Usterka promu w Karlskronie. Nowe informacje

Stena Spirit
Rzeczniczka Stena Line o sytuacji w porcie w Karlskronie
Źródło: TVN24
Polacy utknęli w Karlskronie po usterce promu Stena Line. Jednostka od środy stała zacumowana w porcie i nie wiadomo było, kiedy będzie mogła wypłynąć. W piątek wieczorem przewoźnik poinformował, że pasażerowie "są już w drodze do domu". Podróżnym zorganizowano alternatywne środki transportu do kraju.
Artykuł zawiera materiały przesłane na KONTAKT24

Do zerwania cumy doszło w środę rano podczas manewru dobijania promu do portu w Karlskronie. W wyniku zdarzenia jednostka przemieściła się przy nabrzeżu, co wymusiło przeprowadzenie szczegółowych kontroli technicznych statku oraz infrastruktury portowej.

Jak poinformowała rzeczniczka prasowa Stena Line Polska Agnieszka Zembrzycka, sytuacja miała miejsce w trudnych warunkach pogodowych. - To spowodowało konieczność badań technicznych zarówno statku, jak i infrastruktury portowej, a także inspekcji towarzystwa klasyfikacyjnego. Statek pozostał przy nabrzeżu w Karlskronie - powiedziała w rozmowie z reporterką TVN24.

Pokład musiało opuścić 489 osób. Jak wyjaśniała Zembrzycka, na linii Gdynia-Karlskrona armator obsługuje obecnie trzy jednostki, które realizują codziennie po dwa lub trzy rejsy z każdego z portów. Zajęcie nabrzeża przez prom Stena Spirit utrudniło normalne funkcjonowanie połączeń.

Spółka jeszcze w piątek informowała, że uzyskała już większość wymaganych zgód na wyjście jednostki z portu w Karlskronie, jednak wciąż oczekuje na ostateczną decyzję szwedzkiej administracji morskiej. To spowodowało wydłużenie czasu postoju statku i zakłócenia w ruchu promowym.

Po godzinie 18 Zembrzycka przekazała, że wszyscy pasażerowie odwołanych i opóźnionych rejsów, którzy czekali na powrót z Karlskrony do Gdyni, "są już w drodze do domu".

Pasażerowie wracają do kraju. Przewoźnik odwołuje rejsy

W piątek wieczorem przedstawicielka Stena Line Polska Agnieszka Nowakowska przekazała, że pasażerom zapewniono zakwaterowanie i wyżywienie, w hotelach i na pokładzie stojącego przy kei statku. Podróżnym zorganizowano na koszt Stena Line przejazd autokarami do Gdyni oraz przeprawę promową na innej linii.

Podjęto przy tym decyzję o odwołaniu wszystkich rejsów na trasie Gdynia–Karlskrona w obu kierunkach do poniedziałku 30 marca rano. - Decyzja ta wynika z troski o pasażerów, partnerów oraz klientów frachtowych, jej celem jest zapewnienie jasnej i przewidywalnej informacji oraz uniknięcie dalszej niepewności związanej z możliwymi zmianami operacyjnymi - wyjaśniła Nowakowska.

Przewoźnik miał rozwiązania naprawcze

Jak zaznaczała wcześniej rzeczniczka Agnieszka Zembrzycka, przewoźnik starał się minimalizować skutki sytuacji dla podróżnych i klientów transportu towarowego. - Oznacza to duże opóźnienia naszych statków, niemożność wyjścia jednostek z Karlskrony oraz konieczność korzystania z alternatywnych portów - wyjaśniła.

W przypadku braku możliwości zawinięcia do Karlskrony - przekazywała rzeczniczka - statki mogą zostać skierowane do portu w Trelleborgu, gdzie możliwy będzie rozładunek frachtu i dalsza obsługa transportu.

Klatka kluczowa-319380
Problemy pasażerów Stena Line. Opóźnienia promów na trasie Gdynia - Karlskrona

- Pasażerom także zaproponowaliśmy alternatywne rozwiązania, m.in. przejazd autobusami z Karlskrony do portu w Trelleborgu, możliwość skorzystania z innych linii promowych czy podróż ze Świnoujścia do Gdyni. Wszystkie te opcje realizowane są na nasz koszt. Istniała także możliwość samodzielnego zorganizowania podróży, również finansowanej przez przewoźnika - poinformowała rzeczniczka.

Musieli czekać

Za pośrednictwem serwisu Kontakt24 z redakcją skontaktował się w piątek pan Rafał, który od środy czekał w porcie w Karlskronie na powrót do Polski. Jak relacjonował, jego rejs miał odbyć się w środę wieczorem, jednak prom nie dopłynął z Gdyni.

- Mieliśmy płynąć w środę o godzinie 20, ale prom nie przypłynął. Jesteśmy już 36 godzin na miejscu i nie widać perspektywy, żeby to się zmieniło - powiedział.

Mężczyzna podkreślił, że pasażerowie od dłuższego czasu nie otrzymywali konkretnych informacji o dalszych planach rejsów.

- Nie ma żadnych informacji ani przekierowania. Na godzinę 13 zapowiadano kolejne wypłynięcie, ale już wiemy, że to się nie odbędzie. Cały czas słyszymy, że to kwestia chwili, ale tak się nie dzieje - dodał.

Jak przekazał, pasażerowie zostali poinformowani, że konieczne było usunięcie uszkodzonego promu, który blokuje nabrzeże.

- Dostaliśmy informację, że dopóki nie będzie wszystkich wymaganych zgód i podpisów, nie zapadnie ostateczna decyzja. Musimy czekać albo organizować sobie alternatywy na własną rękę - zaznaczył.

Zdecydował się na prom z innego portu

Skontaktował się z nami również pan Łukasz Oziębłowski, kierowca tira. Jak opowiada, do portu w Karlskronie przyjechał o godzinie 17, a prom miał być o godzinie 20. Wcześniej dowiedział się, że statek miał jakieś problemy.

- Nie było żadnej konkretnej informacji. Jedynie informacja o tym, że prom odpłynie, a ten uszkodzony ma odpłynąć na bok. Spedycja była zapewniana, że prom miał wypłynąć w środę o 22, ale nie mógł płynąć, bo ten uszkodzony stał przy nadbrzeżu - opowiada kierowca.

Pan Łukasz dzisiaj rano dowiedział się, że mają nadal czekać na informację, kiedy prom wypłynie. - Prom, którym mieliśmy płynąć, cały czas jest na morzu i krąży - mówi. Ostatecznie kierowca zdecydował się na podróż promem z innego portu - z Ystad.

OGLĄDAJ: Reset konstytucyjny? Zgorzelski: jak nie ma Trybunału, to konstytucja jest zbiorem życzeń
Zgorzelski

Reset konstytucyjny? Zgorzelski: jak nie ma Trybunału, to konstytucja jest zbiorem życzeń

Zgorzelski
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: