Szefowie Fairphone'a, Jolli i Frameworka podkreślają w rozmowach z agencją Reuters, że główną przeszkodą jest sama dostępność układów pamięci.
Będzie coraz gorzej
- Jeśli nie masz zapewnionych dostaw, to wypadasz z gry - powiedział Raymond van Eck, prezes holenderskiego Fairphone'a, który produkuje telefony zaprojektowane z myślą o łatwej naprawie.
Prezes producenta pamięci SK Hynix stwierdził w lipcu, że "2027 to będzie najgorszy rok w historii branży z punktu widzenia producentów", a popyt przewyższy moce produkcyjne już po 2030 roku.
Firma Counterpoint Research prognozowała w czerwcu, że dostawy smartfonów spadną w tym roku o 13,9 proc. do 1,08 mld sztuk - co będzie największym rocznym spadkiem w historii, ponieważ koszty pamięci sprawiają, że produkcja telefonów z segmentu podstawowego staje się nieopłacalna.
Niedobór pamięci
Według van Ecka w telefonach sprzedawanych za około 400 dolarów pamięć może odpowiadać za niemal 60 procent łącznego kosztu podzespołów.
Producenci różnie reagują na rosnące wydatki. Framework szybko dostosowuje ceny laptopów do kosztów dostaw. Jolla wprowadziła płatną opcję zwiększenia pamięci. Fairphone dotychczas nie podniósł cen.
Counterpoint Research prognozowało w czerwcu, że dostawy smartfonów spadną w tym roku o 13,9 procent - do 1,08 miliarda sztuk. Byłby to największy roczny spadek w historii. Według firmy badawczej koszty pamięci sprawiają, że produkcja najtańszych telefonów przestaje się opłacać.
Co więcej, producenci zmieniają konstrukcje urządzeń, by dostosować się do trudniejszych warunków na rynku.
Ceny rosną, niedobory pozostają
Jolla przekazała, że cena kupowanego przez nią elementu łączącego pamięć operacyjną i pamięć na dane osiągnęła najwyższy poziom pod koniec marca. Od tego czasu pozostaje stabilna, choć wiosenne prognozy zakładały jej podwojenie do jesieni.
- Oczywiście na razie bardzo nas to cieszy - powiedział prezes Jolli Sami Pienimaki.
Szef firmy spodziewa się jednak, że sytuacja z dostawami zacznie wracać do normy dopiero w 2028 roku.
Zamówienia bez ceny
Nirav Patel, prezes amerykańskiego Frameworka, powiedział, że skala niedoborów stała się jasna pod koniec ubiegłego roku. Firmy zaczęły wtedy jak najszybciej zabezpieczać dostawy i gromadzić możliwie duże zapasy. To dodatkowo pogłębiło problem.
Framework nie może sobie pozwolić na zgromadzenie zapasów. Składa więc z dużym wyprzedzeniem zamówienia, których nie można anulować. Nie zna przy tym ostatecznej ceny, terminu ani wielkości dostawy.