Dwie osoby zatrzymane po ataku na Węgrów w Zabrzu
Informację o zatrzymaniu podejrzanych policja podała w piątek przed południem. 17- i 20-latek usłyszeli zarzuty dotyczące narażenia osób na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia oraz zniszczenia mienia. Prokuratura złożyła wniosek o tymczasowe aresztowanie.
Jak podaje policja, zatrzymani są związani ze środowiskiem pseudokibiców Górnika Zabrze - tzw. Młodą Torcidą. "Policjanci nadal prowadzą czynności w tej sprawie i nie wykluczają kolejnych zatrzymań" - czytamy w komunikacie.
Goście zabarykadowali się w restauracji
Pierwsze zgłoszenie dotyczyło ataku zamaskowanych osób w pizzerii przy ul. Wolności i wpłynęło do dyżurnego policji w Zabrzu w środę o 21.27.
- W restauracji znajdowało się kilkanaście osób, między innymi osoby narodowości węgierskiej. Doszło do konfrontacji, zamaskowana grupa na zewnątrz obrzuciła tę restaurację, wybiła szyby. Osoby, które były w środku, zabarykadowały się - opowiada w rozmowie z tvn24.pl aspirant Sebastian Bijok, oficer prasowy komendanta miejskiego policji w Zabrzu, zaznaczając, że nie wszyscy węgierscy goście restauracji przyjechali na mecz. W budynku znajdowali się też obywatele Słowacji.
Z kolei napastnicy mieli być ubrani w barwy kojarzone z Torcidą (grupa kibiców Górnika Zabrze) i wykrzykiwać związane z klubem hasła. Węgierski klub Ferencváros rozgrywał w czwartek rewanżowy mecz III rundy eliminacji Ligi Europy z Górnikiem Zabrze.
Atak na obywateli Węgier w Zabrzu
Na miejsce skierowano siły z komendy miejskiej i lokalnych komisariatów, a także pluton alarmowy z Oddziału Prewencji Policji w Katowicach. Kiedy policjanci przyjechali na miejsce, napastnicy się rozbiegli. Tuż po zdarzeniu policji nie udało się nikogo zatrzymać. - Jeśli chodzi o straty, to restauracja jest zdemolowana. Jeden z Węgrów zeznał, że kiedy próbował uciec, przeskakując przez płot, źle upadł i złamał nogę. To jedyna osoba poszkodowana - relacjonuje rzecznik.
Policjant wskazał, że wstępnie liczbę napastników oszacowano na 50-100 osób. Zaznaczył, że do tych szacunków należy podchodzić ostrożnie, ponieważ relacje świadków są rozbieżne. Zasygnalizował, że konieczna jest analiza monitoringu.
- Znaleziono puste pojemniki po ręcznych miotaczach gazu, które były w trakcie tego zajścia użyte - uzupełnia policjant.
"Armagedon" w restauracji
Żaden spośród 10 przesłuchanych Węgrów nie złożył zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.
Właściciel restauracji Paweł Pawelec w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że sytuacji nie można nazwać inaczej niż "armagedon". - Rzucali stolikami, kamieniami, te kamienie powbijały się wręcz w ściany, można zobaczyć, jaka to jest siła [...]. Jakby [Węgrzy - red.] wyszli na zewnątrz, toby zostali zmasakrowani - podkreślił. Pawelec poinformował, że zgłosiły się do niego firmy - na przykład szklarskie i meblarskie - z propozycją pomocy w związku z trudną sytuacją.
Reakcja węgierskiego resortu spraw zagranicznych
Anita Orban, szefowa resortu spraw zagranicznych Węgier, oświadczyła w czwartek na Facebooku, że atak na grupę kibiców Ferencvarosu Budapeszt w Zabrzu jest "szokujący i niedopuszczalny". Dodała, że omówiła tę sprawę telefonicznie z węgierskim konsulem generalnym w Krakowie. Orban przekazała, że węgierscy funkcjonariusze policji wspierają polskich kolegów, a konsulat generalny utrzymuje kontakt z policją w Zabrzu oraz przedstawicielami obu klubów piłkarskich.
Czwartkowe spotkanie Górnika z Ferencvarosem zostało zakwalifikowane jako mecz wysokiego ryzyka. Zabezpieczali go policjanci z różnych jednostek na terenie województwa śląskiego.