Ludzkie kości w żwirowni. Śledczy ustalają, skąd pochodzą

Pracownik żwirowni znalazł ludzkie szczątki w miejscowości Młyny
Do zdarzenia doszło w powiecie buskim
Źródło: Google Maps
Policja i prokuratura badają pochodzenie ludzkich szczątków, które znaleziono na terenie żwirowni w Młynach (woj. świętokrzyskie). Jedna z hipotez zakłada, że kości mogą pochodzić z XIX-wiecznego cmentarza cholerycznego, którego mogiła została nieświadomie naruszona podczas prac ziemnych w 2025 roku.

We wtorek, 10 lutego, jeden z mieszkańców powiatu buskiego poinformował policję o tym, że na terenie żwirowni w miejscowości Młyny zauważył ludzkie szczątki.

Aspirant sztabowy Tomasz Piwowarski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Busku-Zdroju, przekazał w środę, że na miejscu pracują policjanci pod nadzorem prokuratora, zabezpieczając obszar znaleziska. Zabezpieczone elementy zostaną poddane specjalistycznej ekspertyzie. Biegły ma ocenić, z jakiego okresu pochodzą szczątki.

Pracownik żwirowni znalazł ludzkie szczątki w miejscowości Młyny
Pracownik żwirowni znalazł ludzkie szczątki w miejscowości Młyny
Źródło: KPP w Busku-Zdroju

Dochodzenie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Busku-Zdroju. Śledczy nie wykluczają, że odnalezione w żwirowni szczątki mogą pochodzić z XIX wieku i zostały przywiezione na teren zakładu kilkanaście miesięcy temu.

Szczątki mogły pochodzić z naruszonej mogiły sprzed 200 lat

Sprawa może mieć związek z pracami ziemnymi i porządkowymi prowadzonymi w 2025 roku na cmentarzu w Szańcu. Proboszcz parafii ks. Marek Tazbir wyjaśnił, że w ubiegłym roku podczas robót operator maszyny budowlanej nieświadomie naruszył nieoznaczoną, XIX-wieczną mogiłę. Ziemia z tego terenu została wywieziona, a wraz z nią mogły trafić do żwirowni ludzkie szczątki.

W ubiegłym roku po ujawnieniu kości sprawę zgłoszono odpowiednim służbom. Zajmowały się nią policja i prokuratura. Ks. Tazbir podkreślił, że zebrane szczątki pochowano w przygotowanym grobie, a na cmentarzu stanął pomnik upamiętniający ofiary epidemii cholery z 1835 roku.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz potwierdził, że ubiegłoroczna sprawa została umorzona. Dodał jednak, że po wtorkowym zgłoszeniu w żwirowni ponownie pracują śledczy. Szczegóły dotyczące obecnego postępowania mają zostać przekazane po zakończeniu prac.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracowała Svitlana Kucherenko /tok

Czytaj także: