Stamtąd pieszo przez Macedonię dostali się do Serbii. W Belgradzie, na jednym z parkingów, przedostali się do naczepy ciężarówki bez wiedzy kierującego pojazdem – relacjonował Michał Tokarski z Karpackiego Oddziału Straży Granicznej.

Podróż zajęła Afgańczykom około roku
Podróż zajęła Afgańczykom około roku
Źródło: Karpacki Oddział Straży Granicznej

Jak przyznał, jeden z zatrzymanych cudzoziemców powiedział, że podróż z Afganistanu do Serbii kosztowała go 6 tys. euro. Za następny etap podróży zapłacił przemytnikom kolejny tysiąc euro.

Cudzoziemcy zostali przekazani słowackim pogranicznikom.

W związku z możliwością skażenia, przewożone arbuzy - decyzją Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Nowym Targu - zostały zutylizowane.

Mężczyźni ukryli się między arbuzami
Mężczyźni ukryli się między arbuzami
Źródło: Karpacka Straż Graniczna

Autor: wini / Źródło: PAP

Czytaj także: