W wyniku rozległych powodzi zginęło co najmniej osiem osób, a 1,8 miliona ucierpiało - podał departament ds. zapobiegania i łagodzenia skutków katastrof (DPAA).
Powodzie w Tajlandii
W samym Bangkoku powódź spowodowała uszkodzenia lub zniszczenia 52 tys. domostw. W sobotę, po blisko dwóch dobach nieprzerwanych opadów, stołeczne władze formalnie ogłosiły Bangkok obszarem dotkniętym klęską żywiołową. Rząd Tajlandii ogłosił poniedziałek i wtorek dniami wolnymi od pracy w Bangkoku oraz trzech sąsiednich prowincjach. Z powodu utrudnień komunikacyjnych wstrzymano pracę urzędów i szkół, a mieszkańców zachęcono do pracy zdalnej.
Poza stolicą ucierpiało ponad 500 tys. gospodarstw domowych. Zgodnie z komunikatami służb meteorologicznych, choć najcięższe ulewy bezpośrednio nad Bangkokiem i przyległymi rejonami osłabły, obfite opady są nadal prognozowane w części regionów północnych, środkowych i wschodnich.
Ogromne koszty klęski żywiołowej
Powódź może spowodować w całym kraju straty gospodarcze szacowane na co najmniej 11 miliardów batów (ok. 1,3 mld zł) - przekazał Reuters. Szkody będą prawdopodobnie rosnąć, jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie - ocenił w rozmowie z agencją Aat Pisanwanich z wydziału ekonomii Uniwersytetu Rangsit. - Przewiduje się, że powódź obniży tegoroczny wzrost PKB o 0,3 punktu procentowego, spowalniając go do 2,1 procent - powiedział ekspert.
Tajlandia to druga co do wielkości gospodarka Azji Południowo-Wschodniej. Straty ekonomiczne w samej stolicy kraju mogą sięgnąć około 7 miliardów batów - podała w oświadczeniu Izba Handlowa Uniwersytetu Tajskiego (UTCC). Oszacowała ona całkowity wpływ powodzi na gospodarkę Tajlandii na około 12,3 miliarda batów (ok. 1,4 mld zł).