Jak reagowało wojsko, jak ostrzegano ludzi. Minuta po minucie

Rosyjska rakieta naruszyła polską przestrzeń powietrzną
Rosyjska rakieta naruszyła polską przestrzeń powietrzną. Opis zdarzeń minuta po minucie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Wojtek Jargiło/PAP/EPA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Syreny, huk i błysk - w centrum wydarzeń rakieta, która wleciała do Polski i spadła na Lubelszczyźnie. To historia trzynastu minut, podczas których w gotowości były polskie i sojusznicze siły, a mieszkańcy obudzili się z poczuciem, że wojna znów znalazła się tuż obok. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Wybuch i syreny alarmowe w środku nocy obudziły część mieszkańców Lublina i okolic. W nocy z środy na czwartek Rosjanie wystrzelili ponad 70 pocisków różnego typu i niemal 300 dronów na cele w Ukrainie.

- Ukraina zestrzeliła 54, czyli większość. To jest bardzo dobry wynik, jeśli chodzi o obronę powietrzną - powiedział były pilot i ekspert Zespołu Badań i Analiz Militarnych mjr rez. Michał Fiszer.

Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>

- Zdefiniowane co najmniej kilkanaście na zachodzie Ukrainy, również ten był obserwowany jeszcze poza granicami Polski. Widzieliśmy, że Ukraińcy próbowali go zestrzelić - przekazał ppłk Jacek Goryszewski z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

Wymiana informacji trwała całą noc. O godzinie 1.59 zapadła decyzja o poderwaniu dyżurnych myśliwców F-16. - Do tego uruchomiono samoloty rozpoznawcze, które operowały nad polską przestrzenią powietrzną i samoloty sojusznicze do tankowania w powietrzu, które z Republiki Federalnej Niemiec wystartowały na terytorium Polski - informował minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Rosyjskie pociski w pobliżu granicy z Polską

Ponad 20 pocisków znalazło się blisko Polski. Najbliżej granicy znalazł się jeden z obiektów, który o godzinie 3.29 zbliżył się na odległość około pięciu kilometrów, po czym zmienił kierunek lotu i skierował się na wschód.

Drugi obiekt, zarejestrowany o godzinie 3.40 wleciał na teren Polski i kierował się na zachód. Podążył za nim dyżurny myśliwiec F-16. Miał zadanie rozpoznania i przechwycenia pocisku.

O godzinie 3.46, zaledwie sześć minut później, ten obiekt zniknął ze wskazań systemu radiolokacyjnego i nie było jasnej informacji, z jakim obiektem mamy do czynienia. W celu ostatecznego potwierdzenia wskazań systemów radarowych w rejon wysłano śmigłowiec Mi-24.

- Nasz myśliwiec F-16 i pilot tego myśliwca znalazł się dokładnie w miejscu upadku, kiedy ten pocisk uderzył w ziemię - poinformował dowódca operacyjny RSZ gen. Ireneusz Nowak.

Rosyjski pocisk spadł na terytorium Polski

Pocisk spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim w terenie niezabudowanym. - Gdyby rakieta kontynuowała lot, podjęta byłaby decyzja o zestrzeleniu jej. Natomiast rakieta upadła w terenie przygodnym, niezamieszkanym – zapewnił gen. Nowak.

Na miejsce skierowano Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy oraz właściwe służby. O godzinie 3.50 w Lublinie i okolicy włączyły się syreny alarmowe, budząc mieszkańców.

- Czas krytyczny, czyli czas zagrożenia to było około 13 minut. W tym czasie uruchomiono najszybszy sposób powiadomienia ludności - powiedział minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Rosyjska rakieta naruszyła polską przestrzeń powietrzną
Rosyjska rakieta naruszyła polską przestrzeń powietrzną
Źródło zdjęcia: Wojtek Jargiło/PAP/EPA

O hukach i błyskach informowali też mieszkańcy, dlatego na miejscu zdarzenia pierwszą służbą była policja. - Powstał krater o średnicy około 10 metrów i około 5 metrów głębokości. Rozrzut elementów, które powstały jest dosyć duży, bo na około 200 metrów - wskazał Grzegorz Trusiewicz z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Polskie służby na podstawie zabezpieczonego materiału dowodowego przypuszczały, że obiekt to pocisk manewrujący Ch-101. Potwierdził to premier Donald Tusk. Dodał, że pocisk był uzbrojony i najprawdopodobniej rosyjski.

- Będzie to pierwszy przypadek tak naprawdę od drugiej wojny światowej, kiedy uzbrojony pocisk spada na terytorium polski – zwrócił uwagę dr Aleksander Olech z Defence24.

Ta noc znowu przypomina, że obok nas trwa pełnoskalowa wojna.

Źródło: TVN24
Czytaj także: