Chcą ochronić drzewa i nietoperze przed piłami i kopalnią. Wcześniej miał tam być park narodowy

Mszysty bór jodłowy pod Ciekotami
Mszysty bór pod Ciekotami graniczy ze Świętokrzyskim Parkiem Narodowym. Występują tu rzadkie gatunki
Źródło: Łukasz Misiuna

Ekolodzy chcą ochrony terenów, o które miał powiększyć się Świętokrzyski Park Narodowy. Plany resortu w sprawie powiększenia parku zablokowały władze gmin Masłów i Łączna. Mieszkańcy obawiali się między innymi zwolnień z powodu ograniczenia wycinek, ale też uniemożliwienia swobodnych spacerów czy zbierania grzybów. Przyrodników martwią zniszczenia tych miejsc przez wycinki i działalność kopalni. Na stole leży m.in. pomysł utworzenia dwóch rezerwatów.

  • Rady gmin Masłów i Łączna nie zgodziły się na powiększenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego na ich terenie. Przyrodnicy nie składają broni i zapowiadają walkę o objęcie sztolni na Bukowej Górze i porośniętego mchem lasu na północ od Ciekot inną formą ochrony.
  • Obawy przyrodników budzą wycinki drzew. W borze graniczącym z ŚPN ministerstwo klimatu wstrzymało dalsze wycinki. Leśnicy uważają jednak, że to m.in. dzięki nim możemy dziś mówić o "niezwykłym bogactwie przyrodniczym" lasu.
  • Ekolodzy boją się też o przyszłość sztolni na Bukowej Górze, w której stwierdzono cenne gatunki nietoperzy. Tuż obok działa kopalnia piaskowca kwarcytowego. Gdyby obszar wydobycia powiększył się w stronę tunelu, zwierzęta mogłyby stracić swój dom. Przedstawiciele kopalni zapewniają, że nie planują ekspansji w stronę sztolni. Sprzeciwiają się pomysłom ochrony przyrodniczej Bukowej Góry.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska zbliża się do finiszu prac nad ponownym przyłączeniem do Świętokrzyskiego Parku Narodowego Łyśca - szczytu, na którym znajduje się klasztor misjonarzy oblatów. Teren ten został wyłączony - zdaniem NIK bezprawnie - przez rząd Mateusza Morawieckiego właśnie z myślą o zakonnikach. Sprawą zajmuje się prokuratura.

Czytaj więcej: Rząd PiS dla zakonu zmienił granice parku narodowego. Jest śledztwo prokuratury

Zakon oblatów na Łysej Górze (Święty Krzyż)
Zakon oblatów na Łysej Górze (Święty Krzyż)
Źródło: archiwum TVN24

Tym samym rozporządzeniem MKiŚ chciało powiększyć świętokrzyski park o około 340 nowych terenów. Chodzi o okolice sztolni na Bukowej Górze w gminie Łączna oraz o mszysty bór jodłowy na północ od Ciekot w gminie Masłów. Rady obu tych gmin nie zgodziły się jednak na taki ruch, więc plan resortu przepadł.

Ekolodzy nie składają jednak broni. O ochronę obu obszarów wnioskowało ekologiczne stowarzyszenie MOST, które wobec sprzeciwu gmin zamierza wkrótce wnioskować o ochronę miejsc, o które miał powiększyć się Świętokrzyski Park Narodowy: sztolnię na Bukowej Górze i mszysty bór jodłowy na północ od Ciekot. Na stole leży przede wszystkim pomysł powołania rezerwatów przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska lub - jeśli zgodzą się na to gminy - użytków ekologicznych.

Tereny, o które miał powiększyć się Świętokrzyski Park Narodowy (mapa z jesieni 2024 r.)
Tereny, o które miał powiększyć się Świętokrzyski Park Narodowy (mapa z jesieni 2024 r.)
Źródło: Urząd Gminy Łączna

Ekolodzy: kopalnia może zagrozić nietoperzom

Przyjrzyjmy się najpierw Bukowej Górze. Na tym szczycie, leżącym w Paśmie Klonowskim w Górach Świętokrzyskich, mieści się sztolnia, w której w latach 60. ubiegłego wieku poszukiwano złóż piaskowców kwarcytowych. W pobliżu surowiec ten wydobywa spółka PCC Silicium.

Zakład w przeszłości na swoje potrzeby zniszczył dwa podobne tunele. W jednym z nich występowały nietoperze, dlatego w ramach kompensacji udrożniono trzecią sztolnię.

Czytaj też: Dąb był pomnikiem przyrody przez dwa tygodnie. Chcą skierować sprawę do NIK

Nocki rude w sztolni na Bukowej Górze
Nocki rude w sztolni na Bukowej Górze
Źródło: Andrzej Kasza, Speleoklub Świętokrzyski

- Sztolnia ta jest jedynym w pobliżu parku narodowego zimowiskiem wielu cennych gatunków nietoperzy, między innymi nocka dużego, mopka, nocka Bechsteina czy ściśle chronionego w Polsce gacka brunatnego. Żeby skutecznie chronić te zwierzęta, trzeba im zapewnić bezpieczne miejsca rozrodu, żerowania i trasy dolotu. Dlatego tak ważne jest, żeby to zimowisko uratować - powiedział tvn24.pl dr Łukasz Misiuna ze stowarzyszenia MOST.

Chodzi o ratunek przed ewentualną ekspansją istniejącej od lat 70. kopalni PCC Silicium. Ekolodzy boją się, że powiększy ona swój teren wydobycia, niszcząc ostatnią w masywie Bukowej Góry sztolnię. Spółka chwali się na swojej stronie stworzeniem bezpiecznych warunków dla nietoperzy, jednak to jej sprzeciw zadecydował o odrzuceniu planów ministerstwa klimatu w sprawie powiększenia parku narodowego. - Głównym powodem (sprzeciwu rady gminy- red.) był brak porozumienia między kopalnią a Świętokrzyskim Parkiem Narodowym, jeśli chodzi o granicę parku - przyznał w rozmowie z tvn24.pl wójt gminy Łączna Wojciech Fąfara.

Sztolnia na Bukowej Górze
Sztolnia na Bukowej Górze
Źródło: Andrzej Kasza, Speleoklub Świętokrzyski

Przyrodnicy obawiają się, że ekspansja kopalni na wschód będzie postępować. Z tego powodu ochrona przyrodnicza miałaby objąć niespełna 50 hektarów. - Kopalnia mogła zniszczyć w granicach prawa dwie pierwsze sztolnie, ale trzecia miała być zachowana. Nie rozumiem sprzeciwu spółki wobec ochrony tego terenu. To zupełnie unikalne miejsce w naszym regionie - podkreślił Andrzej Kasza ze Speleoklubu Świętokrzyskiego w Kielcach.

Kasza zaznaczył, że tunel od ponad 10 lat jest objęty monitoringiem GIOŚ na podobnej zasadzie co naturalne jaskinie. - Żyje tam niespełna 30 przedstawicieli z aż siedmiu różnych gatunków - zaznaczył przedstawiciel speleologów (specjalistów od jaskiń). Członkowie Speleoklubu Świętokrzyskiego w 2018 roku z własnej inicjatywy zabezpieczyli zasypujący się otwór wejściowy do tunelu.

Przedstawiciele PCC Silicium zgodzili się na rozmowę z dziennikarzem tvn24.pl, ale po wysłaniu wypowiedzi do autoryzacji zmienili zdanie i uznali, że nie będą w tej sprawie zabierać głosu. Dowiedzieliśmy się, że spółka nie ma zamiaru ekspansji w kierunku sztolni, ale wejście Bukowej Góry w granice parku byłoby problematyczne, bo praca kopalni oddziałuje na ten teren i w praktyce spółka musiałaby się cofnąć z miejsc, z których obecnie pozyskuje piaskowiec kwarcytowy. 

Kopalnia piaskowca kwarcytowego w Górach Świętokrzyskich
Kopalnia piaskowca kwarcytowego w Górach Świętokrzyskich
Źródło: PCC Silicium

- Bukowa Góra to jednak nie tylko nietoperze, ale też puszczyki uralskie, dzięcioły czarne i zielonosiwe oraz inne cenne ptaki i rośliny. Z tego powodu w okolicy nie powinno się ciąć drzew - uważa Łukasz Misiuna.

Sztolnia na Bukowej Górze
Sztolnia na Bukowej Górze
Źródło: Andrzej Kasza, Speleoklub Świętokrzyski

Obszar, na którym działa kopalnia, jest dzierżawiony przez spółkę od Lasów Państwowych. Jak poinformował nas zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Zagnańsk Paweł Kowalczyk, PCC Silicium dzierżawi obecnie od leśników niespełna 30 hektarów terenu. Ostatnia umowa została zawarta w 2024 roku, jednak Lasy Państwowe nie mają informacji co do dalszej ewentualnej ekspansji kopalni. Z kolei co do wycinek, w ciągu ostatnich pięciu lat nadleśnictwo przeprowadziło cięcia na powierzchni ponad siedmiu hektarów. To mniej więcej tyle co dziesięć boisk piłkarskich.

"Wiele drzew już padło"

Drugim miejscem, które według stowarzyszenia MOST powinno być chronione przed ingerencją człowieka, jest las na północ od Ciekot w gminie Masłów. Chodzi o ok. 317 hektarów. Tak o tym terenie mówił podczas styczniowej sesji rady gminy dyrektor ŚPN Jan Reklewski: To drzewostan (...) mimo gospodarki leśnej nieprzekształcony. W związku z naturalnym składem drzewostanu również runo jest bardzo bogate. Mamy tam wielkie bogactwo gatunków grzybów i flory, mszaków.

Czytaj też: Podkarpacie ma nowy rezerwat przyrody

Mszysty bór jodłowy pod Ciekotami
Mszysty bór jodłowy pod Ciekotami
Źródło: Łukasz Misiuna

To nie przekonało radnych, którzy nie zgodzili się na powiększenie parku. - Mieszkańcy obawiają się, że ewentualny rezerwat może mieć wpływ na zatrudnienie w nadleśnictwie przez ograniczenie wycinki. Słychać też obawy dotyczące zakazu poruszania się poza wyznaczonymi szlakami, spacerów z psami. Do tego dochodzą ograniczenia praw własności, na przykład budowy czy stosowania środków ochrony roślin wokół rezerwatu - wyjaśnił w rozmowie z nami wójt Masłowa Tomasz Lato.

Argumentów było więcej. Radni mówili o ograniczeniach dla mieszkańców, którzy obawiali się między innymi tego, że nie będą mogli wyjść w te tereny na grzybobranie. - Jeżeli ten park by powstał, to koła łowieckie nie wydolą z odszkodowaniami dla rolników - mówił Mirosław Kuzka, szef komisji ochrony środowiska i rolnictwa w radzie gminy.

Porośnięty gęstym dywanem mchu las jest królestwem wilgoci. Mimo intensywnej działalności człowieka, to wciąż w dużym stopniu teren naturalny. Bór leży częściowo w granicy parku narodowego, gdzie jego obszar nazywa się Psarskim Dołem - tam piły nie sięgają - a częściowo poza obszarem chronionym.

Mszysty bór jodłowy pod Ciekotami
Mszysty bór jodłowy pod Ciekotami
Źródło: Łukasz Misiuna

- To lekko pagórkowaty krajobraz porośnięty bardzo grubą pokrywą mszystą. Tam jest wiele gatunków chronionych mchów, w zagłębieniach żyją rzadkie gatunki mięczaków, pajęczaków, chrząszczy wodnych. Uważa się, że podobny zespół występuje tylko w Górach Świętokrzyskich. Na tej niechronionej części lasu widać wyraźnie, że park narodowy tam już nie sięga - zauważył dr Łukasz Misiuna.

Przyrodnik wyjaśnił, że "wycinki to najpoważniejszy problem tego miejsca". - Użytkowana przez Lasy Państwowe część lasu jest w wyraźnie gorszym stanie niż Psarski Dół. W 2023 roku trwały tam intensywne prace leśne, wiele drzew już padło. Jest też kwestia regulacji cieków wodnych, co dla naturalnych mokradeł jest szczególnie niebezpieczne. Tworzenie dróg leśnych powoduje, że woda spływa z podmokłych terenów, które w ten sposób wysychają - wyjaśnił przyrodnik ze stowarzyszenia MOST.

Nadleśnictwo: wycinki są wstrzymane

Paweł Kowalczyk z Nadleśnictwa Zagnańsk poinformował nas, że od marca 2024 roku - kiedy ministerstwo klimatu poinformowało o pracach nad nowym rozporządzeniem dotyczącym ŚPN - leśnicy wstrzymali wycinki na 340 hektarach, o które miał powiększyć się park.

Czytaj też: W rezerwacie znaleźli nielegalny most

"Nadleśnictwo nie tylko nie przeprowadziło żadnych prac w 2024 r. ale również nie planuje ich wykonania do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia kwestii powiększania ŚPN lub powołania nowych rezerwatów przyrody" - odpisał na nasze pytania zastępca nadleśniczego. Obecnie - do końca 2027 roku - teren ten jest objęty ministerialnym zakazem wycinek.

Kowalczyk nie uważa jednak, by wcześniejsze cięcia drzew przyczyniły się do degradacji lasu. "Zdaniem nadleśnictwa, prowadzona przez dziesięciolecia zrównoważona gospodarka leśna przyczyniła się do tego, że dzisiaj możemy mówić o niezwykłym bogactwie przyrodniczym tych terenów. W przypadku dalszego zarządzania tym terenem przez Lasy Państwowe zachowanie walorów przyrodniczych nadal będzie priorytetem zrównoważonej gospodarki leśnej" - zaznaczył wiceszef Nadleśnictwa Zagnańsk.

Mszysty bór jodłowy pod Ciekotami
Mszysty bór jodłowy pod Ciekotami
Źródło: Łukasz Misiuna

- Cięcie drzew w tym terenie naraża las na wysychanie naturalnych podmokłych terenów. W długofalowej perspektywie mówimy o degradacji tego miejsca - uważa jednak Łukasz Misiuna.

Przyrodnik ze stowarzyszenia MOST zapowiada, że w najbliższych miesiącach zwróci się do obu gmin z propozycją współpracy, by chronić obszary, które ministerstwo chciało włączyć do ŚPN.

Obie gminy mogą na ochronie przyrodniczej swoich terenów skorzystać. Nie tylko ze względu na walory turystyczne, ale również dzięki subwencji ekologicznej. Od tego roku samorządy, na terenie których znajdują się formy ochrony przyrody, mogą liczyć na dodatkowe wpływy z budżetu państwa. W przypadku rezerwatów gmina otrzymuje za każdy hektar chronionego terenu 310 złotych. Przy takim scenariuszu gmina Masłów mogłaby za ochronę swoje lasu otrzymywać dodatkowe 100 tys. złotych rocznie, a Łączna za ochronę Bukowej Góry - ok. 15 tys. zł. Kwoty te byłyby dwukrotnie wyższe, gdyby powstał tam park narodowy.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: