Jest tylko osiem taki miejsc w Polsce, gdzie mediana zarobków jest pięciocyfrowa, czyli wynosi ponad 10 tysięcy złotych brutto.
- Warszawa jest na czele, jeśli chodzi o zarobki, i to jest powrót po wielu miesiącach na szczyt podium - powiedział Jakub Ceglarz z "Business Insidera".
Z najnowszych danych GUS-u o zarobkach Polaków wynika, że mediana w stolicy to ponad 11 tysięcy złotych brutto, oznacza to, że połowa Warszawiaków zarabia więcej, a połowa mniej.
Mała gmina na Dolnym Śląsku na drugim miejscu
Na uwagę zasługuje jednak 5-tysięczna gmina Jerzmanowa, na Dolnym Śląsku - teraz numer dwa, ale przez długie miesiące była liderem zestawienia i biła kolejne rekordy jeśli chodzi o zarobki.
- Jerzmanowa, Radwanice, Lubin to jest matecznik KGHM-u, czyli jednej z największych spółek w Polsce i jednego z największych producentów miedzi i srebra na całym świecie. Duży pracodawca sprawia, że wynagrodzenia są tam wyższe - wyjaśnił Ceglarz.
Wójt Jerzmanowej Anna Obolewicz przyznaje, że rankingi zamożności nie robią na niej wrażenia, bo zarobki to jedno, a zadowolenie mieszkańców to zupełnie inna sprawa.
- My w ten sposób nie patrzymy na to, ale jak dużo mamy tutaj do zrobienia, żeby spełnić oczekiwania mieszkańców. Chcemy, żeby w tej gminie działo się dużo, żeby była duża jakość, żeby mieszkańcy byli usatysfakcjonowani - powiedziała Obolewicz.
Gmina jest tak zamożna, że nie może brać udziału w niektórych konkursach finansowanych z budżetu państwa, gdzie jest kryterium dochodowe, ale podatki z PiT-ów napędzają rozwój.
- Wielu mieszkańców, więcej niż połowa, to są pracownicy koncernu miedziowego, spółek związanych z KGHM - wskazała wójt Jerzmanowej.
Zarabiają więcej, ale koszty życia są wyższe
W czołowej dziesiątce rankingu znajdują się cztery podwarszawskie gminy: Podkowa Leśna, Michałowice, Stare Babice i Zielonka. - Część z tych gmin ma wielu bogatych mieszkańców, ze względu na to, że pracują w Warszawie, ale odpoczywają w domach poza Warszawą - wyjaśnił ekonomista dr Bartłomiej Gabryś z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.
To, że w stolicy zarabia się najwięcej, wcale nie oznacza, że żyje się najdostatniej. Bo oprócz tego, ile co miesiąc wpływa na nasze konto, to równie istotne jest to, ile wydajemy.
- Jeśli spojrzymy na zakup mieszkania to cena metra kwadratowego w Warszawie jest dużo wyższa. Jest ten kredyt, którym posiłkuje się zdecydowana większość Polaków i (w przypadku Warszawy) staje się on droższy, raty są wyższe, co sprawia, że z 11 tysięcy złotych brutto, czyli około ośmiu tysięcy złotych na rękę, zostaje mniej - zwrócił uwagę Jakub Ceglarz.
Ekonomistka Anna Gołębicka z Centrum im. Adama Smitha przyznaje, że mieszkańcy Warszawy zarabiają więcej, ale i wydają więcej. - Droższy jest wynajem mieszkania, droższe jest generalnie życie w dużym mieście, jest więcej pokus - dodała.
Gołębicka wskazała na przykład kawy za 20 złotych. - Ta cena jest szokująca, bo w innej części Polski kupi się za to skromny obiad - stwierdziła.
Olbrzymie dysproporcje
Mediana zarobków w Polsce wynosi 7690,82 złotego brutto. Ekonomista Marek Zuber z Akademii WSB w Krakowie o różnicy między najbogatszą Warszawą i na przykład wielkopolską gminą Czajków, gdzie mediana zarobków wynosi 5500 złotych brutto mówi, że "to jest przepaść".
W Polsce gmin, gdzie mediana zarobków nie przekracza 6 tysięcy złotych brutto, czyli mniej więcej 4,5 tysiąca złotych netto nie jest wcale mało.
- Jeśli chodzi o mieszkania, koszty z nimi związane będą spore, ale całe spektrum innych kosztów związanych z funkcjonowaniem - od żywności, gastronomii po usługi hydraulików, elektryków czy usługi stomatologiczne to tutaj nie mamy już tak dużych różnic, jak jeszcze 20 lat temu - zwrócił uwagę Zuber.