Według analizy satelitarnej TankerTrackers.com, w piątek przez amerykańską blokadę przepłynęło około czterech mln baryłek irańskiej ropy.
W sobotę amerykańska armia informowała, że od 13 kwietnia, czyli od początku obowiązywania blokady nałożonej przez USA na irańskie porty, na polecenie USA zawróciło 37 jednostek.
Przed rozpoczętą 28 lutego wojną USA i Izraela z Iranem przez Ormuz, kluczowy szlak wodny u wejścia do Zatoki Perskiej, przepływało średnio 140 statków dziennie. Teheran zablokował cieśninę krótko po wybuchu konfliktu.
"Dostawy nie zostały całkowicie przerwane"
Emiracki dziennik "Gulf News" zauważył, że skoro z danych tych wynika, iż Iran eksportuje ropę mimo blokady USA, to z jednej strony niweczy to starania Waszyngtonu o odcięcie Teheranu od rynku, z drugiej zaś łagodzi obawy przed globalnym szokiem podażowym.
"Dostawy nie zostały całkowicie przerwane. Blokada jest bolesna, ale daleko jej od szczelności. Rynek wykorzystuje tę lukę" - podkreśliła gazeta.
Groźba odwetu ze strony Iranu
Gazeta przypomniała też groźbę wysokiego rangą przedstawiciela władz Iranu, że jakiekolwiek uszkodzenie irańskiej infrastruktury naftowej wywołałoby nieproporcjonalnie silną reakcję Teheranu wobec krajów popierających takie działania. - Nasze wyliczenia są inne; jeden (uszkodzony w ataku - red.) odwiert naftowy równa się czterem odwiertom naftowym (zniszczonym przez Iran w ramach odwetu - red) - powiedział ten urzędnik.
Wiceprzewodniczący irańskiego parlamentu Ali Nikzad oświadczył, że dawny status cieśniny Ormuz nie zostanie przywrócony w żadnych okolicznościach, ponieważ nie chce tego najwyższy przywódca duchowo-polityczny kraju.
Co więcej, także inne szlaki transportowe muszą zostać zidentyfikowane i należy nimi zarządzać "tak samo jak Ormuzem" - przekazała katarska stacja telewizyjna Al-Dżazira.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock