#NASZE20-LECIE

"Im nerwy puściły. To była trochę ich spowiedź". Dariusz Kubik o pracy nad reportażem "Sanepid od środka"

Dariusz Kubik, reporter magazynu "Czarno na białym", odwiedził w sierpniu 2020 roku nowosądecki sanepid w momencie, kiedy należał do czerwonej strefy. Reporter w rozmowie z Juliuszem Kaszyńskim opowiada o pracy nad reportażem i wyjaśnia, dlaczego pojechał akurat do Nowego Sącza. - Nowy Sącz był wtedy jedną z niewielu czerwonych stref w całej Polsce. Wiedzieliśmy, że tam nie jest za dobrze, że ta epidemia się rozprzestrzenia. Wszystko zaczęło się od jednego wesela i zaczęło się rozprzestrzeniać po zakładach pracy. Stwierdziliśmy, że pokażemy, jak w takim miejscu wygląda praca sanepidu, gdzie jest jej po prostu dużo, gdzie jest kilkudziesięciu pracowników, a mnóstwo przypadków. Wtedy jeden pracownik sanepidu miał aż sto osób na głowie - mówi Dariusz Kubik. Jego zdaniem, w tamtym momencie, "to była taka kulminacja dla tych pracowników i im nerwy puściły". - To była trochę taka ich spowiedź - ocenia. I przypomina symboliczną sytuację z panią Beatą z sanepidu. - To już był końcówka jej dnia pracy w sanepidzie, bo ona jeszcze pracę zabierała do domu, ona była bardzo zdenerwowana i ja wtedy do niej podszedłem i mówię: "to usiądźmy chwilę, porozmawiajmy" i wtedy wszystko puściło. Trudne było zadawanie pytań w takiej sytuacji, bo tam padały bardzo osobiste wyznania - opowiada. Wcześniej w kwietniu 2020 roku jako pierwszy dziennikarz Dariusz Kubik razem z operatorem Hubertem Mastalerzem weszli do szpitala w Kędzierzynie-Koźlu. Za zgodą jego dyrektora, weszli między innymi do strefy przeznaczonej wyłącznie dla chorych na COVID-19.

 

OGLĄDAJ REPORTAŻ "SANEPID OD ŚRODKA"

 

OGLĄDAJ REPORTAŻ "SZPITAL NA WOJNIE Z WIRUSEM"