- Mam plan na wszystko, ok? (...) Będziecie bardzo zadowoleni - uspokajał w poniedziałek prezydent Donald Trump w rozmowie telefonicznej z gazetą "New York Post".
Nie ujawnił jednak szczegółów swojego planu, lecz - jak zauważył dziennik - ma wiele opcji do wyboru. Może m.in. sięgnąć po ropę z krajowych rezerw strategicznych, o co apelował wcześniej lider demokratów w Senacie Chuck Schumer.
Różne rozwiązania
Według agencji Reutera prezydent ma jeszcze w poniedziałek rozważyć różne rozwiązania służące zahamowaniu wzrostu cen.
W ostatnich dniach sekretarz skarbu USA Scott Bessent powiedział, że USA mogą znieść sankcje na rosyjską ropę. - Na wodach znajdują się setki milionów baryłek ropy objętej sankcjami i w istocie, znosząc sankcje, Ministerstwo Skarbu może stworzyć podaż – powiedział Bessent.
- Przyglądamy się temu. Będziemy regularnie ogłaszać środki mające na celu odciążenie rynku - zapowiedział.
Obawy Białego Domu
Biały Dom obawia się, że rosnące ceny zaszkodzą biznesom i konsumentom w USA, co może wpłynąć na wynik republikanów w zaplanowanych na jesień wyborach uzupełniających do Kongresu.
Dzień wcześniej, komentując ceny ropy przekraczające 100 dolarów za baryłkę, Trump oświadczył, że droższa ropa naftowa w krótkim terminie jest bardzo niską ceną do zapłaty za bezpieczeństwo i jedynie głupcy mogą myśleć inaczej.
Administracja przekonuje, że spadek cen to kwestia "tygodni, a nie miesięcy".
Nawet osiem dolarów za litr
O ile przed wybuchem konfliktu za baryłkę ropy Brent płacono poniżej 70 dol., to w poniedziałek około godz. 13 kosztowała ona prawie 104 dol., podczas gdy w poniedziałek nad ranem cena ta dochodziła do 117 dol. Poszły za tym znaczące wzrosty cen paliwa na stacjach na całym świecie.
Amerykanów martwią wzrosty cen, ale na stacjach nie ustawiają się kolejki spanikowanych kierowców. Średnie ceny benzyny w USA przed rozpoczęciem wojny były na poziomie 3 dol. za galon (ok. 3,8 l). W poniedziałek za galon zapłacić trzeba już ok. 3,48 dol. Sytuacja różni się w zależności od regionu, m.in. ze względu na podatki.
Najwięcej za benzynę w weekend kierowcy płacili w Kalifornii (5,20 dol.), a najmniej w Kansas (2,92 dol). Na niektórych stacjach w Kalifornii ceny sięgnęły nawet 8 dol.
Opracowała Paulina Karpińska
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/AARON SCHWARTZ / POOL