Sejm we wtorek po godz. 15 rozpoczął debata nad czterema projektami ustaw o rynku kryptowalut. Dyskusja towarzysząca pierwszemu czytaniu tych projektów trwała niemal cztery godziny.
Komisja na środowym posiedzeniu rozpatrywać będzie cztery projekty, które zostały przygotowane przez rząd, prezydenta, a także Konfederację i Polskę 2050. Celem ich wszystkich jest uregulowanie rynku kryptoaktywów i tym samym zapewnienie stosowania unijnego rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation) dotyczącego rynku kryptoaktywów.
Cztery projekty ustaw o kryptoaktywach
Chodzi o dwa poselskie projekty, złożone przez Konfederację oraz Polskę 2050, oraz propozycje regulacji skierowane do Sejmu przez rząd Donalda Tuska oraz kancelarię prezydenta Karola Nawrockiego.
- Skuteczny model regulacji powinien łączyć ochronę klienta - czyli ochronę inwestorów - z możliwością prowadzenia działalności przez rzetelne podmioty krajowe - powiedział w Sejmie Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta.
Poselski projekt złożył również klub Prawa i Sprawiedliwości, lecz w poniedziałek, 11 maja, na stronie Sejmu poinformowano o jego wycofaniu i złożeniu nowego. Choć projekt PiS widnieje w harmonogramie obrad Sejmu, druk odsyła do jego wycofanej wersji.
Drop: do tego nie możemy dopuścić
Wiceminister finansów Jurand Drop odrzucając zarzuty, iż koalicja zbyt opieszale zabrała się za regulację runku kryptoaktywów, podkreślił, że rząd zajął się pracami nad projektem w tej sprawie "natychmiast". - Projekt uzyskał wpis do wykazu prac legislacyjnych 12 stycznia 2024 r. - powiedział.
Odnosząc się do kwestii opłat pobieranych od podmiotów działających na rynku kryptoaktywów na rzecz KNF Drop zwrócił uwagę, że Komisja wyliczyła w jaki sposób będą kształtować się te opłaty. Ustalony w rządowym projekcie poziom, jak przekonywał, ma zapewnić pełne pokrycie kosztów nadzoru nad tym rynkiem.
- Jeśli koszty przekroczą ten pułap, to wtedy podatnicy płaciliby za nadzór, a do tego nie możemy dopuścić - stwierdził.
Propozycje rządu i prezydenta
Projekt rządowy i prezydencki są w dużej mierze do siebie zbliżone, ich celem jest zapewnienie stosowania unijnego rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation) dotyczącego rynku kryptoaktywów.
Główne różnice dotyczą przede wszystkim kwestii blokowania rachunków kryptoaktywów na żądane Komisji Nadzoru Finansowego, która na mocy projektowanych przepisów ma sprawować nadzór nad tym rynkiem. Projekt prezydencki zakłada niższe kary za łamanie przepisów niż przewidziane w regulacji rządowej. Jednocześnie projekt rządowy jest krótszy - ma 168 artykułów i 106 stron, a prezydencki - 170 artykułów i 108 stron.
W obu projektach zaproponowano, by KNF mogła blokować rachunki pieniężne lub kryptoaktywów lub wstrzymywać określone transakcje na 96 godzin, choć może to zostać przedłużone. Rząd chce, by wydłużenie blokady nie mogło przekroczyć 6 miesięcy. Prezydent zaproponował skrócenie tego czasu o połowę (do 3 miesięcy). Dodatkowo w projekcie prezydenta wydłużenie blokady wymaga uprzedniej zgody sądu, czego nie przewiduje się w projekcie rządowym.
Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki przekonywał, że prezydencki projekt jest "koncyliacyjny". Stwierdził też, że rządzący nie zwracali uwagi na "żadne uwagi" ze strony prezydenta. - Nie reagowaliście nawet na poprawki, które były wnoszone przez waszego koalicjanta, czyli Polskę 2050. Nie chcieliście nawet ich projektu procedować i takie są smutne fakty o tym, jak prowadzicie politykę - powiedział szef KPRP z mównicy sejmowej.
Przypomniał też, że projekt prezydenta bazuje na założeniach projektu rządowego, jednak uwzględnia 16 poprawek, które były wcześniej zgłaszane podczas prac nad dwoma ustawami dot. rynku krypoaktywów w Sejmie, a także znalazły się w propozycji Polski 2050.
Według Boguckiego prezydencki projekt daje większą ochronę konsumentom, niż projekt rządowy. Pozwoli też przyspieszyć procedury na wypadek problemów z podmiotami kryptoaktywów.
Czytaj też: PiS przeciwko kryptoaktywom
Opłaty i sankcje w projektach
Projekt prezydencki obniża też maksymalną opłatę pobieraną od emitentów działających na rynku kryptoaktywów na rzecz KNF za sprawowanie nadzoru nad tym rynkiem. Rząd proponuje, by opłata ta nie mogła przekroczyć 0,5 proc. średniej wartości przychodów, a prezydent chce jej obniżenia do maksymalnie 0,1 proc. Tak samo obniżona miałaby być opłata dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów, która w rządowym projekcie miałaby nie przekraczać 0,4 proc., a w prezydenckim - 0,1 procent.
- Dziwiło nas bardzo, dlaczego opozycja tak bardzo chciała obniżenia kar (...) Poziom kar nie jest dla uczciwych przedsiębiorców, tylko nieuczciwych - wskazał wiceminister finansów. Jego zdaniem, projekt rządowy jest "dobrze wypracowany, w porozumieniu z całym sektorem i specjalistami".
Projekty, zarówno rządowy jak i prezydencki, przewidują, że KNF miałaby zyskać możliwość nakładania sankcji na oferujących, emitentów lub osoby ubiegające się o dopuszczenie kryptoaktywów. Komisja mogłaby nakładać kary pieniężne na osoby zawodowo pośredniczące w zawieraniu transakcji związanych z kryptoaktywami.
W przypadku naruszenia przepisów Komisja miałaby wpisywać do prowadzonego przez siebie rejestru nieuczciwe domeny internetowe służące do prowadzenia działalności w zakresie kryptoaktywów.
Projekty zakładają też odpowiedzialność karną za przestępstwa popełniane m.in. w związku z emisją tokenów czy świadczeniem usług w zakresie kryptoaktywów bez wcześniejszego zgłoszenia tego KNF.
Propozycje Polski 2050 i Konfederacji
W ubiegłym roku projekty regulujące rynek kryptoaktywów zostały złożone przez posłów Polski 2050 i Prawa i Sprawiedliwości.
Projekt Polski 2050 jest bardzo podobny do projektu rządowego i prezydenckiego. Posłowie tego ugrupowania dodali jednak przepis, zgodnie z którym banki mogłyby świadczyć usługi w zakresie kryptoaktywów w ramach wydzielonej jednostki organizacyjnej.
Adam Gomoła z Polski 2050 przyznał, że projekty rządowy, prezydencki i jego klubu niewiele się różnią. - W naszej ustawie zawieramy przepisy ustawy rządowej (...) Pierwszą rzeczą i najważniejszą, którą zmieniamy (..), czyli pięciokrotne obniżenie maksymalnych opłat dla podmiotów licencjonowanych w Polsce za nadzór nad emisją tokenów - wskazał.
Jako drugi zmieniony element wymienił "usunięcie przepisów nadregulacyjnych", czyli tych dotyczących kantorów internetowych. Te - zdaniem Gomoły - choć są potrzebne, to powinny znaleźć się w innej ustawie. Dodał, że projekt Polski 2050 zawiera także dodatkowe warunki, które musi spełnić KNF, by zablokować rachunek lub domenę internetową.
Trzeci projekt będący propozycją regulacji tego rynku przygotowała Konfederacja - nie ma on przypisanego numeru druku.
Sławomir Mentzen, przedstawiając projekt Konfederacji, zwrócił uwagę, że liczy on tylko 14 stron i przewiduje jedynie wprowadzenie tych regulacji, które są wymagane w unijnym rozporządzeniu MiCA, czyli ustala wysokość opłat, wysokość kar, a także wskazuje KNF jako organ nadzorujący. - Nasza ustawa to UE + zero, bez żadnych nadregulacji - podkreślił.
W ocenie przedstawiciela Konfederacji, niezrozumienie przez rządzących jak działa branża kryptowalutowa, doprowadziło do tego, że polskie firmy zostały wypchnięte za granicę. Poseł powiedział, że KNF wpisywał na listę ostrzeżeń "praktycznie każdego, kto się zajmował kryptowalutami, a w Polsce banki nie chciały otwierać kont tym podmiotom". - Chcecie, żeby KNF mógł zamykać strony internetowe bez zgody sądu. To efekt mrożący, który ma doprowadzić do tego, żeby tej branży w Polsce nie było - powiedział Mentzen.
Zwrot z projektem PiS-u
Zgodnie z informacją na stronie Sejmu, PiS wycofał swój projekt 11 maja i tego samego dnia złożył nowy.
W swoim nowym projekcie PiS dąży do całkowitego zakazu działalności w zakresie kryptoaktywów w Polsce - byłaby ona uznana za nieuczciwą praktykę rynkową. Przedsiębiorcy, którzy prowadziliby taką działalność wbrew prawu mieliby - na mocy projektowanych przepisów - podlegać karom pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat, a w niektórych przypadkach do 10 lat.
Posłowie PiS proponują także, by prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów mógł występować do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) z wnioskiem o blokadę rachunku kryptoaktywów lub pieniężnego, a firmy telekomunikacyjne miałyby blokować dostęp do stron internetowych udostepniających usługi związane z kryptoaktywami. Założono dwumiesięczne vacatio legis. W tym czasie podmioty świadczące takie usługi miałyby zakończyć działalność w zakresie kryptoaktywów i zwrócić klientom całość powierzonych im środków.
Trzecia próba po wetach prezydenta
Rządowy projekt ustawy jest trzecią próbą regulacji rynku kryptoaktywów. Dwie poprzednie zawetował prezydent Karol Nawrocki, argumentując, że propozycja rządu to nadregulacja.
Komisja Nadzoru Finansowego w lutym 2026 r. zwróciła uwagę, że unijne rozporządzenie pozwala, aby podmioty świadczące usługi w zakresie kryptoaktywów mogły to robić do 1 lipca 2026 r. bez wymaganego unijnym prawem zezwolenia, którego przyznawanie regulowały zawetowane ustawy (oraz obecnie procedowany projekt).
>>> Kryptowaluty w Polsc - co trzeba wiedzieć
KNF podkreśliła, że jeśli krajowe przepisy nie wyznaczą właściwego organu nadzorczego, to krajowe podmioty utracą możliwość świadczenia usług w zakresie kryptowalut do czasu uzyskania tego zezwolenia, co nie będzie możliwe do osiągnięcia w Polsce, bez wyznaczenia organu nadzorczego. Tym samym możliwa będzie jedynie transgraniczna działalność na terytorium Polski przez podmioty, które uzyskałyby zezwolenie w innym kraju członkowskim.