Zamaskowany napastnik, cios w głowę i rabunek. Policja: to ustawka. Zarzuty dla ekspedientki, jej partnera i męża

Katowice

Ekspedientka sklepu wezwała policjęMapa Google
wideo 2/5

Policję zawiadomiła ekspedientka. Zeznała, że została uderzona w twarz przez zamaskowanego napastnika, który ukradł ze sklepu papierosy. Wszystko było na nagraniu z monitoringu sklepu. Policjanci ustalili jednak, że napastnik to partner ekspedientki, któremu alibi próbował dostarczyć jej mąż.

Do napadu miało dojść w Piekarach Śląskich w sklepie przy ulicy Śląskiej.

Policję zawiadomiła 25-letnia ekspedientka sklepu. - Zeznała, że została zaatakowana w sklepie przez zamaskowanego mężczyznę, który uderzył ją i zabrał papierosy - mówi Dariusz Dobrzański, rzecznik policji w Piekarach.

Łup był duży - papierosy o wartości 5 tysięcy złotych.

Policjanci przejrzeli nagrania z monitoringu sklepu. - Faktycznie wszedł tam zamaskowany mężczyzna, a ekspedientka złapała się za głowę, jakby otrzymała cios. Tylko ona była w sklepie z pracowników - mówi Dobrzański.

Jak dodaje, doświadczenie policjantów i działania operacyjne doprowadziły ich do wniosku, że napad został ustawiony.

Zarzuty dla trzech osób

- Kobieta w końcu przyznała się, że napastnik to jej konkubent - opowiada Dobrzański. Usłyszała zarzuty składania fałszywych zeznań i zawiadomienia o fałszywym przestępstwie, jest objęta dozorem policji.

Napastnik okazał się partnerem ekspedientkiśląska policja

30-letni mężczyzna wypierał się wszystkiego, ale ostatecznie przyznał się przed sądem na posiedzeniu aresztowym. To on miał być autorem scenariusza napadu na sklep. Okazało się, że był już karany za kradzieże, odsiadywał karę więzienia. Usłyszał zarzut kradzieży w warunkach recydywy. Na razie spędzi w areszcie trzy miesiące.

Zanim partner ekspedientki został zatrzymany, policjanci rozmawiali z mężem kobiety. - Mówił, że w czasie, gdy doszło do napadu, przebywał z 30-latkiem, podejrzanym potem o sfingowanie napadu - mówi Dobrzański.

Mąż ekspedientki usłyszał zarzuty tworzenia fałszywych dowodów, dzięki czemu podejrzany miał alibi, oraz o składanie fałszywych zeznań. Nie przyznał się.

- Mamy mocne dowody na to, że planowali kradzież i zrobili wszystko, żeby napad wyglądał autentycznie, włącznie z odegraniem sceny przed kamerami w sklepie - powiedział Dobrzański.

Autor: mag/gp / Źródło: TVN 24 Katowice

Źródło zdjęcia głównego: śląska policja