"Amerykański prezydent ma absolutną rację. Ktokolwiek zapewnia statkom handlowym bezpieczeństwo przy tranzycie przez Ormuz powinien otrzymywać za to zapłatę" - napisał szef dyplomacji Iranu Abbas Aragczi w mediach społecznościowych
Dodał, że "Iran zawsze był strażnikiem cieśniny i pozostanie nim na zawsze".
Spór o cieśninę Ormuz
Iran, który dąży do utrzymania pełnej kontroli nad Ormuzem, już wcześniej zapowiadał, że będzie pobierał opłaty za transport przez tę cieśninę.
Aragczi dodał, że ogłoszona przez Trumpa opłata w wysokości 20 proc. wartości przewożonego ładunku jest jednak "w sposób oczywisty za wysoka". "My będziemy uczciwi" - dodał szef irańskiej dyplomacji.
Cieśnina Ormuz jest kluczowym szlakiem dla eksportu ropy i gazu ziemnego z państw Zatoki Perskiej.
Kto będzie kontrolował Ormuz?
Po tym, gdy USA i Izrael zaatakowały pod koniec lutego Iran, państwo to niemal całkowicie zablokowało ruch przez cieśninę. Podpisana 17 czerwca wstępna umowa rozejmowa zakłada wznowienie swobodnego ruchu przez cieśninę. Iran dąży jednak do utrzymania kontroli nad Ormuzem, czemu sprzeciwiają się USA.
W ostatnich dniach doszło do kolejnych irańskich ataków na statki, które przepływały przez cieśninę bez zezwolenia władz w Teheranie. USA przeprowadziły w odwecie naloty na cele militarne w Iranie. Wojska tego kraju odpowiedziały z kolei uderzeniami na amerykańskie bazy w państwach Bliskiego Wschodu.
>>>Kolejny atak USA na Iran. Donald Trump zapowiada "strzał prosto we frontowe drzwi"
Irańska Gwardia Rewolucyjna ogłosiła, że cieśnina jest zamknięta do odwołania. Amerykańskie siły zbrojne temu zaprzeczyły, informując, że szlak jest otwarty, a wojska USA są gotowe bronić przepływających nim statków.
W poniedziałek wieczorem irańskie media poinformowały o kolejnych uderzeniach sił tego państwa na jednostki w rejonie Ormuzu. Jednocześnie podano, że atakowane jest miasto Bandar Abbas w Iranie, położone nad tą cieśniną.
Z kolei siły USA na Bliskim Wschodzie rozpoczęły w poniedziałek trzecią z rzędu noc ataków na Iran - podało Dowództwo Centralne USA (CENTCOM). Operacja rozpoczęła się o godz. 22.45 czasu polskiego. Była to trzecia kolejna noc ataków USA na Iran.
Konflikt wykazuje też oznaki rozszerzania się poza cieśninę Ormuz.
Siły zbrojne rządu Jemenu uznawanego przez społeczność międzynarodową zaatakowały pas startowy lotniska w stolicy Sanie, aby uniemożliwić lądowanie irańskiego samolotu - poinformował w poniedziałek jemeński minister obrony Taher al-Aqili.
Armia podkreśliła w komunikacie, że Iran uparcie dążył do naruszenia terytorium Jemenu.
Wspierani przez Iran jemeńscy bojownicy Huti poinformowali, że samolot zmienił trasę i wylądował na lotnisku w Hudajdzie.